Czego absolutnie nie powinieneś robić w multitapie? [12 x NIE]

Każdy z nas zetknął się w multitapie z zachowaniem, które zakwalifikowaliśmy jako „nieodpowiednie”. Nie chodzi o klasyczne rzyganie do pisuaru, wyzwiska czy bójki, a podstawową ogładę i wyczucie, co można, a czego nie należy robić w knajpie z dobrym piwem. Niestety, wiele osób nie chce lub nie potrafi odnaleźć się w otoczeniu dwudziestu kranów i setki ludzi tłoczących się w ciasnej przestrzeni. Ten krótki poradnik to nie tylko podpowiedzi dla nich, ale także dla tych, którzy z niektórymi „przyjemniaczkami” muszą się użerać.

Przeczytaj koniecznie mój wpis sprzed kilku lat:
„Piwny savoir-vivre w pubie” >>>

Nie zachowuj się jak osoba uprzywilejowana

Wszyscy cieszymy się z tego, że wyróżniasz się dużą wiedzą w temacie piwa. Spore doświadczenie w katowaniu wątroby nie robi z Ciebie jednak klienta lepszego sortu. Znajomości w knajpie czy bycie blogerem nie dają także specjalnych przywilejów, o ile barman czy pracownik browaru nie uznają inaczej.

Odstój swoje w kolejce, zapłać pełną kwotę*, nie zapomnij podziękować i się uśmiechnąć. Gwiazdorzenie zostaw piłkarzom topowych europejskich klubów.

* – o ile sprzedający nie upiera się, że masz nie płacić. Dobrym pomysłem będzie wtedy zostawienie tipa albo kupno butelki „na wynos”.

Nie wpierdalaj się w kolejkę

Barman zwróci się do Ciebie, jeżeli zechce Cię obsłużyć. Krzyczenie przez pół kolejki, machanie rękoma, krzywe spojrzenia, ostentacyjne rzucanie karty kredytowej na ladę i powoływanie się na legitymację inwalidy czy honorowego dawcy krwi to pokaz buractwa.

Nawet jeśli raz Ci się uda wbić przed innych, barman z pewnością zapamięta Twoje zachowanie. I zgadnij, kogo następnym razem zostawi sobie na koniec do obsłużenia.

Protip: Wychodząc na piwo z kobietą — choć powinna zostać obsłużona priorytetowo — pozwól jej wybrać jako pierwszej. Panowie, bądźmy dżentelmenami.

Nie traktuj barmanów jak nieogarniających łajz

Nawet jeśli nie wykazują się wiedzą na odpowiadającym Ci poziomie, należy się im szacunek. Nie mają łatwej pracy. Nigdy nie wiesz, czy barmanka właśnie się nie przyucza i bardzo chce ogarniać świat piwa. Jednym niemiłym gestem możesz ją zniechęcić nie tylko do siebie i sobie podobnych, ale również do dalszego zgłębiania tematu.

Barman to Twój kumpel. Kiedyś przyjdziesz zdołowany samemu do multitapu, nie będziesz miał do kogo gęby otworzyć, a wtedy przypomnisz sobie moje słowa.

Miękko lądujemy na kolejnym punkcie…

Nie podważaj kompetencji barmana

Nigdy nie pracowałem za barem, jednak potrafię sobie wyobrazić takiego upierdliwca uważającego się za piwnego przekocura. Kolesia tak zakompleksionego, że wydłuża sobie penisa poprzez komentowanie rad padających z ust barmana po drugiej stronie lady.

Nigdy, przenigdy, nie wtryniaj się w kompetencje obsługi. To barman został zapytany przez klienta, nie ty! Barman będzie miał problem? Możesz zaproponować pomoc, być może zostanie ochoczo przyjęta, ale zawsze odnoś się z szacunkiem do pracy osoby za kontuarem.

Nie wywyższaj się i nie stawiaj się w świetle eksperta. Takim zachowaniem dyskredytujesz sens pracy osoby, do której należy rola pomocy w wyborze trunku.

Nie bierz próbek drogich piw wiedząc, że i tak ich nie kupisz

Nie mam pojęcia, na ile proceder jest rozwinięty. Na własne oczy widziałem taką sytuację raz. Koleś wziął próbki jedynie najdroższych piw, po czym zamówił jakiegoś regionalniaka z lodówki.

Próbki też kosztują. W ciągu wieczora ogranicz się do kilku i staraj się wybierać te piwa, którymi faktycznie jesteś zainteresowany. Niektórzy są takimi centusiami, że wolą narazić się na łatkę „cebulaka”, byleby popróbować „dziwacznych drogich piw”. Później kupują najtańsze piwo albo… wychodzą z pubu.

To żaden kłopot, abyś przetestował jedną czy dwie droższe pozycje i uznał, że nie zapłacisz tyle za pełną pojemność. Nie rzucaj się jednak na przegląd wszystkich kranów jak jakiś Januszek na degustację kabanosów w hipermarkecie.

Nie trzaskaj piwa prosto z butelki

Pozwól przelać sobie piwo do odpowiedniego szkła. Picie z gwinta nie jest oczywiście grzechem, za który będziesz się gotował w piekielnym kotle z wrzącym Kustoszem Mocnym.

Przychodzisz jednak do pubu po to, aby obcować z kraftem w pełnej gamie. Nie ograniczaj się do smaku. Pijąc z butelki tracisz to, co wyłapie węch i wzrok — pianę, kolor czy zmętnienie.

Pinta Kwas Jota

Już lepiej wypić piwo przez słomkę niż prosto z butelki czy puszki.

Nie podkradaj krzeseł i rezerwacji

Absolutna bucera. Trzeba być chamem, aby podwędzić sąsiadowi siedzisko. Nie zajmuj miejsc z rezerwacją, chowając plakietkę albo przerzucając ją na mniejszy stolik. Nie przysiadaj się też do innych bez uprzedniego zapytania, czy nie będzie im to przeszkadzać.

Aż dziw bierze, że takie sytuacje w ogóle mają miejsce.

Nie komentuj publicznie czyichś wyborów

Nie wywyższaj się, krzycząc na pół knajpy: „No jak to, nie czujesz?! Kurwa, przecież ten pils tak wali DMS-em, że moja babcia pytała ostatnio ich piwowara o przepis na tak zajebistą kalafiorową!”.

Pytano Cię o opinię? Zapraszano do dyskusji? Uszanuj to, że ktoś może mieć mniejszą wiedzę i chce sobie posiedzieć przy piwie. Nie każdy ma ochotę dzielić Twój piwny nieco zboczony świat.

Niektórzy szukają swoich smaków zaczynając od piw, które Tobie wydają się niewarte uwagi czy wręcz niepijalne. Pozwól odkrywać, zamiast krytykować fakt, że ktoś nie wziął imperial bourbon barrel aged salty tonka & cascara milk stoutu, a wolał przeciętnego jasnego lagerka.

Nie proś o grzańca

Nie proś też o dolanie syropu imbirowego z aspartamem do piwa. Tym bardziej, gdy lokal grzańca nie ma w ofercie i nie widzisz syfiastego syropu na kontuarze. Przecież w winiarni nie prosisz o podgrzanie świetnego Rieslinga z przyprawami i nie pytasz o dostępność różowej litrowej Kadarki z Bartexa.

Przychodząc do dobrej kawiarni, nie zamawiasz rozpuszczalnej Nescafe 3w1 i nie prosisz o dolanie syropu karmelowego do doskonałej kawy single origin.

W takiej sytuacji przydaje się wyczucie i — rada dla kolegów i barmanów — nie należy takiego klienta skazywać na ostracyzm czy prześmiewcze szepty. Część osób, wchodząc do multitapu, czuje się nieco oszołomionych. Bez drogowskazu w kimś obeznanym takie osoby mogą się gubić, a w efekcie szukać bezpiecznej opcji w postaci tego, co już znają.

Tablica w multitapie - Pub Browar Spółdzielczy

Taki widok może przytłaczać. fot. Pub Browar Spółdzielczy

Najgorsze, co można zrobić, to zacząć się wywyższać. Wy też byliście kiedyś tak zagubieni. Zapomniał wół, jak cielęciem był.

Nie zachowuj się jak rozwrzeszczony pijak

Alkohol potrafi sponiewierać najtwardsze bestie. Ja wiem, że w normalnych warunkach zrobiłbyś z kumplem dwie zerosiódemki i jeszcze zapił winkiem. Wielu chojraków zderzało się jednak rzeczywistością, a czasami podłogą, latarnią czy krawężnikiem.

Czujesz, że alkohol zaczyna ciągnąć łepetynę w kierunku kafelków? Przystopuj! Pospaceruj na świeżym powietrzu, napij się wody albo kawy (pomaga!) i… wejrzyj w głąb siebie. Nie rób wiochy, nie drzyj mordy, nie zbijaj piony przez pół lokalu i nie krzycz co dwie minuty „Brokreacja to nie jest polski klub!„, chociaż uczestniczysz w kranoprzejęciu jakiegoś gruzińskiego browaru domowego.

Trzymaj klasę nawet wtedy, kiedy czujesz się totalnie skorbiony. Najważniejsze to zdawać sobie sprawę ze swojego stanu i tego, że później niektórych zachowań możesz żałować.

Nie ma nic złego w tym, że musisz na chwilę usiąść albo zrobić sobie mały spacer. Każdy przez to przechodził. W końcu pijesz alkohol, a nie kefir.

Nie komentuj publicznie wysokich cen piwa

Nie stać Cię? To po co tu przychodziłeś?

Nie masz zamiaru tyle płacić za piwo?

Mikkeller Vanilla Shake

Czasami boli, ale kto powiedział, że trzeba?

W takim razie wyjdź i znajdź tańszy lokal. Masz stuprocentowy wpływ na to, komu chcesz oddać swoje pieniądze. O ile nie jest to szemrany klub go-go.

Ostentacyjne i pełne pogardy komentarze są niemile widziane nie tylko w pubie, ale w każdym lokalu gastronomicznym.

Nie pytaj „a czy macie coś normalnego”?

Magia świata piwa polega na tym, że jest on niesamowicie różnorodny. Trudno przyjąć definicję normalności w tak pokręconym temacie. Jeśli uważasz, że IPA to coś „nienormalnego”, zapraszam Cię do dobrej kawiarni, winiarni, cukierni, pizzerii, o drogich restauracjach nie wspominając.

Kawa w aeropressie - Coffeedesk

Popatrz na przykład na taki świat kawy. fot. Coffeedesk

Świat dobrego jedzenia i napojów jest po prostu różnorodny, tylko my chętnie ograniczamy nasze postrzeganie. Szybko szufladkujemy jako „dziwne” to, czego nie spotykamy w reklamach produktów za 3 złote z groszami. Kubki smakowe, katowane przez lata tanim piwem, dostają pierdolca, gdy zetkną się z kwaśnym ejlem czy bardzo ciężkim ciemnym stoutem.

Nienormalnym jest siedzenie w bańce z eurolagera, schabowego i kawy rozpuszczalnej, podczas gdy otacza nas niezgłębiony świat pełny wspaniałych smaków i aromatów.

A jeśli nie podejdzie?

Zawsze można wrócić bezboleśnie do Specka, pierogów z Biedronki i sypanej „stójki” niczym z warsztatu samochodowego.

 

Pytanie do Was: co sądzicie o zostawianiu tipów w multitapie? Dajecie napiwki, nie dajecie, dlaczego i kiedy uważacie to za stosowne?

PS > Doskonałe spostrzeżenie z Wykopu – nie wynoś szkła z multitapu. Just no!

  •  
  •  
  •  
  •  

27 komentarzy

  1. W akapicie o nie wpierdalaniu się w kolejkę, aż się prosiło, moim zdaniem, o wspomnieniu o legitymacji PSPD. Niektórym odpierdziela, zwłaszcza tam, gdzie są zniżki.

  2. Generalnie zgadzam się, ale co do barmanów/barmanek: zamówiłem degustację 4 piw, dostałem, po czym poprosiłem o zapisanie które jest które. Na co Barmanka, „Tak? A po co?” Wytłumaczyłem spokojnie, że na tym polega degustacja. No to ona opisała piwa, tyle, że kompletnie ‚na pałę’, bo m.in. RIS miał kolor słomkowy. „Nigdy nie wiesz, czy barmanka właśnie się nie przyucza i bardzo chce ogarniać świat piwa.” No cóż, nie wiem, fakt, ale jeśli się przyucza, to w bardzo pokrętny sposób. Oczywiście nie jest to powód do złego traktowania barmanki, ale w multitapach jednak nie powinny być zatrudniane osoby o zerowym pojęciu o piwie, tak jak w dobrych restauracjach nie są zatrudniani kelnerzy ‚z ulicy’.

    Widzę, że coraz wyraźniejszy jest trend „no dobra, kraft jest zajebisty i w ogóle wyższa półka, ale koniec końców to jednak piwo i pamiętajmy skąd wyszliśmy i w sumie to nie bądźmy snobami”. Trochę tak, trochę nie. Tak jak świat whisky dzieli się na konsumentów single malt i blendów, tak samo podzieli się świat piwny. Osoby, które się wkręciły w single malts zazwyczaj wypiją blenda (z colą) na imprezie, ale mimo wszystko raczej wybiorą ten spośród niedrogich, który im smakuje. Nie kupią pierwszego lepszego. Tak samo jest/będzie z piwem, o ile wyśmiewanie się z osób, które uważają że Tyskie jest najlepszym piwem jest słabe (a i tak krafciarze będą to robić za ich plecami, bo lubimy czuć się lepsi), to udawanie, że koncerniaki kręcą mnie tak jak kiedyś, a kraft to tylko od święta byłoby (w moim przypadku na pewno) hipokryzją. Kręcą mnie krafty, najbardziej RISy BA i koniec, nie ma odwrotu. Jednak kupując piwo na imprezę wybieram Kormorany, Miłosławy czy nawet Bojany (bo je akurat lubię), a jeśli jestem częstowany to nie odmówię Tyskiego a nawet Perły (której nie znoszę), nie powiem też częstującemu, że to słabe piwo, ale picie tych ostatnich nie sprawia mi tej samej przyjemności, co kiedyś (może nawet powinienem dodać ‚niestety’). Moja prywatna opinia jest taka, że osoby które spróbowały kraftu, a zostały przy koncerniakach są typem konsumentów piwa, którzy oczekują po tym trunku czegoś innego niż ja. Co zresztą rozumiem doskonale, bo ja jestem takim samym konsumentem, tyle że w przypadku wina.

    Co do „Nie bierz próbek drogich piw wiedząc, że i tak ich nie kupisz”. Zamawianie piw ‚jak najdziwniejszych’ samo w sobie świadczy o pewnej januszowości. To ten sam typ neofickiego snobizmu co chodzenie do teatru na awangardowe sztuki, po to aby pokazać jakim się jest fajnym gościem. Może być awangarda, może być mainstream, ważne czy MI się podoba. Ja np. nie przepadam za piwami kwaśnymi i nie kupię kwaśnych belgów czy Kwasu Epsilon, żeby pokazać jaki jestem zajebisty. Wolę Pierwszą Pomoc. Dopóki jedynym wyznacznikiem nie będzie własny gust, zawsze będą snoby, janusze i inne patologie pośrednie. Kraft jest zjawiskiem na tyle nowym, że zjawisk patologicznych jest póki co sporo.

    Podsumowując: jeśli dla kogoś dobre piwo i przede wszystkim kraftowa otoczka jest środkiem do podwyższenia samooceny, taka osoba będzie czuła potrzebę uzewnętrznienia swojej ‚pasji’ na rózne patologiczne sposoby. I niestety takiej osobie ten poradnik raczej nie otworzy oczu, bo jeśli tak, to zrezygnowałaby z picia dobrego piwa, bo to nie piwo a właśnie OPISANE ZACHOWANIA są dla tej osoby prawdziwym celem.

    • Komentarz długi i ciekawy, acz na końcu trochę odjechałeś ;-). Otóż fakt, iż ktoś zamawia „jak najdziwniejsze” piwa nie świadczy zupełnie o niczym. Nie przypisuj takim osobom od razu chęci budowania wizerunku, bo istnieją inne możliwości, chociażby ciekawość smaku czy chęć sprostania jakiemuś wyzwaniu ;-).

      • Dzięki za odpowiedź:) Może trochę doprecyzuję o co mi chodziło z „jak najdziwniejszymi” piwami: oczywiście nikomu nie odmawiam ich zamawiania, sam to robię, ale czy zwykły pils czy piwo najdziwniejsze: to czy je kupię zależy głównie od mojego gustu i zainteresowania danym pomysłem na piwo. Chodziło mi o to, że jeśli taki zakup jest motywowany WYŁĄCZNIE chęcią budowania wizerunku, no to to jest słabe. (Zamiast przykładu Pierwszej Pomocy powinienem był napisać np. Wendigo czy Nafciarz Laphroaig BA, jako przykład piw może i z półki hohoho, ale takich które kupuję bo są po prostu rewelacyjne.)

        Dla przykładu – CorrIPA:
        1. Kupujesz, bo to coś nowego i chcesz sprawdzić – ok
        2. Nie kupujesz, bo cię to nie interesuje, albo nie wierzysz że bycze jaja w piwie mają jakikolwiek sens, albo nie twój klimat – ok
        3. Chcesz sprostać wyzwaniu, ktoś cię podpuszcza – też w sumie ok
        4. Kupujesz tylko po to, żeby być fajny i wszystkim dokoła o tym opowiadać – słabe

        • Z takim podejściem się jak najbardziej zgadzam.
          Ps.
          Torfowy Nafciarz pyszny :-D

          • A dziś odkryłem, że znów pojawił się na półce w pobliskim sklepie z kraftem! :D

        • Piwnica Fritzla

          14 Sie 2018 at 00:54

          Nie znam nikogo, kto kupując piwo, kieruje się wyłącznie chęcią budowania wizerunku. Zwłaszcza w multitapach, w których zamawianie najdziwniejszych (najciekawszych?) piw raczej na nikim nie robi wrażenia. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś zrezygnuje np. ze spróbowania Attili lub Telephatica ze strachu przed tym, że jakiś brodaty szowinista uzna go za „janusza” i neofitę;)

  3. Z perspektywy barmana o napiwkach: nie będę uogólniał, że wszędzie, bo nie wiem, ale w miejscach, w których pracowałem tipowanie przez Polaków to że-na-da. Mógłbyś polecać coś i produkować się przez 10 minut, żeby przypasować coś gościowi, żeby znaleźć mu „coś fajnego” a jego kobiecie „coś babskiego hehe” a tipa nie zobaczysz nigdy. Tipowanie w multitapach leży i woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy ludziom się wydaje, że tip jest wliczony w cenę piwa? NIE, NIE JEST! Wychodzenie z pracy po 12 godzinach za barem w weekend ze świadomością, że za cały ten zapierdol wyniosło się 10 zł tipa jest chujowe. Po prostu. Polaczki, jesteście skąpi i uważacie, że 15 zł za piwo to rozbój w biały dzień? Nie wiem czego szukacie w multitapach. Albo jakieś zjebane imprezy firmowe. Rezerwacje na 30 osób, każdy jeden wyjątkowy płatek śniegu w kolejce ustać nie potrafi, napierdalają rachunek rzędu 2 koła, bo firma hehe płaci, syf kurwa robią zwykle gorszy, niż studenci albo małe dzieci, nie wspomnę o rzyganku, darciu mordy i całym ogólnym spierdoleniu. I co, przychodzą tacy rachunek płacić i zero tipa. Brawo ludzie, naprawdę. Jeszcze obrażeni, że faktury nie można NA JUŻ. Tak wygląda tipowanie w multitapach.

    • Patrząc po języku Twojej wypowiedzi, nie dziwię się, że nie dostajesz napiwków.

    • Nie wynosisz 10 zł, tylko 10 zł plus pensję. A pensję w takich miejscach dostaję się między innymi za doradzanie klientom. Nie mówię, że klient nie może Cię nagrodzić dodatkowo, ale to nie jest żaden obowiązek, nie jest to też w Polsce tradycja. Jak idziesz do sklepu, gdzie gość spędza x minut pomagając wybrać piwo, kompa czy kafelki, to jakoś nie dajesz topów…

      • Casparus93

        7 Sie 2018 at 13:55

        Tyle, że w większych miastach ciężko jest wyżyć za pensję minimalną, a takie kwoty są często standardem na umowach zlecenie. Poza tym ciężko jest mi nie przyznać racji w kontekście grup zorganizowanych. Potłuczone szkła, piwo wszędzie, roszczeniowe podejście to rzeczy będące jak najbardziej na porządku dziennym, a wynagrodzenia za dodatkowy wysiłek związany z grupami dzbanów nikt nie widział.

        • Skoro płaca marna, to może lepiej iść do jakiejś restauracji, gdzie się te napiwki dostanie, a nie być wkurzony, że „Polaczki” skąpią. Tak już u nas jest, że w miejscu w którym nie ma obsługi kelnerskiej i gdzie na dodatek ludzie płacą w kilku podejściach, raczej trudno liczyć na napiwki.
          A tym bardziej od firm, gdzie nikt się nie czuję odpowiedzialny. W wypadku takich imprez chyba byłoby sensowniej doliczać serwis do rachunku, niż liczyć na gest.

  4. Spodziewalem sie jakichs idiotyzmow, dzisiaj popularnych, typu musisz koniecznie kupic to i to, dac tone napiwku itd, a tu calkiem rozsądne spostrzezenia, brawo

  5. Tip to rozumiem napiwek za doradzenie?

  6. Co do szkła. Zawsze pytam obsługę czy można dane szkło zakupić. Jeśli twierdzą że nie można to pytam jaka jest kaucja za zbite szkło i czy można to pod to podciągnąć. Jeśli mimo wszystko nie ma opcji na zakup szkła to po prostu je zostawiam. Sam pracuje w gastro. Pracowałem i za barem i na kuchni. Wiem wiec doskonale że często można się jakoś dogadać.
    Co do punktu o nie komentowaniu cen… Powiem jedno. Ludzie. Idziecie do restauracji nawet takiej zwykłej nawet na smażonego kurczaka z Kentucky tam znany (i według hasła reklamowego) prawdopodobnie najlepszy na świecie złoty trunek kosztuje 8 zł za puszkę gdzie w znanym sklepie z pod znaku owada kosztuje jakieś 1,99 bez promocji i nie żal Wam kasy. Ba to piwo możecie mieć w każdej chwili… A na piwo które jest dostępne rzadko lub sezonowo, piwo które musiało w tanku leżeć dłużej niż pseudo lager, piwo w
    Którym jest chmielu i pracy włożone jest więcej niż w 100 Hektolitrach wiodącego eurolagera żal Wam pieniędzy chociaż stosunek ceny produkcji takiego eurolagera do ceny końcowej w lokalu jest niewyobrażalnie wywalony w kosmos…..
    Pojąć tego nie potrafię….

  7. 1. Tip-y.
    Płacenie kartami stało się niestety powszechne w pubach i zabiło i tak słaby zwyczaj dawania napiwku. Amen. IMHO ludzie płacący gotówką powinni mieć pierwszeństwo na barze. 😀
    2. Co do cen to generalnie są wysokie. Amen
    Ja rozumiem na risa, czy jakiś inny wynalazek ale jeśli za lagera mam położyć 10-12 zł a smakuje gorzej niż jakiś czeski czy słowacki lager za 5-7 zł to o czym tu mówić.

    • A wziąłeś pod uwagę koszty utrzymania lokalu? Koszty opłacenia obsługi i nie chodzi tylko o pensje ale też ZUS, prąd, gaz, woda, kanalizacja, fajne szkło. Daleki jestem od nazywania Cie w tym momencie Januszem ale weź proszę pod uwagę, że jakoś zarobić trzeba na samo utrzymanie się w rynku a co dopiero na rozwój….
      Znajomy przedstawiciel branży Piwowarskiej zapytany jak to jest ze piwo beczkowe pomimo że jest w większym opakowaniu i tak wychodzi drożej niż butelka odpowiedział, że to proste.
      Policz moja pensje, policz koszt schładzarki, regularne serwisy i pensje dla serwisantow, dodaj koszt reklamy i gadżetów w stylu podkładki pod kufel, parasole czy wręcz całe ogródki stoliki ławki neony itp. Litr piwa(przykładowo takie Tyskie) kosztuje zaledwie 10 groszy. Reszta ceny czyli jakieś 5,7 zł brutto za litr to właśnie te wszystkie dodatki.

      • Ale ja pisałem o sytuacji gdzie piwo tego samego typu kosztuje od polskiego producenta 100 % drożej niż piwo z Czech. I nie jest tak że polski produkt jest w ekstra szkle, są wafelki i parasole. A różnica w cenie kosmos.
        Potem lament, że Polacy wolą piwo w domu przed telewizorem.
        Koszty prowadzenia lokalu znam. Robię w branży od 20 lat.

        • Bo bierzesz koncerniaka z Czech, kontra kraft z Polski. To tak, jakbyś porównał Lecha Pils z Pilsem od Golemów czy z Trzech Kumpli.

        • Tak z ciekawości koszty prowadzenia lokalu powiedzmy 100m2 w jakim przedziale mogą się wahać?
          Chodzi o lokal stricte kraftowy.

          • Ten co pije w domu

            10 Sie 2018 at 22:51

            A co sklep (spożywczy nie sieciowy) ma wszystko za free? Ja odniosę się do lagera typu Tyskie. Czemu to piwo ma kosztować więcej niż 4 zł, skoro kupując hurtem myślę że cena spadnie do 2zł? To jest dla mnie rabunek, i wolę je wypić w domu. A czesto cena to 5-7 zł za takiego sikacza. Ktoś chce nie tylko by lokal był opłacalny ale też chce zdzierać. Sorry, że nie wspomniałem o kraftach, ale to tylko przykład jak się z nas zdziera kasę

          • Wahać to się mogą od 10 do 100 tys zależy czy to będą Aleje Jerozolimskie czy wieś na zadupiu.

        • Piwnica Fritzla

          14 Sie 2018 at 00:40

          Ceny kraftu nie są w naszym kraju jakieś wygórowane, chyba że ktoś postanawia sobie trochę zarobić na sprzedaży piwa butelkowego. Różnice cen tych samych piw (np. belgijskich klasyków w gdańskich multitapach) nierzadko przekraczają 100%. Zakładanie, że naiwny klient zapłaci np. 35 zł za piwo butelkowe, które w innym lokalu podobnej klasy kosztuje 15 zł jest… hmm, sprytne. Osobną kategorię stanowią lokale nastawione ewidentnie na turystę zagranicznego. Kto był, domyśla się o co chodzi.

          • koval_blazej

            17 Sie 2018 at 11:27

            Według mnie w multitapach wcale nie jest drogo. Tyskie w kegu knajpa kupuje za około 3zł za litr, czyli 1.50 za jedno piwo, a cena 6-8zł nie dziwi.
            We Wrocławiu przy rynku są ściana w ścianę 2 lokale, więc koszty utrzymania raczej podobne. W jednym 11zł za Książęce, a w drugim 12zł za krafty. Zgadnijcie gdzie czułbym się okradany ;)

            Mnie w multitapach boli tylko dużo wyższa przebitka na mniejszych pojemnościach. Rozumiem, ze koszt obsługi i mycia szkła jest stały, ale czasem 0.5 kosztuje 15zł a 0.3 13, czyli raz za litr wychodzi 30zł a raz 43
            Zdarzają się lokale z niemal liniową ceną za pojemności i takie sa moimi ulubionymi. Idąc do multitapu wolę brać małe piwa i móc spróbowac więcej, ale czasem budzi się Janusz i szepce „Za 2zł masz prawie drugie tyle”.

          • Piwnica Fritzla

            19 Sie 2018 at 22:51

            Ale ja nie napisałem że jest drogo. I większa przebitka na mniejszych pojemnościach wcale mnie nie dziwi – w końcu obsługa, wykonując w takim samym czasie tę samą pracę, nie chciałaby zarabiać mniej. Irytują mnie tylko kosmiczne marże nakładane przez niektórych na piwa butelkowe.

  8. 1. W multitapach już często płaci się kartą. Widziałem taką opcję jak pracowałem w gastro, gdzie dało się nabić napiwek na terminalu, ale zwykle nikt tego nie robi. Może nie wie jak, a może polityka firmy na to nie pozwala. Niemniej płacąc kartą tak czy inaczej można wrzucić tipa z porfela.
    2. Często zdarza się, że w dużych lokalach nie „otwiera się rachunku” osobom nieznanym, więc płaci się za każde zamówienie. I w takim przypadku 10% z 25 zł to 2,5 zł, a z kilku piw dwuosobowego spotkania gdzie wydamy na piwo ponad sto złotych te 10 zł wygląda zupełnie inaczej. Dla barmana korzystniej dla nas to jak rozrzutność ;)
    3. Napiwek w niektórych krajach jest zwyczajowo doliczany do rachunku. U nas nie i bardzo dobrze. Skoro jest to bonus to jak z bonusami trzeba na niego zasłużyć. Ja akurat daje przy większych rachunkach 5-10%, ale też sporadycznie płacę duże rachunki gotówką.
    4. Niektórzy z zasady nie dają napiwków i tu dobra postawa barmana nic nie zmieni.

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑