Okocim Mistrzowski Porter [ZA PIĄTAKA]

Słyszysz: słodki porter, myślisz: Okocim. Tak się utarło w piwnym światku, że porter od Carlsberga to klimaty wywołujące cukrzycę w 5 minut. Żywcem za to można skutecznie leczyć anemię, Komesem grać w kwaśną ruletkę, Łódzki to z sentymentu do lat 90. i wąchania kleju, a jak ktoś nie otworzył jeszcze Imperium Prunum, to może oddać babci na powidła śliwkowe. Czy ten magiczny dopisek „Mistrzowski”, niczym „Premium Pils” na puszce z Fasbergiem, dodał uroku postrzeganemu za ulepek okocimskiemu specjałowi?

W ramach cyklu #ZaPiątaka polecam lub odradzam polskie piwa ze średniej półki cenowej, tj. z przedziału 4-6 złotych. Cykl przeznaczony jest dla osób, które nie wiedzą, czego szukać w sklepie i nie chcą niepotrzebnie obciążać portfela. To swoisty drogowskaz po średniej polskiej półce cenowej.

Okocim Mistrzowski Porter

okocim-mistrzowski-porter

Zastosowałem ciemne tło do zdjęć, bo porter ten kolorem raczej nie zaskakuje. Nie jest czarny jak smoła, raczej ciemnobrązowy, prześwituje dość mocno na styku ze szkłem i przejawia rubinowe refleksy. Do piany bym się na Waszym miejscu nie przywiązywał.

Piwo pachnie bardzo przyjemnie i dość intensywnie. Pierwszy akord to pumpernikiel i nuty ciemnych owoców. Do głosu dochodzi też czekolada, a całość zamyka nutka drewniana. Klasa. Zapach roznosi się po pomieszczeniu.

Smak to uderzenie istnego miszmaszu. Jest dość palono, popiołowo-czekoladowo, z akcentami likieru i ciemnych owoców oraz – smuteg – alkoholu. Alkohol raczej nieprzyjemny, spirytusowy, ciut lakierowy.

Po ogrzaniu zmywacz wychodzi też w zapachu. Nie jest to nuta ordynarna, ale przeszkadza w wąchaniu piwa.

Okocim Porter to piwo dość słodkie, ale do ulepku sporo mu brakuje. Ziołowa goryczka nieźle kontruje słodycz. Górnolotny zapis „mocno dojrzałe” na etykiecie wrzuciłbym między bajki. Czy chować do piwnicy na leżak? Można spróbować, ale ja tego za bardzo nie widzę.


W tej cenie chyba lepiej wziąć Komesa czy nawet żelazowego Źywca. Z dwojga złego lepsze żelazo w ustach niż bejca w nosie.

 

  •  
  •  
  •  
  •  

16 komentarzy

  1. Podziwia ludzi którym to piwo smakuje. Próbowałem kilkukrotnie, dawałem mu szanse, zawsze zlew lub toaleta. Być może zależy to od warki, ale jeśli o mnie chodzi to tragedia. Coś strasznego. Najgorszy porter jaki piłem.

  2. dzudo-honor

    22 Gru 2016 at 22:42

    No to ja trafiłem na zupełnie inne warki, dla mnie mocno kakaowe i z fajnym ciałem, za tę cenę nie znajdę nic lepszego, alkoholu nie wyczułem absolutnie. Żywiec zostawiam fanom żelaźniaka lub do duszenia w nim dziczyzny, a Komesa fanom farby emulsyjnej (a najbardziej to się tyczy ich RISa).

    • Nie no, RIS to jest tragedia xD

    • Zgadzam się. Co najmniej 5 razy do niego ostatnio wracałem. BARDZO udane warki, absolutnie bez takich wrażeń a propos alkoholu jak w artykule wyżej, wyważony, kakaowy. Unikalny kolor też dodaje charakteru. Żywiec przy tych sztukach smakował jak żelazowa ostra woda.

  3. Okocim i Żywiec to jedno wielkie wahanie formy. Od zachwytu po rozczarowanie. Nigdy nie wiem się na co trafię. Ciekaw jestem również jak na ŻP wpłynęła przypuszczalna zmiana produkcji.

  4. Polecam Argusa z Lidla. Porter lepszy na pewno od powyższych :)

  5. 180 stopni inne odczucia. Jakbym piła inne piwo. Nowy Okocim Porter jest totalnie zajebisty.

    • Podasz datę warki?

    • Ja również piłem całkiem niedawno (już z nową etykietą) i też miałem bardzo pozytywne odczucia. Mam nawet jeszcze butelkę, jak będę po Świętach znowu w mieszkaniu w Krakowie (gdzie studiuję) to mogę podać warkę.

  6. Jako wielki fanatyk, miłośnik oraz nie chwaląc się – znawca porterów bałyckich, może i ja się wypowiem.
    Okocim Porter to jeden z moich ulubionych polskich porterów. Pijam go równie często, co Żywca i z pewnością nie nazwałbym go ulepkiem w przeciwieństwie do Granda, czy Warmińskiego (niekiedy). Osobiście bardzo go lubię, jest lepszy od Żywca, głównie za dobrze ułożony alkohol no i oczywiście brak żelaza, co często jest domeną tego drugiego.
    Fakty są jednak takie, że zarówno Żywiec jak i Okocim mają wahania formy (Żywiec częściej). Ostatnio piłem np. Okocimia z datą 04.05.2018 – to była tragedia. Piwo zupełnie inne niż to, do czego przyzwyczaiła mnie ta marka. Naprawdę nie dało się tego pić.
    Jeśli chodzi o to, które z nich jest lepsze, to ja wybrałbym trzeci i najtańszy wariant – Łódzki w Aldi za 3,70zł (stała cena). Pozdro

    • Trafiłem na kilka recenzji tego porteru i większość była w tonie pozytywnym.
      Dawno nie próbowałem Okocimia, więc nabyłem i…
      od dosyć dawna nie byłem zmuszony wylać piwa do kanału, ale po pierwszym łyku długo się zbierałem do drugiego… Aromat staro-piwniczno-grzybowy, smak paląco tępy i zwyczajnie niedobry.
      Dzisiaj trafiam tutaj na kolejną recenzję, powiedzmy umiarkowaną, ale zacząłem czytać komentarze i już się bałem, że może ze mną coś nie tak… na szczęście trafiłem na Pański komentarz i zerknąłem na warkę tego nieszczęścia – 04.05.2018
      Zastanawiam się tylko jak to przeszło kontrolę jakości…

  7. Łukasz, podsumowałeś, że nie widzisz tego na leżaku. Wiesz jak to jest z leżakowaniem, tak na prawdę nie wiesz jaki będzie efekt i przy tak niedrogim piwie, moim zdaniem warto to sprawdzić i dać szansę. Od siebie dodam tylko, że piłem niedawno Okocim Porter leżakowany 3 lata od 2013 roku i powiem z pełną odpowiedzialnością, że to było jedno z dwóch najelpszych piw jakie piłem w tym roku. A niczego wielkiego sie po nim nie spodziewałem. Dlatego trzeba dawać szansę, bo nieżadko można sporo poprawić efekty pracy „mistrzów piwowarstwa” zwykłym „czasem”.

  8. Fajnie się pije tj. Autor podaje, ze 6 wypiłem i byłem podkręcony

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑