KategoriaFelietony

Imperator Bałtycki Sherry Oloroso BA vs Komes Porter Bałtycki Sherry Oloroso

Gdy w grudniu 2013 roku na rynek wyszedł Imperator Bałtycki, omal nie obsikałem pieluchomajtek. To była jedna z większych kraftowych podniet w moim życiu. Nawet Samiec Alfa czy przehype’owana druga warka Imperium Prunum nie dostarczyły mojemu organizmowi takiej dawki noradrenaliny i endrofin. Wyrosłem później z rzucania się na wszystkie nowości niczym złomiarz na starą pralkę, więc wersja Imperatora Sherry Oloroso dostrzeżona na WFP w 2017 roku podniosła mi tętno (i nie tylko) jedynie nieznacznie.

Perlenbacher Schwarzbier – ciemniak za 2 złote z Lidla. Idzie to wypić?

W czasach, gdy z etykiet Bestbirów straszą kolejne cycoliny, do Lidla trafia festynowa puszka ciemnego lagera. O dziwo, obyło się bez kobiecych walorów na opakowaniu, choć cena zapowiadała wszystkie niedozwolone chwyty. Bestbiry stały zresztą w bliskim sąsiedztwie uśmiechniętej bawarskiej blondynki. Okazało się, że puszka przedstawia się na czytniku cen jako „Perlenbacher”. Od lat uważam, że jasny Perlenbacher to piwo o dwie długości lepsze od polskich koncernolagerów. Wypadało więc sprawdzić formę ciemnej wersji perłowego… bachera? Tłumaczy się to jakoś w ogóle?

Jak rozpoznać ściemniony browar i klona piwnego? [PORADNIK + LISTA]

Pośród entuzjastów otwierających browary rzemieślnicze znaleźć można osoby, które upatrzyły w takim interesie strumień gotówki wlewający się wraz z procentami do kiszeni. Tak jak pośród sprzedawców sportowych ciuchów w butikach czy eko-handmade makaronu w modnej knajpie zaopatrującej się w Lidlu, tak pośród browarów znaleźć można naciągaczy i partaczy. Niektórzy z nich chcą mieć swoje piwko i hajs z niego tak bardzo, że zamiast przejść trudną drogę od piwowara domowego, przez pomocnika do pełnoprawnego wyjadacza, wolą zapukać do drzwi dużego browaru i odkupić część produkcji.

Czego absolutnie nie powinieneś robić w multitapie? [12 x NIE]

Każdy z nas zetknął się w multitapie z zachowaniem, które zakwalifikowaliśmy jako „nieodpowiednie”. Nie chodzi o klasyczne rzyganie do pisuaru, wyzwiska czy bójki, a podstawową ogładę i wyczucie, co można, a czego nie należy robić w knajpie z dobrym piwem. Niestety, wiele osób nie chce lub nie potrafi odnaleźć się w otoczeniu dwudziestu kranów i setki ludzi tłoczących się w ciasnej przestrzeni. Ten krótki poradnik to nie tylko podpowiedzi dla nich, ale także dla tych, którzy z niektórymi „przyjemniaczkami” muszą się użerać.

Kropki na spodzie puszki — mit wciąż żywy. Czas go rozwiać!

„Trzeba sprawdzić, czy są kropki.” – powiedział nieco od niechcenia, niby to w kierunku meblościanki za babcią mój wujek, otwierając puszkę Żywca 10% gratis. Pierwsze dwanaście sekund upłynęło mojemu mózgowi na skakaniu między słowami ironizuje a mówi serio. Kiedy postępowało przepełnienie bufora, wyręczył mnie brat i zapytał: „a wujek wie, że to ściema z internetu”? No i się zaczęło. Maczety nie latały, choć mój krewny z wielką pasją bronił swoich racji, mimo logicznej argumentacji. I choć minęły czasy, gdy gotów byłem rozedrzeć koszulę na klacie niczym Rejtan, walcząc o piwną edukację wśród bliskich — cząstka kraftowego wojownika potrafi jeszcze zapłonąć.

Erdinger vs Schofferhofer — pojedynek klasycznych niemieckich „pszenic”

Piwa pszeniczne uważa się za podstawowy element zestawu każdego „browaru knajpianego”. Pils, ciemne i pszenica — tak zwana „złota restauracyjna trójca”. Problemów nie przysparza oczywiście dorwanie weizena z Polski w markecie. Szeroką gamę reprezentuje także klasyka od zachodnich sąsiadów. Wśród nich dobrze Wam zapewne znany Paulaner. Poza piwem braci paulinów, między innymi Erdinger czy Schofferhofer. Które z nich warto wybrać, gdy macie ochotę na pszenicę, a Paulaner wychodzi Wam już bokiem?

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑