Z Buzdyganem Rozkoszy przez Lasy Oliwskie

Wiecie, jak wygląda idealna sobota? Budzisz się bez kaca, o 11:30 zakładasz lanki i o 12:00 meldujesz się na dużym orliku, gdzie rozgrywasz dwugodzinny mecz w piłę. Wracasz do domu, jesz obiad i wychodzisz na rower do lasu. Po drodze wskakujesz do sklepu po lekką ipkę czy kwasika, drałujesz do lasu, siadasz na wzniesieniu i masz spokój. Wieczorem trafiasz do domu zmęczony, ale szczęśliwy, przywożąc ze sobą bohatera dzisiejszego wpisu — Buzdygana Rozkoszy w kartoniku.

Najlepsze kobiece profile piwne na polskim Instagramie

Kiedy kobiety wchodzą w świat piwa, spotykają się czasami z nieprzychylnością ze strony mężczyzn. Choć na Instagramie pokazują twarz częściej niż piwna brać, ich praca sprowadzana bywa do „szczucia cycem”, „pokazywania dupy” i „atencyjności”. Poniższe zestawienie to mój sprzeciw wobec takiego podejścia. Przedstawiam Wam najlepsze, najbardziej estetyczne i kreatywne profile na polskim piwnym Instagramie. Konta wyłącznie kobiece.

Książęce IPA na tle wczesnowiosennych Kaszub [ZA PIĄTAKA]

Kaszuby odwiedzam kilkanaście razy do roku. Zazwyczaj późną wiosną i latem, choć w tamtym roku udało się zorganizować wypad jesienny. Zjeździłem je rowerami i nadal nie mam dość. Od kilku lat przymierzałem się do odwiedzin zimą, a tyle mi z tych odwiedzin pozostało, co zamrożone jezioro pod koniec marca. Przy okazji weekendowego wypadu, na stacji benzynowej chwyciłem nowe Książęce. Do cyklu za piątaka. Tym razem trafiłem z ceną w punkt, bo tyle dokładnie kosztowała na Orlenie próba nadgonienia rynku przez KP.

Najbardziej paździerzowe etykiety polskiego kraftu

Kiedy mogę, to chwalę. Zdarza się, że pochwalić nie mogę, ale nawet wtedy staram się nie szkalować. Dopóki kropla nie przeleje czary goryczy, dopóty palce mam z dala od klawiatury. Czarę goryczy przelała w ubiegły weekend etykieta piwna jednego z browarów. Zawartość butelki jest ważna, ale ohydna etykieta to moim zdaniem nie lenistwo, nie tylko brak koncepcji, ale brak szacunku piwowara czy browarnika do klienta. Zebrałem kilka najgorszych koncepcyjnie i wizualnie etykiet polskiego kraftu. Jedziemy z nimi!

Czy można polubić styl, po którym kilka lat temu zbierało na wymioty?

Końcówka lutego 2013 roku. Blog istnieje miesiąc. Daję trzecią szansę Dunkelweizenowi od Corneliusa i po raz trzeci zbiera mnie po nim na wymioty. Było to jedyne piwo, po którym obiad cofał mi się do gardła już po jednym łyku. Nawet Browar EDI go nie zdeklasował. Do dzisiaj — przez okrągłe 5 lat — nie sięgnąłem po dunkelweizena. Wzdrygało mnie na samą myśl. Postanowiłem w końcu skonfrontować się ze stylem, który tak mocno zapadł mi w pamięci.

10 piw, które wpłynęły na moje życie [PODCAST]

Pierwszemu piwu, które kosztowało mnie więcej niż 10 złotych (licząc te w pubach!) zrobiłem zdjęcie na klatce schodowej. Pochwaliłem się nim na Facebooku i zaznaczyłem, że zapłaciłem za butelkę ponad dychę. Trik był taki, że piwo kupiłem koledze na urodziny i dał mi go posmakować. O innym zaś piwie myślałem, że robi się je z chmielu i przez długi czas nie sięgałem po nic z napisem „ale” na etykiecie. Poznajcie 10 piw, które w jakiś sposób wpłynęły na moje — i nie tylko moje — życie!

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑