Leffe Vieille Cuvee jako wstęp do „Belgów”?

Kiedy ktoś zaczyna poznawać świat piwa, najczęściej chce, abym polecił mu sprawdzone trunki na początek. Przyjaciele zadają Wam zapewne podobne pytania, więc chyba zgodzimy się, że na początek staramy się zaciekawić piwami nieco innymi, ale tak wiecie… bez szokowania. Pojawiają się nieśmiałe pytania o style, a kiedy przyjaciel wie już nieco więcej, może poprosić o reprezentanta jakiegoś gatunku. Sprawdzam dzisiaj, czy Leffe Vieille Cuvee nadaje się jak wstęp do „piw belgijskich”.

Nim przejdziesz dalej — nawiązanie do jednego z powyższych zdań. Przeczytaj mój tekst: Jak przekonać kogoś, że piwo to nie tylko lager?

Szybki disclaimer: pisząc „piwa belgijskie”, mam na myśli wszelkie blondy, dubble, triple, quadruple i tak dalej. Mam na myśli przekrój piw, które wyróżniają się najczęściej aromatami przyprawowymi. Pojawiają się w nich zapachy suszonych owoców, zapachy piwniczne i ostre.

Do Leffe Vieille Cuvee zabierałem się od jakiegoś czasu. Oczywiście wielokrotnie piłem wersje blonde i brune, jednak nie wierzyłem specjalnie w Cuvee i Radieuse. To ostatnie mam w planach sprawdzić. Jeśli macie szansę kupić niedrogo Leffe Blonde i Brune, mogę obydwa piwa polecić. Niczego nie urywają, ale są smaczne. Dla niektórych z Was będzie to nowe doświadczenie.

Recenzja Leffe Vieille Cuvee

Moja pierwsza myśl: „Cholera! To szkło nie nadaje się do degustacji!” Goblet (na zdjęciu) to piękne naczynie, niestety bardzo niepraktyczne.

leffe-vieile-cuvee-belgian-strong-ale

W zapachu dominują banany, rodzynki i pieprz. Czuć przyprawy, ale na pierwszy plan wychodzi z tych przypraw właśnie pieprz. Kiedy piwo się nieco ogrzeje, można wyczuć także karmel. 

Co w smaku? Banany, suszone owoce, przyprawy i drożdże. W tej właśnie kolejności. Do tego delikatna goryczka, którą przysłania słodycz i minimalna cierpkość po przełknięciu. Piwo nie jest słodkie, raczej słodkawe, pełne i alkoholowo rozgrzewające. Bardzo dobrze, że ten alkohol bardzo nie przeszkadza, choć mam wrażenie, że wraz z ogrzewaniem piwa, wpływa negatywnie na odczuwanie goryczki.

Bardzo przyjemne, niezbyt angażujące piwo na długie posiedzenie. Zdecydowanie warto dać mu się trochę ogrzać, bo zyskuje wtedy na smaku. Nie spodziewałem się niczego specjalnego. Dostałem dobrego „Belga”, którego mogę określić mianem „w sam raz na sprawdzenie, czy komuś takie piwa smakują„.

Jeśli zainteresują Cię piwa tego typu, warto rozglądać się takimi markami jak: Trappistes Rochefort, Duvel, Chimay, Orval, Westmalle czy LaTrappe, Jeśli chodzi o ostatni browar, pisałem o świetnym Quadruplu od nich. Klik w recenzję.

Twoje zdrowie!

  •  
  •  
  •  
  •  

11 komentarzy

  1. dlaczego uwazasz, ze do belgijskich piw trzeba wprowadzac jakos specjalnie? zasadnicza wiekszosc z nich (nie mowie o kwachach) jest hmm… „dla wszystkich”. Nic w nich (poza wyjatkami nielicznymi) ekstremalnego nie siedzi. Insza inszosc, ze tego leffka uwazam za bardzo mierne piwo, w odroznieniu od popularniejszych kuzynow z InBev

    • Nie są ekstremalne, ale z doświadczenia wiem, że dla wielu są zbyt alkoholowe, rozgrzewające i ostre. Nie ekstremalnie, ale słyszałem kilka razy „o rany, jakieś takie alkoholowe i gryzące”. Mówimy o tych z wyższym woltażem, bo blondy są lajtowe.

  2. Radieuse jest moim zdaniem jeszcze lepsze. Urywa. Ale Brune swoją drogą też wdług mnie urywa. Szczególnie lane.

  3. Ja żadnego leffe nikomu nie będę polecać… nudne piwa, i strasznie „podstawowe”. To co trafia przez importerów do sklepów w Polsce jest oklepane strasznie. Zabawa się dopiero zaczyna gdy jakiś sklep może sobie pozwolić na import własny. Wtedy można się pobawić w „prawdziwe” belgijskie piwa :) Tylko trzeba się przygotować na spore ceny, nawet 20zł za 0,33

    • Podpowiesz te nienudne i niepodstawowe piwa? Bo kurde lubie nudne, oklepane i podstawowe Rochefort, Chimay, La trappe, Westmalle, St Bernardus i stadko innych… i kurde ciezko je nazwac nieprawdziwymi belgami…. No dobra, La Trappe jest farbowanym belgiem ;)

      • Proszę bardzo :) mówisz masz:
        1- De dochter van de korenaar- l’ensemble
        2- alvinne- cuvee de mortagne
        3- ellezelloise- hercule stout
        4- struise- black albert (i cuvee delphine) i cała paleta risów z serii black damnation
        5- 3.fonteinen- zwet.be
        6- gaverhopke- teppistenbier
        7- loterbol- tuverbol (edycja 2012)

        starczy ? ;)

        • Pisząc o belgach – tak ja, jak i @rami – na myśli mieliśmy: duble, triple, quady, trappistesy. To, że belgijskie browary robią świetle piwa w innych stylach, wiadomo nie od dziś. Z tych co podałeś, w pytanie wpisują się:

          alvinne- cuvee de mortagne i gaverhopke- teppistenbier (nie znalazłem na Ratebeer).

          Chyba się nie zrozumieliście :)

          • Belgia kojarzy się z blondami dubblami triplami i quadami, bo tak szczerze mówiąc to nic innego się nie sprowadza (no wiadomo że są…). Ale Belgia robi jednego z najlepszych risów na świecie jakim jest black albert właśnie… tylko kto by o tym wiedział ? :D

            co to teppistenbier, oto link: http://www.ratebeer.com/beer/white-pony-teppistenbier/202853/

            nie dziwie się że sporo osób twierdzi że belgia jest nudna, bo jak się próbuje w kółko blondów, dubli i tripli i nie patrzy się na inne style to tak jest :)

        • heh, tylko ja piszac „belg” mam na mysli belgijski styl nie piwo z browaru w belgii ;) a tych quadow co wymieniles pewnie chetnie bym sprobowal… choc przyznaje sie uczciwie – pomieszkiwalem chwile w antwerpii z powodow zawodowych, i mialem okazje probowac jakichs ichnich lokalnych piw w niebelgijskich stylach (nie sadze, by bylo wsrod nich ktores z wymienionych – ale w sumie mozliwe, wtedy nie notowalem) – niespecjalnie wiedzialem czego szukac, ale czterech liter mi nie urwaly. a glupi duvel czy leffe brune, ze o trapistach nie wspomne – i owszem. A co do nudy piwnej – to staram sie od kilku miesiecy probowac jak najwiecej nieznanych mi piw. a te do ktorych wracam dosc regularnie to wlasnie najczesciej te kilka ulubionych nudnych belgow. belgow w sensie styli belgijskich :) swoja droga… importowane sa tez craftowe (mniej lub bardziej) piwa robione w belgii – np z de la Senne… i cholera to sa czesto tez belgi… np mocno chmielone ameryka triple ;)

          • a swoja droga – ktos wie, czy ktorys ze sklepow we wsi stolecznej sciagaga na zamowienie te piwa rozne rozniaste?

          • to juz patrz na browar.biz na liste ze sklepami i ogarniaj co maja w ofercie…

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑