KategoriaFelietony

5 najbardziej szkodliwych piwnych mitów

Najwięcej krzywdy dobremu piwu wyrządziły reklamy przemysłowych sikaczy. I choć koncerny próbują teraz nieco podratować swój wizerunek, wypuszczając bardzo przeciętne piwa nowofalowe, to marketingowy bełkot wszedł społeczeństwu do duszy już na stałe. Oszronione szklanki, złocisty trunek, chmiel sypany do kotła koparką. Biedny piwowar, który niczym ochroniarz na strzeżonym parkingu pod falowcem pilnuje, aby nikt się nie włamał do browaru i nie spasteryzował mu piwa.

Najlepsze kobiece profile piwne na polskim Instagramie

Kiedy kobiety wchodzą w świat piwa, spotykają się czasami z nieprzychylnością ze strony mężczyzn. Choć na Instagramie pokazują twarz częściej niż piwna brać, ich praca sprowadzana bywa do „szczucia cycem”, „pokazywania dupy” i „atencyjności”. Poniższe zestawienie to mój sprzeciw wobec takiego podejścia. Przedstawiam Wam najlepsze, najbardziej estetyczne i kreatywne profile na polskim piwnym Instagramie. Konta wyłącznie kobiece.

Najbardziej paździerzowe etykiety polskiego kraftu

Kiedy mogę, to chwalę. Zdarza się, że pochwalić nie mogę, ale nawet wtedy staram się nie szkalować. Dopóki kropla nie przeleje czary goryczy, dopóty palce mam z dala od klawiatury. Czarę goryczy przelała w ubiegły weekend etykieta piwna jednego z browarów. Zawartość butelki jest ważna, ale ohydna etykieta to moim zdaniem nie lenistwo, nie tylko brak koncepcji, ale brak szacunku piwowara czy browarnika do klienta. Zebrałem kilka najgorszych koncepcyjnie i wizualnie etykiet polskiego kraftu. Jedziemy z nimi!

10 piw, które wpłynęły na moje życie [PODCAST]

Pierwszemu piwu, które kosztowało mnie więcej niż 10 złotych (licząc te w pubach!) zrobiłem zdjęcie na klatce schodowej. Pochwaliłem się nim na Facebooku i zaznaczyłem, że zapłaciłem za butelkę ponad dychę. Trik był taki, że piwo kupiłem koledze na urodziny i dał mi go posmakować. O innym zaś piwie myślałem, że robi się je z chmielu i przez długi czas nie sięgałem po nic z napisem „ale” na etykiecie. Poznajcie 10 piw, które w jakiś sposób wpłynęły na moje — i nie tylko moje — życie!

Wymrażany „Kusztos” – sztos za grosz?

Tomek Kopyra ochrzcił ongiś biedronkowego VIP-a czy tam Van Pura 10% mianem polskiego barley wine. Widocznie nie pił Argusa Mocnego z plastikowej butelki, bo lidowski mózgojeb wypadł najlepiej w moim teście Argusów. Fiuuu… to było 4 lata temu. Po VIP-ie ostała się już tylko Amarena w dwóch smakach, a do kolekcji tanich piw dołączyły wszelkiej maści Kustosze. Z Kustoszem Mocnym na czele alkoholowej stawki. Nietrudno się domyślić, że skoro Van Pur gotował nam na przykład VIP-y, to gotuje je dalej, pod zmienioną nazwą. Wbrew modzie na wymrażanie lidlowskich porterów, postanowiłem zrobić z Kustosza Kusztosa. Gotowi na Ice Polish Barleywine-ish?

Jakie piwo kupić tacie? [5 BEZPIECZNYCH STRZAŁÓW]

Mój ojciec pijał Ambera Mocnego i Volta. Kiedy Volt gościł jeszcze na pólkach sklepowych. Szczytem kunsztu w supermarkecie był Pilsner Urquell czy Grolsch, którego moja mama określiła kiedyś mianem „płynu do mycia naczyń”. Po latach od wycofania Volta ze sklepów, zamiast kupować tacie 4-pak bezsmakowego lagera, możesz się chyba trochę wysilić? Co ja piszę… skoro tutaj trafiłeś/aś, zakładam, że chcesz kupić tacie coś zajebistego! Nie przedłużajmy więc. Do rzeczy!

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑