Jest jeden prosty sposób, aby wywołać pianę na gębie kraftofila. Wystarczy wciąć mu się w zdanie podczas oracji na temat piwa, które bardzo mu zasmakowało i powiedzieć: „no piwo jak piwo, wszystkie podobne„. Tym samym odpalicie sekwencję wkurwo-edukacyjno-moralizatorską, zakończoną postawieniem przed Wami kilku próbek z piwami tak od siebie różnymi, że tylko ktoś z nosem pełnym polipów nie odróżniłby jednego od drugiego. Nim jednak wywołacie podobną sytuację w multitapie — a nie widzicie znaczących różnic pomiędzy konkretnymi piwami — zapoznajcie się z poniższymi stylami. Tak odmiennymi od siebie, jak to tylko możliwe.

Wędzony koźlak

piwo-wedzone

Piwo pachnące szynką, okopconym boczkiem i dymem z ogniska. Imitujące wiejskie mięsiwo w karmelowej glazurze. Jakim cudem piwo może smakować dymionym mięsiwem? Ano może. I wszelkie rauchbocki (w tym podwójne) udowadniają, że połączenie karmelu, chlebowości i silnych nut wędzonych to połączenie genialne.

Oczywiście nie tylko koźlaki się „dymi” :)

Przykłady piw w tym stylu: Aecht Schlenkerla Urbock (recenzja) / Doppelbock (recenzja), ReCraft Bourbocn Bock 19, Kormoran Rauchbock, PINTA Jak w Dym (recenzja), Osowa Góra Dymy Osowej

Milk stout

piwo-kawa-z-mlekiem

Najbardziej znanym na świecie stoutem jest… oczywiście, że Guinness. To piwo całkiem smaczne, jednak z tego stylu da się wyciągnąć o wiele więcej. Za chwileczkę przeskoczymy do wersji imperialnych.

Nim to jednak nastąpi, warto pochylić się nad milk stoutem (czy też sweet stoutem). Czekolada, paloność i kawa z podstawy wzbogacone laktozą. Cukier mleczny wnosi do takiego piwa słodki mleczny posmak. Efekt? Kawa ze śmietanką. Mleczna czekolada. Wszystko zależy od piwowara i jego pomysłu :)

Przykłady piw w tym stylu: Miłosław Klonowy Milk Stout, PiwoWarownia Kawko i Mlekosz, AleBrowar Sweet Cow, Reden Milkołak, Piwoteka Gabilet Iluzji

Barrel Aged RIS

piwo-lezakowane-w-beczce

Wszelkie piwa leżakowane w beczkach po szlachetnych trunkach (skrót: BA) to całkowicie odrębna liga. Przykucnijmy na chwilę przy imperialnej wersji stoutu.

RIS sam w sobie to piwo mocne, gęste, bardzo czekoladowe czy palone. Zdarza się, że ciężkie w odbiorze i nieco agresywne, szorstkie. Do smaku czy zapachu pralinek, likieru czekoladowego, gorzkiego kakao i kawy dorzućmy nuty po odpowiedniej beczce i mamy piwo wielopoziomowe, wzbogacone o aromat kokosu, waniliny czy drewna. Wszystko zależy od użytej beczki. Takie piwa są dość drogie, ale często warte swojej ceny.

Przykłady RIS-ów leżakowanych w beczkach po alkoholach szlachetnych: WRCLW Rye RIS Bourbon BA, Samiec Alfa Bourbon BA, Brokreacja Gravedigger Blended BA, De Molen Hel & Verdoemenis Bourbon BA, Emelisse White Label RIS Ardbeg BA (recenzja)

Flanders red ale

piwo-kwasne

Kwaśne piwa to zupełnie inna bajka, a wielbiciele kwasów to ludzie równie pozytywnie zbzikowani, co hopheadzi. Spośród piw kwaśnych, najbardziej wyróżnia się moim zdaniem flanders red ale (oraz oud bruin, nieco trudniej dostępny).

Nie jest to styl hardkorowy jak gueuze czy lambiki, a jednocześnie na tyle kwaśny i odmienny, że zszokuje chyba każdego. Piwo, któremu bliżej do czerwonego wytrawnego wina. Cierpkie, octowo-winne, nieco drewniane i dość owocowe. Tego trzeba spróbować i śmiem twierdzić, że bardzo przypadnie do gustu kobietom lubującym się w winach.

Przykłady piw w tym stylu: Rodenbach Grand Cru (recenzja), Rodenbach Vintage, Duchesse De Bourgogne (recenzja), Petrus Aged Red, Bruery  Oude Tart, Alvinne Sigma (oud bruin), Oedipus Eddy Wally


Nie smakowałeś jeszcze piwa podobnego do powyższych? Jest piątek i nic nie stoi na przeszkodzie, aby to właśnie dziś skosztować flandersa albo wędzonego koźlaka. Mam nadzieję, że zachęciłem Cię do spróbowania czegoś nowego!

Zdjęcia:
Crazy Zou (CC-BY 2.0)
Ethan Hassick (CC-BY-ND 2.0)
Dave Wilson (CC-BY-ND 2.0)
eifionglyn (BY-NC-SA 2.0)