9 kłamstw, które próbują nam wcisnąć reklamy piwa

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, ile marketingowego bełkotu pomieści jedna reklama piwa z dużego browaru? Jak bardzo marketingowcy nagimnastykują się, aby tylko sprzedać piwo, pod otoczką obcowania z produktem nietuzinkowym. Częste odwołania do tradycji, historii, najlepszych składników i starych warzelni. Zauważyliście pewne tendencje w reklamie piwa? Ja zauważyłem i postanowiłem się z nimi rozprawić. Raz na zawsze.

Brak pasteryzacji piwa szczęściem narodu

Trend ten zapoczątkował Kasztelan Niepasteryzowane i tak już niestety zostało. Marketingowcy próbują nam wmówić, że piwo niepasteryzowane jest o wiele lepsze, niż to pasteryzowane. Sam proces pasteryzacji przedstawiany jest jako coś złego, niezgodnego z naturą, plugawiącego ciężką pracę piwowara.

Spójrzcie tylko na tę reklamę Kasztelana. Piękny reklamowy bełkot.

Prawda jest taka, że pasteryzacja nie wpływa znacząco na walory smakowe piwa. Dobre piwo broni się samo, nie potrzebując marketingowych chwytów. Proces, któremu je poddano (lub jego brak), nie zamieni beznadziejnego wywaru w genialny trunek.

Druga kwestia to sama „pasteryzacja” w dużych browarach. Piwo niepasteryzowane to piwo NIEUTRWALONE. Zapis „niepasteryzowane” znacznie częściej oznacza, że piwo poddano mikrofiltracji. To prawie to samo, co pasteryzacja. Oczywiście mam na myśli efekt, a nie sam proces, który w podobnym stopniu trunek wyjaławia.

Skoro Kasztelan jest niepasteryzowany, to jakim cudem wytrzymuje w sklepie, poza lodówką, kilka dobrych miesięcy?

O pasteryzacji pisałem szerzej we wpisie A ty nadal wierzysz w piwa niepasteryzowane, do którego niniejszym odsyłam.

Chmiel tylko w świeżutkich szyszkach

Reklamy piwa lubią przedstawiać ten trunek jako wręcz wytworzony z chmielu. Pisałem już o tym, że chmiel jest jedynie przyprawą. Browary przemysłowe nie używają szyszek chmielowych, bo zwyczajnie się im to nie opłaca. Łatwiej i bezpieczniej jest użyć granulatu, chociaż browary decydują się często na izomeryzowane ekstrakty chmielowe.

Reklama Tyskiego oddaje to o czym mówię idealnie.

Czy to coś złego? Granulatu używa większość małych browarów i browarnicy domowi. Ekstraktów już niekoniecznie, to domena większych graczy. Liczy się efekt, a nie — w przypadku chmielenia — sposób dostarczenia olejków aromatycznych czy izo-alfa-kwasów do gotowego piwa.

Niemniej „ekstrakt chmielowy” (czy nawet granulat) nie kojarzy się za dobrze i przez konsumenta może być odebrany bardzo źle. Szczególnie w obliczu mitów, takich jak „żółć bydlęca” czy „piwo z ekstraktów”. Szyszki chmielowe budzą skojarzenia z naturą, tak ma być. Tak ma się kojarzyć.

Piwo to napój dla mężczyzn

Marketingowcy uwielbiają prześcigać się w przygotowywaniu grup docelowych dla marek piwnych. Żywiec czy Warka? Spotkanie z kolegami po pracy. Wojak? Dla prawdziwych mężczyzn z zasadami. Kasztelan? Męski grill. W większości reklam nie ma jednak… kobiet. Tak jakby piwo ich nie dotyczyło.

Spójrzcie na reklamę Żywca. Esencja tego, o czym piszę.

Tymczasem raport Homo Homini z 2015 roku podaje, że „[…] 20% Polek przynajmniej raz w tygodniu pije piwo, a kolejne 12% deklaruje, że sięga po złocisty trunek raz w miesiącu”. Panie nadal są jednak w reklamach nie tyle marginalizowane, ile pomijane. Pokutuje przekonanie, że piwo jest napojem dla prawdziwego faceta, zmordowanego ciężką pracą, chcącego spędzić czas z kumplami. Bez swojej kobiety.

Znam wiele Pań, które lubią dobre piwo. Nie jest to trunek jedynie dla facetów, chociaż faktycznie, mężczyźni po piwo sięgają chętniej. Wystarczy jednak przejść się do dowolnego multitapu, aby dostrzec, że nie brakuje tam przedstawicielek płci pięknej.

Dla kobiet przewidziano piwo słodkie

Nie minę się z prawdą, jeżeli stwierdzę, że Panie wolą piwa słodsze. Nie jest jednak regułą, że nie smakują im piwa wyraziste. Idę o zakład, że wśród Czytelniczek Piwolucji znajdzie się wiele kobiet, lubujących się w IPA czy mocarnych imperial stoutach (udzielajcie się w komentarzach!).

Sprawdźcie sobie teraz reklamę Karmi.

Nie brakuje jednak krzywdzących reklam, bazujących na stereotypie głupawej plotkary, popijającej z psiapsiółami Karmi, śmiejącej się przy tym jak po dobrym blancie. Piwa słodkie reklamuje się jako kobiece i taką też otoczkę im dobiera. Przykłady z brzegu: Karmi, Redd’s czy biedronkowe Mali. Piwo z syropem uznaje się za typowo „babskie”.

Fakt, że większość kobiet lubi piwa słodkie nie oznacza, że nie ma Pań uwielbiających konkretny smak. Zapytajcie barmanów w multitapach. Reklamy kłamią.

Browary posiadają stare piwnice z kadziami warzelnymi

Every. Serious. Beer. Advert. Ever. W każdej reklamie szanującego się browaru z tradycjami musi znaleźć się ujęcie starej zasyfionej warzelni. Tynk odpada z sufitów, pajęczyny wiszą w kątach, kłębią się tumany kurzu, piwowar nie prał fartucha, od kiedy dostał go w spadku po pradziadku. Tylko dzięki szczęściu i łapówkom udało się odgonić widmo Sanepidu.

Znacie to?

To teraz popatrzcie na zdjęcia z warzelni w browarach przemysłowych.

warzelnia-tyskieZabytkowa warzelnia w Tychach. Używana. Fot. Tyskie Browarium (Google Plus)

lublin-kadź-warzelnaPerła –  Browary Lubelskie. Sterylnie i miło.

warzelnia-lechWarzelnia w Browarze Lech. Ogromna i czysta. Fot. dziennikturystyczny.pl

Gdyby tak przedstawić browar, konsumenci być może mniej chętnie sięgaliby po dane piwo. Trzeba więc zadbać o to, aby poczuli, że uczestniczą w żywej lekcji historii, a pitego przez nich piwa próbowali sami możnowładcy, wieki temu.

Stare warzelnie w ogromnych browarach przemysłowych są raczej niespotykane. Chyba, że pozostawiono je jako obiekt muzealny. Produkcja odbywa się czystych, sterylnych warunkach. Zdjęć możecie poszukać na stronach browarów.

Jeden podstarzały piwowar radzi sobie z całą produkcją

Biedaczysko. Pewnie nie ma nawet zmiennika i klepie nocki. Każda klimatyczna reklama piwa nie obejdzie się bez wąsatego piwowara z brzuszkiem, który niczym kucharz w przydrożnym bistro, dogląda, smakuje, głaszcze i opiekuje się sprzętem. Prawda jest jednak nieco bardziej brutalna.

witek-browarnik-żywiecŹródło: reklama Żywca na YouTube

Za procesem powstawania piwa czuwają technolodzy i komputery, sterujące częścią procesów warzelniczych. Nie twierdzę przeto, że duże browary nie mają swoich piwowarów. Oczywiście, że mają. Jednak nie przeceniałbym ich roli. Bądź co bądź, uczestniczą w warzeniu piwa, ale mają znacznie ułatwione zadanie, głównie przez automatyzację procesu i wiele udogodnień. Chociażby stosowanie odpowiednich enzymów czy surowców niesłodowanych.

Popatrzcie, jaki z nas mały lokalny browar

Pamiętacie reklamy Łomży? „Mały browar, z dużym piwem”. Perła (Browary Lubelskie) także chętnie pozycjonuje się na dumę regionu. Tymczasem piwa z Lublina czy Łomży można spotkać w całej Polsce, a pewnie i na świecie. Browar Łomża należy do koncernu Van Pur, zaś 24% udziałów w Perle posiada Royal Unibrew, mający w swoim portfolio chociażby FAXE. Wraz z 12 innymi browarami.

Spójrzcie na tę reklamę Łomży z 2011 roku.

Nim dacie się złapać w sidła marketingowego bełkotu, sprawdźcie po prostu roczną produkcję browaru. Żaden mały browar nie uwarzy w ciągu roku 1 000 000hl piwa, a tyle jest w stanie natrzaskać Łomza.

100 000 000 litrów piwa rocznie! To daje 200 000 000 butelek. 5 butelek piwa na jednego mieszkańca Polski, zakładając, że piwo można pić w każdym wieku.

No rzeczywiście, mały ten browar :)

Szlachetna goryczka

Zacznijmy od tego, że goryczka nie musi być „szlachetna”. Co to właściwie znaczy „szlachetna goryczka”? Tego nie wie chyba nikt, poza działem marketingu danego browaru. Można więc uznać, że „szlachetna goryczka” to goryczka przyjemna, wysublimowana, nieagresywna, odpowiadająca preferencjom większości konsumentów.

Tymczasem piwa z dużych browarów posiadają goryczkę na poziomie homeopatycznym. Większość koncernolagerów jest jej niemalże wyzbyta, bo przeciętny konsument nie chce mieć z nią tak naprawdę do czynienia. Skąd to wiemy? Wystarczy dać Kowalskiemu podrzędne American Pale Ale czy nieco mocniej nachmielonego lagera, a następnie obserwować reakcję. Jest 95% szans, że skrzywi gębę, jak po kopniaku od Chalidowa.

Jak można mówić o goryczce w koncernolagerze, skoro jest ona praktycznie niewyczuwalna? Co mają na myśli działy marketingu? Moim zdaniem to utarty frazes, którego używa się w reklamach piwa razem z „wyselekcjonowanymi składnikami”, „starannym warzeniem”, „pełnym smakiem” czy „tradycyjną recepturą”.

Tradycyjna receptura od pokoleń, kupiona za czasów książąt i magnatów

Mówiąc zaś o tradycyjnej recepturze…

Receptury zmieniają się w zależności od rozmaitych czynników. Browar na pewno wyznaczył sobie pewne standardy, ale wątpliwe jest, aby piwo w 2016 roku, smakowało jak to warzone w XVIII czy XIX wieku. Wątpliwe jest też, aby warzono je w ten sam sposób. Ba! Jest to wręcz niemożliwe.

Zmienne? Warunki pogodowe, gleba, jakość chmielu i zbóż (w tym GMO). Do tego sprzęt w browarze, ręka piwowara i masa innych zmiennych, które są na tyle trudne do opanowania, że nierzadko pieczę nad nimi sprawują komputery i technolodzy. Browar czuwa nad tym, aby każda partia piwa smakowała identycznie. Dostosowuje więc „receptury” do panujących warunków i jakości składników.

Sam fakt, że metoda HGB została wprowadzona w XX wieku, przemawia na niekorzyść „tradycyjnej receptury z dawnych lat”. Duże browary chętnie z HGB korzystają. Koncepcja „pradawnego warzenia” legła w gruzach wraz ze wprowadzeniem zaawansowanych technologii, metody HGB, enzymów czy surowców niesłodowanych. O tych ostatnich przeczytasz tutaj.

Jak więc widzicie, nie wszystko prawda, co twierdzi reklama. Duże browary mają wiele za uszami, jednak bardzo starają się ten fakt ukryć. Pomaga im w tym marketing i próba przekonania konsumenta, że obcuje z produktem tradycyjnym, wytworzonym pracą rąk zafiksowanego na punkcie swojej pracy piwowara.

Jeżeli chcecie obcować z takim właśnie produktem, polecam zapoznawać się z browarami regionalnymi, a szczególnie rzemieślniczymi czy kontraktowymi. 

Czekam na Wasze typy „reklamowych przekłamań” w komentarzach. Jeżeli wpis Ci się spodobał i uważasz, że jest wartościowy, pacnij w „like” poniżej. Dziękuję :)

36 komentarzy

  1. Dobry artykuł. Nic dodać, nic ująć :)

  2. Ponad 90% zbiorów chmielu jest granulowane.
    1) Granulat nie zapycha instalacji w browarze. Przy dowolnym AIPA użycie wyłącznie szyszki to stan przedzawałowy dla piwowara i ew. ekipy wyciągającej szyszkę z leżaka.
    2) Granulat mniej traci z czasem.
    3) Granulat zajmuje dużo mniej miejsca na magazynie, nawet w porównaniu z próżniowo pakowaną szyszką.
    Jeśli jakikolwiek browar, nawet najmniejszy rzemieślnik, mówi że używa tylko szyszki, to liczy na ten sam efekt marketingowy co koncerny ;)

  3. „Nie twierdzę przeto, że duże browary nie mają swoich browarników. Oczywiście, że mają. Jednak nie przeceniałbym ich roli. Bądź co bądź, uczestniczą w warzeniu piwa” – miałeś na myśli piwowara. Browarnikiem jest np. Marek Jakubiak z BRJ.

  4. Nie wiem czemu,ale artykuł nie działa na chrome. Wygląda dokładnie tak http://scr.hu/97bm/cwicp

  5. Bardzo dobry artykuł. Przeczytałem z zaciekawieniem.

  6. IBU-loving girl

    9 Lut 2016 at 21:02

    ” Idę o zakład, że wśród Czytelniczek Piwolucji znajdzie się wiele kobiet, lubujących się w IPA czy mocarnych imperial stoutach”. Jestem tego najlepszym przykładem :-) Zawsze preferowałam piwa wyraziste, z dobrze wyczuwalną i pozostającą w ustach goryczką.

    Niech żyją piwoszki!!!

  7. mariano 50

    9 Lut 2016 at 21:32

    To wszystko prawda jak i to że z małych regionalnych browarów piwo smakuje bardziej , a jest tak i wszystko na temat . Porównaj Raciborskie z Żywcem ?

  8. Fajny artykuł :)

  9. Dołączam jako przedstawicielka tych 20 % :)
    A najbardziej to wkurza mnie jak zamawiam gdzieś piwo i od razu pada pytanie: „Z sokiem?”. Moja odpowiedź jest od lat taka sama: „Nie profanuję piwa sokiem” ;D
    Pozdrawiam smakoszy :)

    • Zauważyłem, że kelnerzy/-rki, barmani/-nki kobietom często z miejsca oferują sok do piwa.

  10. SlacKowalski

    10 Lut 2016 at 07:26

    Proszę sobie Kowalskim gęby nie wycierać! :) Może by tak zastąpić to nazwiskiem Nowak albo Wiśniewski?

  11. blognypiwer

    11 Lut 2016 at 00:02

    aby piwo w 2016 roku, smakowało jak to warzone w XXIII czy XIX wieku.

    Czy tutaj chodziło o XIII wiek ?

  12. Janusz Pawlacz

    11 Lut 2016 at 17:13

    Szlachetna goryczka to jest taka, która daję posmak goryczy w ustach na krótki, czyli nie zalega.

  13. Dlatego ja np. preferuje piwa z browaru Kormoran :-)

  14. Szkoda, że polskie browary zrezygnowały prawie całkowicie z piwa które ma smak. W Czechach lub Słowacji piwa koncernowe są jakieś odważniejsze, a u nas woda.

    • Znaczy się które czeskie piwa koncernowe są takie odważne? Bo akurat można się zżymać na Żywca, ale do tej serii z której jest APA czy Saison, to czeskie koncerny nie mają nawet startu

  15. I ten artykuł będę przekazywać swoim znajomym żeby w końcu mnie zrozumieli :-) nic dodać nic ująć.

  16. „Nie twierdzę przeto, że duże browary nie mają swoich piwowarów”
    W Żywcu nie ma nawet stanowiska głównego piwowara, jest za to główny technolog produkcji

  17. Jaki konsument takie piwo i reklama. Goryczka z piwa znikła, zastąpila ją stęchła skarpeta i posmak gorzały, bo tego oczekuje przeciętny piwowchłaniacz. Plus odpowiedniego „kopa”.
    Doskonały felieton, piję zdrowie autora Białym Żywcem z granulatu, bez kompleksów, ale z wspomnieniem smaku piw sprzed 20 lat.

  18. Świetny tekst do podsyłania znajomym. „Jeden podstarzały piwowar…” wygrał :-)

  19. Wystarczy zauważyć, że koncerny nauczają. Pij nasze pifo w 4 stopniach lub mniej. 4 stopnie zabijają efekt skunksa w podłym koncerniaku. Dobrego lagera można spokojnie wypić w 8 -10 stopniach. On ma smak.

Dodaj komentarz

*

© 2013-2016 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑