AutorŁukasz Matusik

Wymrażany „Kusztos” – sztos za grosz?

Tomek Kopyra ochrzcił ongiś biedronkowego VIP-a czy tam Van Pura 10% mianem polskiego barley wine. Widocznie nie pił Argusa Mocnego z plastikowej butelki, bo lidowski mózgojeb wypadł najlepiej w moim teście Argusów. Fiuuu… to było 4 lata temu. Po VIP-ie ostała się już tylko Amarena w dwóch smakach, a do kolekcji tanich piw dołączyły wszelkiej maści Kustosze. Z Kustoszem Mocnym na czele alkoholowej stawki. Nietrudno się domyślić, że skoro Van Pur gotował nam na przykład VIP-y, to gotuje je dalej, pod zmienioną nazwą. Wbrew modzie na wymrażanie lidlowskich porterów, postanowiłem zrobić z Kustosza Kusztosa. Gotowi na Ice Polish Barleywine-ish?

Bezalkoholowe Vermont IPA w morzu bezalkoholowej biedy

We can’t stop here! This is bat country!”. Las Vegas Parano obejrzałem chyba ze 3 razy. W technikum, na lekcjach programowania. Teraz jestem programistą. Można? Można jak widać uwarzyć także bezalkoholowe Vermont IPA. Można, choć według browarów nie trzeba. Piw bezalkoholowych na rynku nie dość, że niewiele jak dziewczyn na informatyce w technikum, to jeszcze marnej uro…  jakości. Liczy się ponoć wnętrze, więc posmakujemy i wydamy werdykt. Czy pierwsze komercyjne bezalkoholowe Vermont IPA daje radę, czy jest pokraczne jak podłoga w hotelu w Las Vegas?

Czy da się jeździć na rowerze zimą i nie wybić sobie zębów?

Rowerem w zimowej aurze jeżdżę nieprzerwanie od przynajmniej 6 lat. Do pracy, do sklepu, od czasu do czasu w las. Jeszcze nie zaliczyłem gleby, choć od znajomych słyszałem, że już pierwszy zimowy wyjazd kończył się u nich wywrotką. Wciąż patrzą na mnie jak na wariata, choć zima coraz częściej przekonuje do siebie rowerzystów. Zimowych cyklistów jest na pewno więcej niż kilka lat temu. Mróz to żadna wymówka, aby odstawiać rower do piwnicy. Wystarczy odpowiednie przygotowanie i styl jazdy, a bez przeszkód można poruszać się w ten sposób nawet w kilkustopniowej piździcy. W tym krótkim wpisie znajdziecie kilka rad dotyczących jazdy na rowerze zimą. Na przykład po piwo do miasta obok. Po. Nie „na”.

Jakie piwo kupić tacie? [5 BEZPIECZNYCH STRZAŁÓW]

Mój ojciec pijał Ambera Mocnego i Volta. Kiedy Volt gościł jeszcze na pólkach sklepowych. Szczytem kunsztu w supermarkecie był Pilsner Urquell czy Grolsch, którego moja mama określiła kiedyś mianem „płynu do mycia naczyń”. Po latach od wycofania Volta ze sklepów, zamiast kupować tacie 4-pak bezsmakowego lagera, możesz się chyba trochę wysilić? Co ja piszę… skoro tutaj trafiłeś/aś, zakładam, że chcesz kupić tacie coś zajebistego! Nie przedłużajmy więc. Do rzeczy!

Odwilż w styczniu? Wpadaj na Lekko Pod Wpływem #16!

Za oknem na plusie. W ciągu jednego dnia śnieg stopniał, a temperatura skoczyła w Gdańsku o jakieś 8 stopni, zmuszając do zastanowienia się nad tym, czy już lekkie kwasy, czy jeszcze portery bałtyckie. Styczniowa odwilż to dobry moment na przyjrzenie się debiutanckim browarom. Powiedzmy sobie wprost — w 2017 roku głośno było chyba tylko o dwóch takowych. Reszta spływała mniej lub bardziej jak po kaczce. No właśnie. Spływała, niczym woda z rynien podczas odwilży. Stąd nazwa 15. LPW!

Grodziski Porter [ZA PIĄTAKA]

Premierę miał co prawda pod koniec października ubiegłego roku. Już wtedy wiedziałem, że trafi na bloga pod tagiem #ZaPiątaka. Dopiero wczoraj miałem okazję go ustrzelić. Uwierzcie mi, poza sklepami specjalistycznymi dorwanie tego piwa było wręcz niemożliwe. Świetne oceny na RateBeerze, doskonałe przyjęcie po premierze i cena, na której widok portfel sam się otwiera. Obok tego piwa nie można przejść obojętnie.

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑