Wymienianie się piwem to genialna sprawa. Sprawdź dlaczego.

Siedzimy w dobrych piwach, często kupując zagraniczne warki w pubach czy polskich sklepach. Gdy tym czasem możemy zaprzyjaźnić się z kimś zza granicy. Z kimś, kto tak jak my, kocha dobre piwo. Z kimś, kto otworzy nam drzwi do tytułów w Polsce trudnych, jeśli nie niemożliwych do nabycia. Tym wpisem chcę udowodnić Wam, że piwna wymiana to świetny pomysł na poszerzanie horyzontów. Warto się do niej przekonać.

Jak zaczęła się nasza wymiana piwna

Z Paulem poznaliśmy się blisko rok temu. Znalazł mnie na Pintereście, gdzie raz na jakiś czas wrzucam kilka zdjęć z bloga. Przypadek sprawił, że „przepiąłem” do swojej tablicy kilkanaście jego zdjęć. Paul używał Pinteresta jak Untappd, dokumentując wypite piwa i wystawiając im ocenę. Nie zawahał się do mnie napisać z pytaniem, czy zgodziłbym się na piwną wymianę. Znał nieco naszą piwną scenę (jarał się Artezanem) i chciał sprawdzić, czy nasze piwa są faktycznie takie dobre.

W tym czasie w Holandii piwa polskie zdobywały pomału uznanie. Artezan niestety piwa jeszcze nie butelkował.

Co bardzo mnie zaskoczyło, to bezwzględne zaufanie Paula. Od przelewu środków na konto, przez wybór piw, aż po wysyłkę. Zapewniałem go w razie czego, że jestem poczytnym polskim blogerem piwnym i ewentualna wtopa mogłaby mi zniszczyć reputację. Nie musiałem go tym przekonywać, dla Paula to się nie liczyło.

Umówiliśmy się, że on przeleje mi kilkadziesiąt Euro, ja mu za to złożę zestaw piw, biorąc pod uwagę jego preferencje smakowe. W tym czasie nie miałem pieniędzy na wielką pakę piw z Holandii, a ewentualnych zainteresowanych osób dorzuceniem się do pakunku nie było. Ustaliliśmy więc, że nie będzie to jeszcze wymiana, a zakupy w Polsce, przez pośrednika, którym się niejako stałem.

Nie było sensu schodzić poniżej 15 czy 20 piw w paczce, bo koszty wysyłki stanowiłyby ogromną część kosztu całej paczki. Przelana kwota wystarczyła na około 16 piw po 8 złotych za butelkę.

Tak oto stałem się niejako sommelierem Paula, starając się dobrać piwa tak, aby ukazać rozmaitość polskiej sceny piwnej. Powiedzmy sobie szczerze: chciałem pokazać nas w jak najlepszym świetne. Poniżej widzicie pierwszy z wysłanych zestawów piwem i Paula, który paczkę odebrał. Dotarła cała i zdrowa.

wymiana-piw-z-paulem

Najważniejszym aspektem takiej wymiany jest zaufanie i stała komunikacja. Kiedy decydujemy się z Paulem na wymianę, przez cały czas się komunikujemy. Informuję go o postępach w kompletowaniu piw, wysyłam zdjęcia, piszę o ewentualnych problemach, opóźnieniach, ciekawostkach ze sklepu. Kiedy już wyślę paczkę, Paul może ją oczywiście śledzić.

córka-paulaCórka Paula z pakunkiem ode mnie :)

Wymiana obfituje także w różne smaczki. Postanowiłem pewnego razu nagrać dla Paula filmik prezentujący nabyte przed momentem piwa. Oczywiście „sorry for my english”, pierwszy vlog Łukasza z Piwolucji :)

Rzec można, że stajemy się dla siebie wzorem działania supportu w wielu firmach. Zadbajcie o to, abyście mieli do siebie pełne zaufanie i szacunek.

Oczywiście, nie rozmawiamy tylko o piwach, ale także przeprowadzamy rozmowy casualowe. Dowiedziałem się, że w Holandii od niedawna kupić można coraz więcej polskich piw. Nasze wyroby są tam bardzo poważane i zdobywają uznanie. To dobry znak, bo czytając te wszystkie słowa krytyki, jakie spadają na nasze browary, miałem wątpliwości co do obecności polskiego kraftu na zachodzie. Mówiłem Wam, mamy wiele świetnych piw. Warto je dostrzegać!

druga-paczka-dla-paulaDruga paczka dla Paula.

Paula interesuje także nasza scena piwna, więc trochę mu o niej opowiadam. Poniżej widzicie wycinki korespondencji. Zacieśniamy przyjaźń na tyle, że nie odzywamy się do siebie tylko, kiedy czegoś potrzebujemy. To piwna przyjaźń między Polakiem a Holendrem, obfitująca we wszystkie jej oznaki, w tym także rozmowy, pytania, zaciekawienie i w pewien sposób troskę o to, czy tej drugiej stronie wysłane piwo smakowało.

Czytajcie od dołu do góry. Kliknijcie, aby powiększyć.

wymiana-piwa-preparat-artezan

rozmowa

paul-wymiana

No i to Paul przekonał mnie do Untappd. Znajdziecie mnie tutaj.

W listopadzie zdecydowałem się na paczkę od Paula. Zapytałem kilka osób, czy nie chcą czegoś z Holandii. Zainteresowanie przekroczyło moje oczekiwania, zgłosiło się 5 osób. Koniec końców, paczkę zamówiliśmy w 4 i pół osoby. Mój brat obiecał dorzucić mi nieco kasy za to, że będzie mógł spróbować wszystkich piw, które wezmę dla siebie. Jest to jakiś pomysł :)

Paul obiecał pokryć połowę kosztów wysyłki, chcąc na początku wysłać mi 3 piwa do wpisu. Nie było jednak sensu płacić tyle za kuriera dla 3 piw. Szybko stwierdziliśmy, że zrobimy ogromne zamówienie.

W jaki sposób je skompletowaliśmy? Paul wysłał nam stronę internetową pobliskiego sklepu, w którym każdy z nas wybrał piwa dla siebie. Listę piw przesłaliśmy do Paula, a on wymienił ewentualnie te pozycje, których nie było na stanie.

Przeliczyliśmy kurs Euro w moim banku, każdy wpłacił mi odpowiednią kwotę, wysłałem przelew i czekałem na informacje. Reszta potoczyła się błyskawicznie. Pakunek zabezpieczony dodatkowo elementami z mojej paczki dla Paula, wysyłka, gorączkowe śledzenie kuriera.

Paczka do Holandii wędruje od 3 do 5 dni.

Piszę Wam o tym wszystkim, abyście wiedzieli, jak można rozliczyć się ze znajomymi.

piwa-z-holandii

piwazholandiPiwa z Holandii. Jest tego trochę.

Przygoda z komercyjnym warzeniem piwa w Holandii

Paul zaczął warzyć piwo kontraktowo. Przysłał mi butelkę swojego pilotażowego piwa w stylu belgian strong ale, które z założenia miało być dość mocno czekoladowe. Z czekoladą się nie udało i druga warka jest ponoć bardziej udana, mocno czekoladowa. Nie jest to oczywiście pierwsze piwo mojego kolegi.

Kto wie, być może piwa z browaru „Goede Kant van het Spoor” (www) będą kiedyś dostępne w Polsce?

Zatrzymajmy się na chwilę przy nazwie browaru, bo bardzo mi się ona podoba. W przekładzie na język polski brzmi ona: „Dobra strona torów kolejowych”. Jak wyjaśnił mi Paul, chodzi o to, że niektóre miasta przecięte są trakcją kolejową i ich mieszkańcy często uważają, że ich strona miasta jest lepsza od tej za torami. Paul chciał stworzyć piwo deserowe, do raczenia się w gronie znajomych, rozmawiając do rana i spędzając wspólnie czas w dobrych humorach. Po kilku butelkach humory byłyby zapewne aż za dobre :)

Dorzucił także dwa inne piwa kraftowe z Holandii, oprócz tych zamówionych przeze mnie i jeszcze 3 osoby.  Paczka od Paula była ogromna i niesamowicie ciężka, ale zabezpieczona perfekcyjnie, co zobaczycie nieco niżej.

Sprawdziłem zaproponowane przez niego piwa.

Hammer Schout Stout (Berghoeve Brouwerij)

hammer-schout-stout

Piwo czarne, prześwitujące tylko na krawędziach.

W zapachu odnajdziemy rodzynki w likierze, spieczona skórka z ciemnego chleba, nieco czekolady i — daleko w tle — nutki orzechowe. Bardzo słodki i miły zapach.

Smakuje przede wszystkim czekoladą. Do tego trochę karmelu oraz — w niewielkiej ilości — suszone ciemne owoce. Goryczka niska, ale zaznaczona. Bardzo przyjemna. Piwo zdecydowanie słodkie. Myślałem, że będzie mi to przeszkadzać, a pije się je świetnie.

Alkohol ukryty, lekko rozgrzewa. Nie jest to imperial stout, a raczej porter bałtycki. Fajne piwo, mimo obecności nut rozpuszczalnikowych pod koniec degustacji.

Rookbock (Mommeriete)

mommeriete-rookbock-glass

W aromacie dominuje karmel i lekko kwaśny, nieco dziki zapaszek. Trudno porównać go do owoców, bliżej mu do kwasku cytrynowego.

Smak to dominacja karmelu i przyjemnej wędzonki, w typie dymu z ogniska. Do tego dochodzi echo ciemnych owoców. Całość przypomina Aecht Schlenkerna Urbock, jest jednak mniej intensywna, przez co może być nieco lepszym wstępem do piw wędzonych. Bardzo dobre, chociaż dla mnie nieco za lekkie piwo. Pod koniec zbyt słodkie, cukrowe.

mommerite-rookbock

Gwóźdź wieczoru: Chocolademonster(tje) Pilot Brew I (Goede Kant van het Spoor)

chocolademonstertje-pilot-brew-i

Piwo w kolorze bardzo ciemnego, lekko prześwitującego brązu. Zdjęcie nie oddaje tego koloru w pełni.

Zapach to przede wszystkim ciemne owoce. Za nimi nuta wina i goździki. Przyjemnie to pachnie, przypomina mi nieco Rocheforta 10.

Chocolademonstertje to piwo przegazowane i ciężko nalać je bez ogromnej czapy piany. Zajęło mi to trochę czasu, ale jestem cierpliwy.

W smaku dominują ciemne owoce i przede wszystkim wiśnie (odpowiedzialne za odczucie leciutkiej kwaśności). Do tego przyprawy, leciutko drapiące wraz z alkoholem w podniebienie. W posmaku jest też kawa. Nie czuję w ogóle czekolady, choć niespecjalnie mi to przeszkadza. Pod koniec picia zaczyna przeważać za mocna, tępa goryczka, której na początku prawie nie czuć.

Chocolademonster(tje) grzeje miło w przełyku. Moim zdaniem to bardzo dobry przedstawiciel stylu quadrupel. Gdyby wyeliminować goryczkę i zadbać o nieco więcej ciała, byłby to fajny wybór na zimowe wieczory.

Jak na piloatażowe piwo, bardzo udany wywar. Nie ma się czego wstydzić :)

Jak to wygląda czasowo i jakie są koszty takiej wymiany?

Nie nastawiajcie się na szybkie zapakowanie i wysłanie paczki. To nieco żmudny proces, dla mnie o tyle kłopotliwy, że po piwo jeżdżę rowerem do sklepu oddalonego od domu o kilka dobrych kilometrów. Wiezienie plecaka wypełnionego polskim kraftem to obawa o zbicie butelek w wypadku na drodze.

Mimo wszystko niezwykle cieszę się, kiedy mogę wybrać piwa dla kolegi. Dla mnie to świetna zabawa i pośrednia promocja polskiego piwa, więc staram się dobrze wywiązywać ze swojej roli :)

Teraz konkrety.

Zarezerwujcie sobie tydzień, aby na spokojnie skompletować:

  • piwa z różnych sklepów (zróbcie listę piw must have i koniecznie sprawdźcie opinie o najnowszych warkach)
  • 2-3 metry kwadratowe folii bąbelkowej (za grosze w Praktikerze)
  • rolkę taśmy klejącej*
  • wypełniacz dodatkowy do pustych przestrzeni (np. pocięte gazety)
  • karton o wysokości 30-40 cm
  • opcjonalnie: folię strecz

* – kupcie 2, jeśli nie macie folii strecz.

Jak zapakować paczkę i na co zwrócić uwagę?

Karton musi być cały, bez poszarpanych rogów i rozdartych miejsc. Nie powinien mieć więcej niż 40 centymetrów wysokości. Musi zmieścić się w nim zakładana ilość piwa. O wagę się nie obawiajcie, między 10 a 20 kilogramów, dopłaty nie są tak duże. Polecam wysyłać 15-20 butelek. Mniej nie ma sensu.

pakowanie-butelek-z-piwemFolię potnijcie wzdłuż arkusza na dwa równe fragmenty, po pół metra szerokości. Można dać nieco mniej, jeśli macie niższy karton.

Karton, do którego zmieściłem ostatnio 16 butelek miał wymiary około 75x30x30. Większy oznacza potrzebę dodatkowego wypełnienia.

Należy założyć, że jedna butelka zajmuje obszar o bokach minimum 12×12 cm. Przy powyższym kartonie, jestem w stanie postawić w rzędzie 6 butelek. To oczywiście odpowiednie wyliczenia, które zrobiłem dopiero teraz, na potrzeby tekstu.

pakowanie-piwa-do-wymianyPakowanie drugiej paczki.

karton-z-piwem-gotowym-do-wysylkiPiwa pakowane do kartonu — paczka z marca 2015. Niektóre kapsle wystają, więc na piwach położyłem jeszcze piankę. Dorzuciłem rachunki ze sklepu. To ważny gest, budujący zaufanie.

Pakowanie piwa przebiega w następujący sposób:

  1. Wykładacie dół kartonu czymś miękkim, najlepiej pianką. Jeśli takowej nie macie to się nie przejmujcie. Warto wrzucić tam cokolwiek, aby odizolować choć trochę dno butelki od kartonu.
  2. Piwa zawijacie w folię bąbelkową, której arkusz tniecie wpierw na pół. Wystarczy zawinąć piwo tak, aby folia pokryła butelkę dwoma warstwami. Umieśćcie piwo w folii tak, aby bąbelki kryły nieco dno butelki, a góra całkowicie zakrywała po zagięciu kapsel. To najbardziej podatne na uszkodzenie miejsce.
  3. Folię bąbelkową na piwie zaklejacie byle jak taśmą klejącą. Na tyle sensownie, aby folia nie odpadła. Szczególną uwagę poświęćcie dnie butelki i kapslowi. Najłatwiej kleić folię od kapsla do denka. Kilka ruchów i butelka zabezpieczona.
  4. Butelki ustawcie pionowo, jak najciaśniej. Wszelkie luzy eliminujecie albo dodatkowymi elementami (pianka, gazety, kulki z papieru, reszta folii) albo układając niektóre butelki poziomo. Nic się im nie stanie. Najważniejsze jest, aby butelki za bardzo nie latały w środku.
  5. Karton dokładnie, wielokrotnie zaklejacie taśmą w miejscach, w których może się rozerwać.
  6. Dodatkowo można zawinąć całość w folię strecz i obłożyć resztkami folii bąbelkowej na górze i na dole, czyli w miejscach najbardziej podatnych na styk butelki z czymś twardym.
  7. Kartka przyklejona do kartonu z napisem „uwaga szkło” to niezły pomysł. Jeśli macie nalepkę z napisem „Fragile” to także ją naklejcie. Można także napisać na kartonie, że wysyłacie niesamowicie śmierdzące płyny i jeśli się rozbiją, to kurier nigdy nie domyje furgonetki. Ryzykowne, chociaż może zadziałać :)

paczka-z-piwem-od-paulaTak wygląda bezbłędnie zabezpieczana paczka. Nigdy nie wiesz, czy ktoś nie zechce zagrać nią w zbijaka. Rozpakowywanie jej to męczarnia, ale im trudniej ją rozpakować, tym lepiej jest zabezpieczona.

Dobra rada dla obojga wymieniających się piwem: trzymajcie materiały z paczek. W przyszłości posłużą Wam do wypełnienia wolnych przestrzeni i dodatkowych zabezpieczeń paczki.

Jakiego kuriera wybrać?

Najtańszego, byleby nie Siódemkę, która ma najgorsze opinie w środowisku.

Sam wybieram DPD, bo mam w Gdańsku ich oddział. Mają najlepsze ceny za wysyłkę paczki do Holandii.

Za ponad 10 kilogramów i wymiary kartonu przekraczające 50 cm w dowolnym boku, jest to koszt około 75-80 złotych (bez ubezpieczenia). Przy czym cena nie zmienia się na przykład przy 14 kilogramach. Dzięki temu nie muszę się przejmować, że przekroczyłem zakładaną wagę, bo kupiłem jeszcze 2 piwa.

Jeśli pracujecie w firmie, która ma umowę z kurierem, to wybór będzie raczej oczywisty. Za ubezpieczoną paczkę wysłaną z firmy mojej kobiety zapłaciłem nieco ponad 70 złotych. Za taką samą ubezpieczoną pakę, zapłaciłbym normalnie ponad 130 złotych.

Jeśli chodzi o przysyłanie paczki do Polski, poproście Waszego beermate’a o wybór najtańszego kuriera. On przecież najlepiej zna rynek. Paczka z 25 piwami z Holandii to wydatek kilkunastu euro. Najlepsze ceny oferuje w tym momencie DPD. Inne firmy mają ceny ciut wyższe, chociaż te ostatnio i tak spadły. Koszt pakunku, w przeliczeniu na złotówki, może być nawet niższy niż w Polsce.

Możecie także skorzystać z usług kurier brokerów czy przewozów prywatnych. Sprawdzałem ich ceny w marcu i nie były konkurencyjne, w stosunku do tradycyjnych firm kurierskich. Być może się coś zmieniło.

Podsumowanie

Taka wymiana to dobra zabawa w sommeliera, możliwość poznania kultury piwnej innego kraju i kupienia piw często niedostępnych w Polsce. Warto zwrócić uwagę na fakt, że kupno piw zza granicy jest przeważnie tańsze, niż kupno piw z Polski. Przykładowe ceny? Proszę bardzo. Wyliczenia dla dwóch osób.

Kompaan 39 (2,85)
De Molen ~ Hemel & Aarde (4,35)
Emelisse Espresso Stout (3,50)
Emelisse White Label IRS Ardbeg BA (4,25)
Emelisse Imperial Doppelbock (3,45)
Parcel: 1,75 EUR
Sum: 20,15 EUR
Rooie Dop/Ruig smoked session stout 2,30
Emelisse White Label Aceto Balsamico nr 2 BA 3,95
Emelisse RIS 3,70
Jantjes Barley Wine 2,05
Pampus Big Black Beaver 3,15
Berging Donker 2,25 €
Parcel: 1,75 EUR
Sum: 19,15 EUR

Barley Wine za 2 Euro? Żaden problem. Przeciętny RIS (Kompaan 39) za niespełna 3 Euro? Proszę bardzo. To naprawdę niezłe ceny.

Zachęcam Was do takiej piwnej wymiany. Osób zainteresowanych wzajemnymi przesyłkami można szukać poprzez fora dla piwoszy czy wśród blogerów piwnych z danego kraju. Jestem przekonany, że nikt nie odmówi Wam, chociażby zrobienia paczki. Większość osób będzie zainteresowana pełną wymianą.

Poznawajmy kultury piwne innych krajów i polecajmy polskie krafty. Mamy się czym chwalić.


Jeśli masz jakieś pytania związane z taką wymianą, nie wahaj się zapytać w komentarzach.

  •  
  •  
  •  
  •  

10 komentarzy

  1. W inposcie 10kg do Holandii to koszt 73 zł
    Jaki poziom usług nie wiem
    https://twoj.inpost.pl/pl/przesylki/cross-border

  2. Świetny wpis :)

  3. Duzo nas mieszka za granica. Jest pelno osob z vanem ktore kursuja miedzy wiekszymi miastami w Polsce i tymi w ktorych jest pelno emigrantow. Cena za przesylke jest przewaznie wielokrotnie nizsza niz kurierem.

  4. Ingliszem się nie przejmuj, ważne żeby mówić i się nie bać a na pewno każdy zrozumie, a artykuł pełna profeska.

    • Problem w tym, że ja się długo „włączam” na angielski. Matura rozszerzona, specjalista j. angielskiego policealnie zrobiony (więc teoretycznie C1). Z drugiej strony, muszę z 5 minut pogadać, aby się przestawić. Nie mam za bardzo okazji rozmawiać po angielsku, częściej piszę :)

      • Z drugiej strony sam certyfikat też o niczym nie świadczy. Ja niby mam niemiecki na B1 zdany, a nieraz wychodzi mi on lepiej, niż u ludzi z wyższymi certyfikatami :P

        A tak przy okazji? Nie wiem czy będę w najbliższym czasie w PL, żeby zrobić sobie zapasy Polskich piw. W razie czego można byłoby się do Ciebie odezwać z prośbą o taką paczkę?

  5. Może napiszesz więcej o samych piwach holenderskich? Jadę do NL za miesiąc i chętnie dowiedziałbum się coś więcej ;). Pozdrawiam

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑