Dlaczego po piwach koncernowych ma się takiego kaca?

Znacie to, prawda? Wypijacie na spokojnie 2-3 koncernowe lagery, kładziecie się do łóżka i po kilku godzinach snu budzicie się skatowani jak po ostro zakrapianej imprezie na podwarszawskiej melinie. We łbie sieje Wam spustoszenie tajfun i bania boli jak po spirytusie w butelkach po oleju. Suszy Was tak, że rzucacie się wpłacić kilka stówek na PAH, byleby postawili Wam przy łóżku studnię, co je budują dla wiosek w Sudanie Południowym. I jeszcze ten posmak w ustach, który utrzymuje się przez cały poranek…

Przeczytaj również: czy po piwie rzemieślniczym ma się większego kaca?

Witajcie w świecie korpolagerowego kaca. Występowanie: okres wakacyjny. Zwiększona podatność: mężczyźni chcący wypić dwa piwa do meczu i nie myśleć o smaku, tylko właśnie o meczu. Charakterystyka: „zarodniki gładkie, szeroko elipsoidalne lub niemal kuliste, o rozmiarach 8 × 11 μm”… Znaczy się… (nie ten atlas Łukasz, powaliłeś z muchomorem sromotnikowym!). W sumie i to i to truje jak diabli… ;)

Jakiś czas temu zapytałem na Facebooku, czy Wy także miewacie okrutnego kaca po 1 czy 2 piwach z produkcji masowej. Zaskoczyło mi, jak wiele osób ma podobne odczucia do moich i mojego znajomego, który sprowokował pytanie. Nie czuję się osamotniony w mojej niedoli, chociaż muszę przyznać, że na zmęczenie alkoholowe od kiedy pamiętam jestem bardzo podatny. Odwrotnie proporcjonalnie do działania tabletek przeciwbólowych.

Na Facebooku rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja. Kilka osób wskazało główne źródła problemu. Postanowiłem więc, że rozwinę kilka hipotez dotyczących zgubnego wpływu piw koncernowych na nasze samopoczucie dnia następnego. Postaram się, aby było zrozumiale i przyjemnie; w zaawansowaną chemię się bawić nie będziemy.

Najpierw jednak omówimy sobie pewne związki chemiczne…

Aldehyd octowy w piwie koncernowym

Aldehyd octowy powinien znać każdy, kto chociaż raz miał w życiu kaca. Powstaje przy udziale dehydrogenazy alkoholowej, w wyniku przemiany chemicznej, której  to substratem jest etanol.

Skąd aldehyd octowy miałby się znaleźć w gotowym piwie? To proste. Jest on obecny w każdym piwie, przeważnie jednak w bardzo niskich stężeniach. Na tyle niskich, że sam w sobie nie będzie bardzo mocno wpływał na nasze samopoczucie. O wiele większe spustoszenie sieje właśnie jako produkt rozkładu etanolu.

Okej, koniec paplaniny. Skąd ten aldehyd w piwie? Główne przyczyny są dwie: problem z fermentacją, albo zbyt szybkie jej zakończenie. W kraftach wysokie stężenie aldehydu octowego jest o wiele częściej spotykane, niż w piwach koncernowych. Nie byłoby jednak tego tekstu, gdyby nie fakt, że związek ten w koncerniakach jak najbardziej jest wyczuwalny.

zielone-jabluszko-piwofot. Jorge Calle (CC-BY-NC_SA 2.0)

Acetaldehyd objawia się w piwie smakami/aromatami zielonego jabłka, skórki z jabłka, farby emulsyjnej lub zielonych liści. Należy pamiętać, że jest to trucizna bardziej toksyczna od etalonu samego w sobie, która nawet w niewielkim stężeniu wpływa bardzo negatywnie na nasz organizm.

Alkohole wyższe, czyli fuzle

Fuzle są produktami ubocznymi fermentacji alkoholowej. Sama nazwa wskazuje już, że nie są niczym pożądanym w gotowym piwie. Na fuzle składają się przeróżne „alkohole wyższe” i estry kwasów tłuszczowych. Można więc rzec, że są to zanieczyszczenia, śmieci, albo chemiczne farfocle.

rozpuszczalnik-w-piwiefot. Tobias Abel (CC BY-NC-ND 2.0)

Fuzle objawiają się w piwie pod postacią aromatów czy posmaków bimbrowych i rozpuszczalnikowych. Są łatwo wyczuwalne, bo piwo w którym się objawiają zamiast szlachetnie pachnieć, wali spirytusem czy innym acetonem.

Skąd te fuzle? Ponownie: fermentacja. Na przykład zbyt wysoka temperatura pracy drożdży.

Jeszcze taka ciekawostka: fuzle są często obecne w bimbrze i zanieczyszczonym spirytusie. Jeśli będziecie mieć okazję, porównajcie spirytus sklepowy, a ten z plastikowej butelki po oleju, albo innego szemranego źródła. Wartościowa lekcja.

Wakacyjny kac po koncerniakach

Wróćmy do clue całej sprawy. Wakacje to okres wzmożonej sprzedaży piwa i wie to chyba każdy, kto pija alkohol. Browary muszą więc natrzaskać jak najwięcej sikaczy, aby ogarnąć i tak wysoki już popyt. Odbywa się to kosztem jakości.

Oto moje 3 obserwacje i przypuszczenia:

  1. Browary mają zapasy piwa na lato, ale to i tak im nie wystarcza. Warzą więc szybko, skracając jak najbardziej samo warzenie (surowce niesłodowane) i proces fermentacji. Przyspieszona fermentacja to prosta droga do powstawania w piwie na przykład aldehydu. Nie dość, że wątroba walczy z etanolem, to organizm już dostaje po dupie acetaldehydem.
  2. Browary podnoszą temperaturę fermentacji (ponownie: liczy się czas) i wychodzą z tego takie kwiatki, jak alkohole wyższe. Ni to przyjemne w samym piwie, ni to zdrowe. Fuzle powodują m.in. bóle głowy.
  3. Browary nie wyrabiają z warzeniem szczególnie w środku sezonu. Pod koniec sezonu w sklepach stoi piwo najgorsze jakościowo. To wartościowa obserwacja, bo najbardziej zdychałem po koncerniakach typu Kasztelan Pszeniczne czy Książęce Ciemne Łagodne wypijanych na początku września.

Jeśli możesz, wystrzegaj się koncernowych piw w wakacje. Wiadomo, są miejsca, gdzie nie uświadczysz nawet BRJ czy innego Ambera. Ja wybierałem wtedy wino czy nalewki smakowe, byleby tylko nie czuć się tak okropnie. Co ciekawe, byłem w lepszej kondycji po butelce wina, niż po 2-3 koncerniakach.

Jak unikać kaca po piwie z koncernu?

Postępowałbym na podobnej zasadzie, jak w przypadku mocno zakrapianej imprezy z wódą, whisky i innymi przyjemnościami. Jestem daleki hołdowania zasadzie „lepiej zapobiegaj”, bo każdy dobrze wie, że i tak tej zasady przestrzegać na imprezach raczej nikt nie chce. Tak mówią tylko ciapy, które na dobrą domówkę wpadają z sokiem przecierowym i zwijają się autem do domu położonego kilometr dalej nim wybije pora Dobranocki.

Moje rady

Po pierwsze: uważaj na piwa koncernowe w okresie wakacyjnym, bo po prostu są gorszej jakości. Nie chcę tworzyć mitów, ale takie są realia, których doznawałem na wycieczkach rowerowych przez całe lato 2016. Koncernolagery w porze letniej smakują jeszcze bardziej gównianie, bezpłciowo, a do tego podśmiardują wódą i farbą emulsyjną. Kac jest po nich nieziemski.

Dygresja: jakiś czas temu kupiłem Strongi z Biedronki (na paintballa (umówmy się, nic ciekawszego w Biedronce nie mieli!). Nawet nie chcecie wiedzieć, jak okropnie to COŚ smakowało. Brzeczkowe pomyje z cukrem i alkoholem słabej jakości. O-KROP-NE! Krzywili się nawet Ci, którzy na co dzień walą „Triple Combo”: ciepłe Tyskie z puszki.

Po drugie: naucz się wychwytywać posmaki bimbrowe (to proste) i nuty wnoszone do piwa przez aldehyd octowy (to trudniejsze). Najłatwiej będą mieć osoby, których znajomi warzą piwo w domu. Poproście o butelkę z aldehydem. Słowa klucze: farba emulsyjna, bejca, skórka z jabłek, zielone jabłuszko. W koncernolagerach aldehyd nie jest mocno wyczuwalny, ale pozostawia w ustach charakterystyczny posmak jabłek papierówek. Mi kojarzy się także z przygryzaniem liści z jakiegoś krzaka. Aldehydem także się odbija. Tak jakby… chemicznie.

Po trzecie: nie pij koncernolagerów bezpośrednio przed snem. Wódki w zasadzie też tak nie pij, ale nie o to chodzi. Znam kilka osób, które wypijają piwo na dobry sen. W okresie wakacyjnym trzepnięcie dwóch Kasztelanów do poduchy to murowana pobudka o 5:00 z kapciem w gębie i rozpaczliwe poszukiwanie wody w kranie. Później rwany sen, a w efekcie przewalony dzień.

Po trzecie i pół: uważaj na piwa pszeniczne. To moja obserwacja, ale po koncernowych pszenicznych klarownych poranki są ciężkie. Jakiś czas temu wypiłem na plaży dwie tanie klarowane pszenice, wróciłem do domu i położyłem się spać. Obudziłem się rano podtruty, z okropnym bólem głowy. Cały dzień zmarnowały mi dwa koncerniaki.

Po czwarte: wypij przed snem sporo wody. Możesz do tego wziąć magnez i witaminę C w słusznej ilości. W nocy postaw butelkę z wodą koło łóżka. Absolutnie unikaj paracetamolu! No chyba, że chcesz rozwalić sobie wątrobę.

Po piąte: jak najrzadziej pij eurolagery i przejdź na piwa z mniejszych browarów. Jasne, po nich też będziesz mieć kaca, ale przynajmniej wynagrodzą Ci to smakiem. Z drugiej strony: coraz rzadziej czytam o tym, że po 1-2 butelkach piw kraftowych ktoś rano źle się czuł. Jakość wzrasta!

Mam nadzieję, że ten artykuł wyczerpał temat. Jeśli doceniasz mój wkład, pyknij w like’a poniżej. Ciebie to tam wiesz… nic nie kosztuje. A mi daje radochę.

Zdrówko!

  •  
  •  
  •  
  •  

15 komentarzy

  1. Dodam jedną rzecz. Do zestawu woda i wit.C polecam przed snem musującą Aspirynę albo alka zeltzer. Ibuprom też ujdzie ale efekt nie jest aż tak dobry. Oczywiście ta metoda dla ludzi, którzy mogą brać aspirynę i podobne środki a nie są skazani tylko na paracetamol.

    • zwykle przeciwutleniaczem w piwach przemysłowych jest witamina c czyli kwas askorbinowy….
      głowa boli od bakterii drożdżowych w nieczyszczonych instalacjach piwnych – począwszy od koncernu , rozlewni , a kończywszy na pub’ach…

      • Drożdże to grzyby jednokomórkowe, a nie bakterie. Artykuł dość dobrze analizuje przyczyny kaca po piwie. I zaręczam że każdy browar czyści swoje instalacje po użyciu. Reszta przybytków które podają piwo tez myje soję cuda. Kegi są sterylizowane. Podejrzewam ze wiecej drożdży mam na rękach niż piwo koncernowe ma w sobie. Polecam wygooglować mycie CIP.
        Ale przyznaje mitu o bakteriach drożdżowych nie znałem. Polecam się doszkolić. ;)

  2. slabe samopoczucie po 2 klarownych pszenicznych ?
    slaba dyspozycja danego dnia.

    ja zdecydowanie gorzej się czuje jak wypije 2-3 krafty. paskudny posmak (jak wypije np 3x aipa) chmielu z rana, odbija sie, i mózg boli jak by mial wybuchnąć.
    jak jeszcze kiedyś piłem koncerny to źle nie było. napewno nie tak jak po krafcie :)

    • Widzisz, to zależy. Z drugiej strony porównaj samopoczucie po 2-3 ojrolagerach w wakacje, a 2-3 lekkich lagerach/pilsach kraftowych. Muszę zrobić taki test.

  3. Ja bym dodał, że te same piwa z biedronki (tudzież innego dyskontu?) robią z bani masakrę na drugi dzień, w przeciwieństwie do piw z mniejszych sklepów.

    • Tu raczej chodzi o konkretne partie i okres, tak jak pisałem. Wysyłka gorszej partii do dyskontu to na 99% mit. Wiele osób zdycha po koncerniakach z pubów i festiwali.

  4. A kiedy kolejna troche zapomniana seria lekko pod wpływem? Super sie to ogladało, dlaczego zrezygnowaliście z tej formuly? Powróćcie!

  5. Reklamy2209

    23 Kwi 2017 at 22:08

    Nie wiem co wy macie ludzie. Pije z 10 lat czesto piwo w ilosciach 4-6 razy 500ml min 5%, taka ilosc piwka czesto pije w godzine maks 2 godziny. I nigdy mnie nie bolala glowa ani nie mialem zadnych obiawow kaca. Rozumiem po mocno zakrapianem imprezie gdzie sie wypije z litra wodki na glowe ale zeby byc skacowanym po 2 czy 3 kasztelanach… Ludzie nawet po Vipie i sarmackim z biedry mnie glowa nie boli.

  6. Szukając przyczyn mojego umierania po koncerniakach trafiłem na ten felieton i doznałem objawienia. Teraz już wszystko stało się jasne. DZIĘKUJĘ!

  7. Hej, twoj tekst bardzo mocno mnie zaskoczyl, jednak szanuje go… Ja mam zupelnie inaczej, 3 kraftowe piwa… a jeszcze do tego kwachy to umieralnia nastepnego dnia… 3 eurolagery do meczu… zero efektow ubocznych. Ale moze jestem w mniejszosci.

  8. Ja walę pszeniczne przy meczu od 5-7 szt i na serio zero kaca, nie mieszam biorę primatora albo kapuzinera:) i rewelacja;)

  9. Kac wynik nie tylko ilości wypitego alkoholu, ale i obecności w spożywanym napoju fuzli i aldehydów. Wpływają one na walory smakowe ale im ich więcej tym większy kac. Zatem kac będzie zależał od wypitego piwa i jego ewentualnych dodatków. Kac z chemicznego punktu widzenia to problemy naszego organizmu z przetworzeniem aldehydów (będących produktami utlenienia alkoholi)

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑