KategoriaPolecam

Z Buzdyganem Rozkoszy przez Lasy Oliwskie

Wiecie, jak wygląda idealna sobota? Budzisz się bez kaca, o 11:30 zakładasz lanki i o 12:00 meldujesz się na dużym orliku, gdzie rozgrywasz dwugodzinny mecz w piłę. Wracasz do domu, jesz obiad i wychodzisz na rower do lasu. Po drodze wskakujesz do sklepu po lekką ipkę czy kwasika, drałujesz do lasu, siadasz na wzniesieniu i masz spokój. Wieczorem trafiasz do domu zmęczony, ale szczęśliwy, przywożąc ze sobą bohatera dzisiejszego wpisu — Buzdygana Rozkoszy w kartoniku.

Czy można polubić styl, po którym kilka lat temu zbierało na wymioty?

Końcówka lutego 2013 roku. Blog istnieje miesiąc. Daję trzecią szansę Dunkelweizenowi od Corneliusa i po raz trzeci zbiera mnie po nim na wymioty. Było to jedyne piwo, po którym obiad cofał mi się do gardła już po jednym łyku. Nawet Browar EDI go nie zdeklasował. Do dzisiaj — przez okrągłe 5 lat — nie sięgnąłem po dunkelweizena. Wzdrygało mnie na samą myśl. Postanowiłem w końcu skonfrontować się ze stylem, który tak mocno zapadł mi w pamięci.

Bezalkoholowe Vermont IPA w morzu bezalkoholowej biedy

We can’t stop here! This is bat country!”. Las Vegas Parano obejrzałem chyba ze 3 razy. W technikum, na lekcjach programowania. Teraz jestem programistą. Można? Można jak widać uwarzyć także bezalkoholowe Vermont IPA. Można, choć według browarów nie trzeba. Piw bezalkoholowych na rynku nie dość, że niewiele jak dziewczyn na informatyce w technikum, to jeszcze marnej uro…  jakości. Liczy się ponoć wnętrze, więc posmakujemy i wydamy werdykt. Czy pierwsze komercyjne bezalkoholowe Vermont IPA daje radę, czy jest pokraczne jak podłoga w hotelu w Las Vegas?

Grodziski Porter [ZA PIĄTAKA]

Premierę miał co prawda pod koniec października ubiegłego roku. Już wtedy wiedziałem, że trafi na bloga pod tagiem #ZaPiątaka. Dopiero wczoraj miałem okazję go ustrzelić. Uwierzcie mi, poza sklepami specjalistycznymi dorwanie tego piwa było wręcz niemożliwe. Świetne oceny na RateBeerze, doskonałe przyjęcie po premierze i cena, na której widok portfel sam się otwiera. Obok tego piwa nie można przejść obojętnie.

Jabłonowo Belfast [ZA PIĄTAKA]

Od ostatniego piwa z serii #ZaPiątaka minęło 5 długich miesięcy. Zapewne zauważyliście, że na blogu recenzuję coraz mniej piw. W pewnym momencie była to kwestia mojego podejścia do blogów nafaszerowanych jedynie nudnymi, powtarzalnymi recenzjami — niczym z szablonu. Gdzieś w pogoni za ambitniejszymi tekstami zgubiłem sens, który przyświecał mi w pierwszych 3 latach blogowania. Polecanie lub odradzanie konkretnych piw i stylów. Tym tekstem chcę wrócić do typowego „recenzowania”. Minimum raz w miesiącu.

Aecht Schlenkerla Doppelbock Unfiltered Vintage 2011 [PIWO MIESIĄCA]

Piwa z Bambergu goszczą tu często. Mogliście już zapoznać się z wędzonym bockiem, wędzonym doppelbockiem i (nie)wędzonym lagerem. Zabiorę się oczywiście za pozostałe, więc taki Fastenbier na pewno dołączy do peletonu. Niemieckie wędzonki cenię szczególnie za stałą jakość i genialny balans między podstawą a nutami wnoszonymi przez słód wędzony. Te piwa nigdy nie zawodzą. Kiedy więc otrzymałem na kwietniowym WFP butelkę od Czytelnika (dziękuję!), czekałem dość długo na odpowiedni czas, aby ją otworzyć.

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑