Rebel to nie piwo rzemieślnicze!

Definicja piwa rzemieślniczego nie jest jednoznaczna. W tym temacie głos zabierają nie tylko sami browarnicy, ale także konsumenci. Wiadomo, że wytworu dużego browaru, rzemieślniczym nazwać nie można. To samo tyczy się mniejszych spółek, które zatrudniają wiele osób, jednocześnie automatyzując wiele procesów w samym browarze. Piwo rzemieślnicze jest drogie, trudno dostępne i ekskluzywne. Nic więc dziwnego, że więksi producenci połasili się na ten segment rynku piwa w Polsce i postanowili skorzystać z marketingowej mocy „rzemieślniczości”.

Piwo rzemieślnicze?

Podam Wam swoją definicję piwa rzemieślniczego, niekoniecznie pokrywającą się z tą, która króluje w słowniku piwoszy. Piwo rzemieślnicze to napój tworzony pracą ludzkich rąk, przy niewielkim, ewentualnym udziale automatyzacji. Automatyzacja przyspiesza niektóre procesy, i o ile ta automatyzacja nie wpływa znacząco na pracę wykonywaną przez browarników, uznać można, że automatyzacja ta jest wręcz nieistotna w końcowym efekcie. Oczywiście każdy z Was zapewne wyrobił sobie już własną definicję. Zakładam także, że ktoś zechce podjąć temat „rzemieślniczości” trunku w komentarzach – zapraszam.

Polecam zresztą doskonały wpis Michała Saksa z gdańskiej Brovarni: Jak rozpoznać piwo rzemieślnicze? Wskazówki.

Co z tym Rebelem?

W hipermarketach sieci TESCO kilka miesięcy temu pojawiły się piwa z linii Rebel. Poza samym TESCO, nigdzie ich nie widziałem – zakładam więc, że uwarzono je specjalnie dla TESCO. Tak, jak specjalnie dla Lidla warzy się Argusy, a dla Biedronki Fasberga czy Sarmackie.

rebel-piwa-tesco

Fot. www.birofil.wordpress.com

Piwa linii Rebel warzy Browar Cornelius vel Sulimar, mający wybicie na poziomie około 1 000 000hl (dane za: Wikipedia). W ofercie znajdziemy pilsnera, dunkela, lagera wiedeńskiego i lagera miodowego. Nic specjalnego. Nie zabierałbym się zresztą za temat linii Rebel, gdyby nie jeden mały szczegół na etykiecie.

Rebel jako piwo rzemieślnicze

Browar Cornelius wziął się za marketing. Mają profil na Facebooku, jestem także pewien, że gdzieś widziałem reklamy bannerowe w sieci (mogę się mylić). Kolejną próbą zdobycia klientów jest wejście w ekskluzywną niszę, jaką są browary rzemieślnicze. Co tam regionalność – nikogo to już nie rusza. Zaatakujmy z innej strony!

Jak wspomniałem kilka akapitów wyżej, aby piwo uznać za wytwarzane przez rzemieślników, należałoby spełnić pewne wymagania. Natomiast o piwach z Browaru Cornelius nie można powiedzieć, aby były rzemieślnicze. A taka informacja pojawia się na etykietach linii Rebel. Chyba żaden browar rzemieślniczy nie może poszczycić się tak ogromnym wybiciem. Po drugie – Sulimar Sp. z o.o. to nie tylko własne piwa. To także warzenie piwa na zlecenie. Sulimar szczyci się także produkcją napojów energetyzujących i wina. Rzemieślnicze energetyki – to jest to!

Pod piwem podpisuje się także Pan Marek Suliga, Wielki Mistrz Bractwa Piwnego – organizacji, która za cel stawia sobie krzewienie kultury piwnej. Trudno wyobrazić sobie większy faux pas, o którym zresztą pisało już kilku piwnych blogerów.

Podsumowanie

Ja wiem, że nie wszyscy zwracają uwagę na takie kruczki, jak klonowane piwa. Niektórzy chyba lubią być robieni w butelkę (piwa!), a przynajmniej nie zawracają sobie tym głowy. Nie namawiam do niekupowania piw Corneliusa, ale warto wiedzieć, że z rzemieślniczością nie mają wiele wspólnego. Zresztą piwa rzemieślnicze są raczej drogie (z kilku powodów, o których napiszę niedługo). A taki Rebel Dunkel to wydatek rzędu 4zł…

PS. Dunkel proponowany przez Sulimar nijak ma się do prawdziwego dunkela. To po prostu bardzo słodkie, ciemne piwo. Można wypić, ale zachwytów nie będzie.

Zdjęcie użyczyłem sobie z bloga Skrzyneczka z niebanalnym piwem

Spodobał Ci się ten tekst. Zajrzyj na fanpage lub zapisz się do newslettera, aby być na bieżąco z kolejnymi ciekawymi wpisami. Do zobaczenia! :)

  •  
  •  
  •  
  •  

18 komentarzy

  1. rebel lager miodowy to najlepsze piwo miodowe jakie kiedykolwiek piłem a piłem trochę. Na pewno jest to najlepsze piwo miodowe jakie kiedykolwiek było sprzedawane w jakimkolwiek sklepie sieciowym. I tyle.

  2. Degustator - poziom B2

    31 Paź 2013 at 20:39

    Bohemia Pilsner ma wzorowe bąbelki, wspaniały, głęboki kolor, świetny zapach i mam w poważaniu, czy jest rzemieślnicze dopóki jest dobre. A jest. Krytykowanie polskich wyrobów jest dużą przywarą naszego narodu.

  3. sorry, ale po 100 ml wylałem resztę z kufla; dobrze, że kupiłem tylko jedną butelkę – smakuje jak wygazowana podróbka coli słodzona sztucznym miodem.

  4. Ja kiedyś dałem się nabrać  i kupiłem lagera wiedeńskiego. Jakość karygodna. Omijam z daleka

  5. Próbowałem wszystkich z linii rebel..polecam..na pewno o niebo lepsze niż te wszystkie „liniówki” …

  6. Podwójnie chmielone jest lepsze od większość pilsów, piwo bez tłukących po nosie i kubkach smakowych wad, a i goryczka całkiem całkiem. Pijalne i orzeźwiające. Piłem gdzieś miesiąc temu.

  7. Rebel miodowy – w swoim gatunku jedno z najlepszych piw ( pomimo tego że niezbyt rzemieślnicze).
    Nie przesłodzone , czuć tylko lekki posmak miodu – super .

  8. W sumie kupowałem je od jakiegoś czasu (podwójnie chmielone) i mi smakuje ale jak w prawdziwym sklepie piwnym o nie zapytałem to mnie sprzedawca oświecił i już go nie kupuję. Smak się oczywiście liczy ale nie popieram kłamstwa i hipermarketowego wyprowadzania pieniędzy z Polski. Z drugiej strony poprosiłem tego sprzedawcę, żeby mi polecił jakiegoś dobrego pilsa i polecił… Pinta Atak Chmielu. Owszem jest gorzkie ale to wywar z grefruta a nie z chmielu. Porażka.

    • Chmiel daje takie aromaty, nie masz się co dziwić. Fajny sprzedawca, który zamiast pilsa podaje american india pale ale. To tak, jakby zamiast whiskey ktoś podał ci likier malibu.

  9. strasznie sobie sulimar widze nagrabił.. albo strasznie komus wchodzi w drogę – ściemniają? to przykre, fakt -ale mnie stety, lub niestety niektóre ich produkty smakują – cornelius dunkel – może i bez rodowodu, ale ujdzie, trybunał miodowy również zacny twór, w tej cenie praktycznie bez konkurencji – rubi? też złego słowa nie powiem..

    widzę wokół ostatnio jakieś dziwne parcie na „ale browar” czy „pintę”, ale jako zawodnik hodowany na „babcinych obiadach” z dala or fastfood’ów czy przypraw spod ciemnej gwiazdy muszę przyznać, że wyroby „pseudo rzemieślnicze” (amber/czarnków/jabłonowo/sulimar) smakują mi… bardziej niż wydumane gorzko-słono-zapocone dzieła prawdziwych mistrzów piwowarstwa.

    i niech mi ktoś pokaże lepszy napój chłodzący niż cornelius grapefruitowy [: inne „smaki” to jakiś…koszmar, ale zimny pszeniczniak z sokiem z różowego grapefruita to jest jest idealny podkład pod upalny sierpniowy wieczór.

    • Jeśli Ci bardziej smakują, to okej. Pijmy to, co nam odpowiada :)

    • Piłem kiedyś tego Dunkela i to kupionego w ciemno, więc bez żadnych uprzedzeń i szczerze i bez uprzedzeń powiedziawszy był wyjątkowo przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. No ale to kwestia gustu, każdy pije to, co mu smakuje ;)

  10. jest „prostacko dosłodozny” więc wymusza picie na zimno – 4-8 stopni max.. ale wypity bezposrednio po czarnej spiryto-fortunie przyniósł sporą ulgę, wiec myśle, że to bezpieczny napój .. spróbuję go przy okazji bezpośrednio po ulubionym raciborskim „wafelkowym” (aka klasycznie warzonym) i w gorszym nastroju – ciekawe czy sie obroni czy zgubi punkty..

    szczerze, ja do tych „recenzji” podchodzę z w ielką ostrożnością..o kubkach smakowych wiemy i ich komunikacji z mózgiem wiemy jeszcze mniej niż o słuchu czy węchu… zauważyłem że stan organizmu jak i sama sekwencja otwierania butelek ma ogromny wpływ na subiektywny odbiór spożywanej cieczy [:

    jako szperacz/poszukiwacz poluję na coś kompletnie nieznanego/nowego/przegapionego..bez względu na cenę …ale oki co znienawidzone popłuczyny z amberu/jabłonowa czy sulimaru niestety/stety wchodzą mi lepiej – co ciekawe moi zaufani znajomi, których nie podejrzewam o blogowanie czy jakiekolwiek branżowe konszachty krzywią się na hasło „amber” czy „kormoran” jakbym zanucił melodyjkę disco polo… więc może to moja prostacka natura..bo plon zielony czy orkiszowe.. wchodzą mi bez oporu..

    kormoran to jest w ogole ciekawa historia – taki piwny odpowiednik Behringera w eletronice [:

    z piwem to jak muzyką..ludzie jarają jak coś wychodzi w 100-200 egzemplarzach..na kolorowym vinylu..i ganiają za plytą 10-20 lat..wtedy im smakuje.. a jak coś wyjdzie na atlanticu emi – oleją bez względu na walory artystyczne danej produkcji – osobiście we wszystkim preferuje podejście z czystą głową..

  11. Stefan zwany Piotrem

    2 Cze 2015 at 02:21

    Pomimo że moim aktualnym idolem jest Dunkelweizen z Browaru Stu Mostów, to nie odmawiam sobie Dunkel Lagera z Rebel :) W końcu nie to jest ładne co jest ładne, ale to co się komu podoba. Jeśli tylko jakieś piwo smakuje, to czemu go nie pić? Tylko dlatego że ktoś powie „masówka”? Nie każdy musi lubić piwa z Kraftwerku lub Hajera. Czy to czyni go kimś gorszym? Wracając do tematu Dunkel Lagera, jest to świetne piwo na gorące letnie wieczory dla niekoniecznie wybitnych znawców, ekscytujących się wieloma dodatkami i wymyślnymi recepturami :P

  12. Dodam, że Rebel zmienił etykietę i teraz widnieje na niej napis „Z zamiłowania do rzemiosła” zamiast „Piwo rzemieślnicze”.

  13. Sprawdzałem ze trzy lata temu chyba wszystkie w/w Rebele, zapamiętałem jako niezłe, ciut za drogie jak na prawie masówkę, nie jestem smakoszem (piję 20-30 szt. piwa czystego rocznie). Ze dwa lata temu posmakowałem Rebela ze śliwką Lyche – coś wspaniałego ! Wyrazisty smak przy ok. 30% soku (taki mocny !), dzięki temu piwo w roztworze nadal przeważa i zostaje całkiem sporo alco bo 4%. Większość innych piw smakowych to raczej soki z odrobiną piwa, alco spada do 2% i niżej. Bardzo polecam, wypiłem już ok. 150sztuk ! A tego lata Tesco jakby skończyło sprzedaż Rebela – pusta półka już 3-ci miesiąc !!!

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑