AutorŁukasz Matusik

Imperator Bałtycki Sherry Oloroso BA vs Komes Porter Bałtycki Sherry Oloroso

Gdy w grudniu 2013 roku na rynek wyszedł Imperator Bałtycki, omal nie obsikałem pieluchomajtek. To była jedna z większych kraftowych podniet w moim życiu. Nawet Samiec Alfa czy przehype’owana druga warka Imperium Prunum nie dostarczyły mojemu organizmowi takiej dawki noradrenaliny i endrofin. Wyrosłem później z rzucania się na wszystkie nowości niczym złomiarz na starą pralkę, więc wersja Imperatora Sherry Oloroso dostrzeżona na WFP w 2017 roku podniosła mi tętno (i nie tylko) jedynie nieznacznie.

Grodziski Porter Śliwkowy [ZA PIĄTAKA]

Któryś z Czytelników podrzucił myśl, że najnowsze dziecko Browaru w Grodzisku może być Imperium Prunum Killerem. Miałoby też zmieść z powierzchni sklepowych pólek „Podbitego”, którego cenę, po masowej onanizacji beergeeków, podniesiono bodaj dwukrotnie. Zasadniczą różnicą między sztosem od Kormorana, a niedrogim porterem z Wielkopolski jest sama śliwka. W Prunum jest to wędzona Suska Sechlońska, zaś do dziesięcioprocentowego mocarza z Grodziska trafił „tylko” sok śliwkowy. To trochę jakby porównywać szczupaka, króla wody, do płotki złowionej przy brzegu na ciasto.

Perlenbacher Schwarzbier – ciemniak za 2 złote z Lidla. Idzie to wypić?

W czasach, gdy z etykiet Bestbirów straszą kolejne cycoliny, do Lidla trafia festynowa puszka ciemnego lagera. O dziwo, obyło się bez kobiecych walorów na opakowaniu, choć cena zapowiadała wszystkie niedozwolone chwyty. Bestbiry stały zresztą w bliskim sąsiedztwie uśmiechniętej bawarskiej blondynki. Okazało się, że puszka przedstawia się na czytniku cen jako „Perlenbacher”. Od lat uważam, że jasny Perlenbacher to piwo o dwie długości lepsze od polskich koncernolagerów. Wypadało więc sprawdzić formę ciemnej wersji perłowego… bachera? Tłumaczy się to jakoś w ogóle?

Struise Pannepot Grand Reserva 2011 [NUDNA BELGIA]

Ocena 100/100 i 4. miejsce w kategorii belgian strong ale na Ratebeerze. 4,24/5 na Untappd. Masa ciepłych słów o tym piwie od znajomych. W końcu musiało trafić w me ręce. No i trafiło… rok temu, gdy wróciłem z Cieszyna z Brackiej Jesieni. Dostałem je w prezencie, wrzuciłem „na chwilę” do szafy i oczywiście — jak to u mnie — zapomniałem. Czas temu piwu oczywiście nie zaszkodzi, jednak uznałem, że dłużej trzymać go nie będę. Odpalmy klasykę z Belgii. Ponoć tak nudnej piwnie, choć dobrze wiecie, że to krzywdząca opinia. 

PINTA Pierwsza Pomoc [ZA PIĄTAKA]

„Antykaców” na rynku mamy mnóstwo. Nie ma problemu z dorwaniem owocowego kwasika, grodziskiego, lekkiej pszenicy czy nieco bardziej charakternego pilsa. Piwa te rzadko kiedy załapywałyby się jednak do serii #ZaPiątaka. Miesiącami trafiałem na niezbyt smaczne pilsy, grodziskie — jak na taką delikatność — są według mnie po prostu za drogie. A wtedy lądujesz w Lidlu w Żukowie i widzisz potencjalnego porannego ratownika od Pinty za 4,99zł… i żal Ci nie kupić. Choć o samym piwie mówi się, niesłusznie, za mało.

Argus Porter 20 miesięcy po terminie. Czy warto to leżakować?

Kiedyś kupiłem kilka puszek i wrzuciłem do piwnicy. Zapomniałem totalnie, jak patologiczny ojciec alkoholik o tym, że wypłatą należałoby nakarmić piątkę dzieci czekających w domu. Przejrzałem ostatnio swój niezbyt pokaźny zbiór leżakowy, wystarczający być może na tydzień samotnego upadlania się. Odkopałem najtańszy porter bałtycki w Polsce. Z datą do 18.01.2017r. Serce leciutko drgnęło z sentymentu, bo obok stała butelka Gulden Draaka z pamiętnego rzutu belgów do Lidla. Anno Cebulini 2015. Smok poczeka, gdyż z tego, co się orientuję, w Lidlu po krótkiej nieobecności pojawił się właśnie porter w czarnej jak smoła puszce.

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑