Nadciąga fala New England IPA!
[TEST NE IPA]

Zapamiętajcie dobrze tę nazwę: New England IPA. Przez kolejne miesiące będziecie prawdopodobnie ganiać za piwami w tym stylu po sklepach niczym Galerianki za nowymi dżinsami. Jeżeli IPA było prekursorem piwnej rewolucji, to ewolucją wydaje się właśnie New England IPA, zwane także Vermont IPA. Jeżeli miałbym wieścić jakąkolwiek modę na rok 2017 w Polsce — naturalnie modę zza wielkiej wody — to modne staną się właśnie mętne Vermonty.

Muśnięcie historii

Na czym w ogóle polega „fenomen” mętnych IPA. Kiedy to wszystko się zaczęło i dlaczego Twój Instagram zalewany jest piwami nalanymi pod rant szkła, które przypominają raczej budyń wanilinowy ze szkolnej stołówki, aniżeli dobrze znane nam wszystkim West i East Coasty?

Historia zaczyna się od browaru The Alchemist. Tak, tego od Heady Toppera! Bo to Heady Topper był prekursorem New England IPA. We fragmencie artykułu poświęconego temu stylowi, który przeczytać możecie w całości na NewSchoolBeer.com, odnajdziecie informacje o tym, jak to właściwie się potoczyło.

Greg Nooan, będąc w latach 90. w Anglii, zdobył drożdże, które następnie przekazał Johnowi Kimmichowi, założycielowi The Alchemist. Zrobił to pod warunkiem, że prezentu tego John nikomu nigdy nie przekaże. Do dzisiaj drożdże te uważa się za klucz do charakteru New England IPA. Browary z braku dostępu do tych konkretnych żyjątek odzyskiwały na przykład gęstwy z gotowych piw z Alchemista. Chociaż — jak twierdzi sam założyciel — w ten sposób pozyskiwana gęstwa jest słabej jakości i ma nikły wpływ na efekt końcowy w piwie.

Skoro piwowarzy nie mieli dostępu do tych konkretnych drożdży, to kombinowali na różne sposoby używając odmian, które naprodukują dodatkowo estry (pod postacią na przykład moreli). Mąka pszenna, grys kukurydziany czy płatki owsiane dodawane do trunku to pewne pomysły na „ugładzenie” piwa, chociaż najlepszy efekt daje nawalenie chmielu „na zimno” do mocno zmętnionego od drożdży piwa. Zachodzi wtedy proces zwany „biotransformacją”. Niektóre szczepy drożdży, w zetknięciu z granulatem, uwalniają jeszcze chętniej aromaty od chmielu, co w połączeniu ze wspomnianymi estrami daje silnie owocową mieszankę — klucz do sukcesu NE IPA.

Czym New England IPA różni się od East Coast IPA?

Postanowiłem spisać cechy dobrego Vermont IPA w postaci czytelnej listy. Dobre NE IPA to przede wszystkim:

  • duże zmętnienie, piwo raczej wytrawne i bardzo soczyste (juciness)
  • estry wzbogacające aromaty pochodzące od chmielu
  • gładkość, pełnia i krągłość (odpowiedni mouthfeel)
  • goryczka wycofana, balans przesunięty w kierunku owocowości i słodowości
  • maksymalna świeżość, nacisk na wygląd i prezencję piwa

Jakie czynniki brałem pod uwagę przy ocenie piw?

Najtrudniejszym elementem oceny piw w wybranym stylu jest takie dobranie czynników wpływających na końcową notę, aby nikomu nie było przykro. Co w przypadku, gdy na równi postawimy wygląd i aromat, po czym brzydkie, ale bardzo smaczne piwo otrzyma kiepskie noty?

W teście dążyłem do tego, aby uwzględnić wszelkie składowe, jednak z naciskiem na aspekt organoleptyczny.

Najważniejszymi wyznacznikami w ocenie piwa były dla mnie:

  • nagromadzenie aromatów owocowych,
  • świeżość aromatów (soczystość),
  • pełnia i gładkość piwa

Mniej ważne wyznaczniki w ocenie piwa:

  • zmętnienie,
  • jakość goryczki,
  • estry uzupełniające profil aromatyczny

Piwa postanowiłem ocenić dwoma skalami. Pierwsza z nich to ocena ogólna piwa, bez wgłębiania się w styl NE IPA.

Drugą skalę nazwałem „juciness”. Próbuje ona za pomocą liczby określić „soczystość i gładkość” piwa.  To składowa świeżości smaku, nagromadzenia aromatów owocowych, „soczkowatości” trunku i jego konsystencji. Odnosi się bezpośrednio do założeń stylu.

Skoro wiedziałem już, jak będę oceniać piwa, postanowiłem przystąpić do konfrontacji.

Zaczynajmy!

Vermont IPA (Browar PINTA)

pinta-vermont-ipa-recenzja

Piwo koloru ciemnopomarańczowego. Wyraźnie zmętnione, a raczej zamglone. Kolor nie wydaje się być „sztuczny” jak w niektórych New England IPA z Instagramu, choć wyróżnia się na tle klasycznych AIPA.

Oczekiwałem buchnięcia aromatem cytrusowym i tropikalnym. Nie dość, że cytrusów nie było, to szczątki tropików w postaci ananasa i mango ledwo docierały do mojego nosa. Nic więcej napisać się nie da, bo niewiele więcej się dzieje.

Vermont IPA ma miękką fakturę. Jest dość gęste i raczej wytrawne. Jego owocowo-chmielowa strona pozostawia w ustach słodki finisz. W smaku mamy mieszankę ciasteczkowej słodowości najwyższego sortu z tropikalną bombą. Piwo gładziutkie, owocowe, dość soczyste i rzeczywiście inne od typowego AIPA. Bardzo podoba mi się goryczka. Krótka, idealnie wkomponowana, nie przysłania słodowości, a z nią współgra.

Gdyby nie aromat, byłoby oczko wyżej.

Moja ocena: 8-/10

Ocena juciness: 6/10

Misty (Trzech Kumpli)

trzech-kumpli-misty-neipa-recenzja

Pierwsze co rzuca się w Misty w oczy, to piękny żółty kolor. Trzech Kumpli twierdzi, że ich piwo mam nalewać z osadem, ale mam niepojemne szkło, więc osad ląduje w drugiej porcji i tak też to piwo zostaje ocenione — z osadem, który nadał piwu wyraźnego zmętnienia.

Wącham. Zaczynam się w tym momencie zastanawiać, czy nie mam problemów z węchem. Aromat — podobnie jak w przypadku Vermont IPA — ponownie niezbyt intensywny, za to uderza w inne struny.  Jest wyraźnie „biały”, a pierwsze skojarzenia wędrują ku białemu winu, winogronom i limonce. Mniam!.

Po podniebieniu sunie NE IPA o kremowej konsystencji, którą podkręca dodatkowo niskie wysycenie. Pierwsze skrzypce to słodowość wymieszana z grejpfrutem, limonką i białymi winogronami (czy też napojem winogronowym). To wszystko w równych proporcjach. Za tymi smakami dochodzi do głosu lekka słodycz, tutaj już zdecydowanie od cukrów resztkowych.

Całość sprawia wrażenie miksu IPA z białym winem. Absolutnie „nietropikalne”, przesunięte maksymalnie w kierunku limonki, agrestu, winogron i liczi. Grejpfrut znika po chwili z podniebienia, pozostawiając czysty biały smak. Jest zdecydowanie soczyście. Misty przypomina soczek :)

Goryczkę przykrywa owocowość i słodowość. Jest zaznaczona, ale krótko i niezbyt intensywnie. Ogromny plus za brak nafty, która tak chętnie pojawia się wespół z białymi aromatami chmielowymi. Popracować nad aromatem i ponownie, będzie oczko wyżej.

Moja ocena: 8/10

Juciness: 8+/10

Vermont (Piwojad)

piwojad-vermont-neipa-recenzja

Zdecydowanie najmniej interesująca barwa spośród pierwszych trzech piw w zestawieniu. Vermont od Piwojada jest ciemnopomarańczowe, wchodzące w kolor herbaciany; zmętnione.

Dopóki piwo było chłodne, pachniało soczyście. Dominowały dwie składowe: słodki ananas i kwaśna limonka (przyrzekam, że ślinianki zaczęły pracować!). Bardzo przyjemnie i soczkowo. Niestety po ogrzaniu z piwa wychodzą klimaty mokrego zboża i nuta siarki.

Piwojad uraczył niezbyt smukłym i krągłym piwem. Wysycenie jest w porządku, jednak piwu brakuje gładkości. Brakuje też owocowości, choć oczywiście się pojawia, ale przykrywa ją łodygowa, ziemisto-ziołowa goryczka. Za mocna jak na Vermont IPA i zbyt odbiegająca od tematu piwa. Jest słodkawo, czuć owoce tropikalne, ale goryczka je mocno spycha i pozostawia dziwny ziemisto-pleśniowy smak.

Przeciętne AIPA, a z New England IPA jest tutaj chyba tylko zmętnienie i naciągane soczyste nuty.

Moja ocena: 6/10

Juciness: 4/10

Dętka (Browar Piwoteka)

piwoteka-detka-vermont-ipa

Już w butelce zauważyłem, że piwo jest niemal idealnie klarowne. Nalewa się z puszystą kremową pianą i faktycznie można przez nie podziwiać świat po drugiej stronie szklanki. Kolor widzicie na zdjęciu, które dość wiernie oddało barwę tego trunku.

W aromacie wychwyciłem kandyzowanego ananasa. Do tego spora dawka karmelków, która efekt kandyzowania dodatkowo wzmacnia. Soczystość na poziomie zerowym. Pałęta mi się tam jakieś mango, na granicy percepcji.

Dętka smakuje jak mało owocowa AIPA o karmelowym wydźwięku. Jest dość słodko, a ziołowa goryczka wgryza się bezlitośnie w gardło, niekontrowana słodowością. Brakuje owoców, brakuje soczystości. Jest karmel, zioła i echo ananasa.

Piwoteko, lubię Was i dobrze o tym wiecie, ale za to piwo pochwalić Was nie mogę.

Moja ocena: 5/10

Juciness: 0/10

PROgnoza (Antybrowar)

antybrowar-prognoza

Ponownie mam do czynienia z brakiem zmętnienia. Piwo w kolorze mocnej herbaty (niczym rasowy ESB!) nalało się z puszystą pianą.

W aromacie mamy cytrusową landrynkę podszyta ziołami i nutą zboża. Do tego bardzo delikatna kiszonka, której nie do końca jestem pewien. Jeżeli jest, to niespecjalnie przeszkadza.

PROgnoza to uderzające podobieństwo do piwotekowej Dętki. Kolejne akcenty w smaku to: karmel, zboże, słodowość i ziołowa goryczka. Pałęta się też jakiś cytrusek w typie cytrynki. Pije się lekko, ale piwo jest cholernie nudne i nieco puste w smaku. Pozostawia posmak cytrynowej herbatki z granulatu.

Ponownie — to nie jest Vermont IPA! Co najwyżej przeciętne AIPA.

Moja ocena: 5+/10

Juciness: 1/10 (za nutkę cytrynki)

Inne NE IPA na rynku

Warto mieć na uwadze fakt, że browary coraz chętniej wypuszczają własne wariacje New England IPA. Na rynku odnajdziecie piwa, których nie uwzględniłem w powyższym zestawieniu. Jeżeli dobrze się rozejrzycie, traficie na takie tytuły jak:

  • V jak Vermont (Browar Bazyliszek)
  • Britannica (Browar Palatum)
  • Juicy Wave (Pracownia Piwa x Piwne Podziemie)
  • Mega Konan (Browar Ziemia Obiecana)
  • Jucilicious (Piwne Podziemie)

NE IPA — #StylNaSzybko

Kilkanaście dni temu rozpocząłem na fanpage’u nowy cykl piwnych infografik, opisujących style ciekawe, nietuzinkowe lub takie, które należy przybliżać miłośnikom piwa. Jeżeli chcecie zachęcić znajomych do rozglądania się za Vermontami, możecie podesłać im poniższą grafikę :)
vermont-ipa-new-england-ipa-styl-piwnyInfografika w pełnym rozmiarze >>>

Podsumowanie testu

Browar Trzech Kumpli zaskakuje NE IPA w bardzo „białych” klimatach. Arcyciekawe, odmienne, soczyste piwo, które bez wahania mogę każdemu polecić. Podobnie ma się sprawa z Vermont IPA z Pinty, które okazało się tylko nieznacznie gorsze. Świetna sprawa.

Piwojad próbował, ale wyszło mu tak sobie, za to nad swoimi wariacjami musi popracować ostro AntyBrowar i Piwoteka, które wypuściły po prostu bardzo przeciętne AIPA. 

Mam nadzieję, że tekst oraz test porównawczy przekonały Was do tego, że w perspektywie kolejnych miesięcy warto polować na New England IPA. Jeżeli browary dojdą do wprawy w tworzeniu swoich NE IPA, będziemy mogli opijać się budyniowatymi Vermontami na każdym kroku. To styl, który idealnie wpisze się w okres wakacyjny.

Liczę na soczyste, soczkowate piwa, które zaskoczą znajomych jeszcze bardziej niż klasyczna AIPA. Nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim konsystencją i bardzo owocowym smakiem czy aromatem.

Wasze zdrowie! 

Pocket

11 komentarzy

  1. Gdzie można znaleźć więcej takich grafik?

  2. ShakiraLego

    11 Lut 2017 at 11:16

    Jeżeli Vermont IPA jest najlepszy, to nie mam ochoty próbować innych. Jak patrzę np. na King Julius z browaru Tree House Brewing to stwierdzam, że daleka droga przez Polską, aby doścignąć USA w tym stylu.

  3. ShakiraLego

    11 Lut 2017 at 11:19

    Zobaczcie na ten filmik, zrozumiecie
    https://www.youtube.com/watch?v=14givbVYsv0

  4. Łukasz, a gdzie podziałeś Vermonta od Deer Bear? Jedno z pierwszych polskich piw w tym stylu. Zapomniałeś, czy nie mogłeś nigdzie kupić?

    • Nie dorwałem, a sam browar już wyprzedał wszystko. Inne piwa dostałem od browarów (Vermont IPA kupiłem). W momencie planowania testu nie było na rynku chociażby drugiej warki V jak Vermont, nie dorwałbym też nigdzie Britannici. Chciałem zrobić test na piwach dostępnych w sklepie.

  5. Misty oczywiście zjada konkurencję, jak na tak obrzydliwie nudny styl (dobrze wygląda tylko na zdjęciach), dali radę 100%, Brittanica już dwa level niżej, Piwojad i Pinta to już zupełnie nic ciekawego.

  6. A gdzie Magda??

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑