Piwo z Grodziska – jak to z nim w końcu jest?

Na powrót kultowego piwa grodziskiego czekało więcej nowomodnych beer freaków, niż osób, które to piwo faktycznie pamiętają. Browar w Grodzisku Wielkopolskim został zlikwidowany w 1993 roku i dopiero teraz na półki trafia „kultowe” Grodziskie. Moim zdaniem działa tutaj efekt „Frugo” czy też efekt „Magic Stars”. Hype nakręcany jest przez sentymentalne wspomnienia, a nie faktyczne niegdyś przywiązanie do marki. Bo gdyby piwo sprzedawało się tak świetnie, to browar nie zostałby wykupiony. Mam rację?

Nowe Grodziskie, pod nazwą „Piwo z Grodziska”, miało swoją premierę na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa. Zapoznałem się zawczasu z opiniami, przejrzałem Instagram i fora. To jest absolutny „must taste” i nie ważne, czy jarasz się tym piwem jak flota Stannisa, czy sprawa Ci zwisa – warto chociażby odnotować fakt jego zaistnienia na półkach sklepowych. Po 22 latach przerwy. To nie jest jakieś tam EB czy 10,5, produkowane przez zagraniczne koncerny. To w 100% Polskie piwo. Piękna rzecz.

W momencie premiery, Żabka i Fresh Market decydują się od razu na promocję piwa i tylko w tych sklepach można je dostać.Cena: 2,99zł za 400ml. Tanio, chociaż Żabka trzaska od razu fuckup i w sklepach piwa nie ma w dniu, w którym rzekomo miało być dostępne. Ekspedientki nic nie wiedzą, ktoś zwala na centralę, plakat z piwem wisi przy wejściu. W końcu dociera i do Gdańska, a z tego co widzę, jestem szczęściarzem, bo nie ma go jeszcze w większości sklepów tej sieci.

Piwo z Grodziska…

…nalewa się z czapą piany, która zostaje z nami do końca, niczym babcie moherówki na sumie parafialnej. Piwo jest dość klarowne i prezentuje się nienagannie. Wybrałem szkło zbliżone do oryginalnego szkiełka do tego stylu. Pasuje jak ulał.

piwo-z-grodziska-grodziskie-recenzja piwo-grodziskie-recenzja

(w tym momencie okazało się, że nie mam już piwa w szkle. Wypiłem podświadomie i nie zauważyłem kiedy się skończyło. Coś jest na rzeczy… Otworzyłem więc drugą butelkę.)

Postanowiłem nie zaczynać od wad, bo istotnie — są obecne. Skupmy się na tym, co to piwo ma do zaoferowania. Wędzonka jest subtelna, nie dominuje, aromat jest dość płaski, ale dym wyczuć się daje. Grodziskie jest mocno nagazowane (tak być powinno!), orzeźwiające i dymione. W smaku na pierwszym planie słodowość kojarząca się z leciutkim pilsem, później wędzonka, na końcu delikatna, przyjemna goryczka. Ekstremalnie lekkie piwo. Wchodzi jak oranżada.

piwo-z-grodziska-grodziskie-recenzja-2

Przejdźmy niestety do wad, bo to one temu piwu zaniżają noty. Wytknięto aldehyd octowy (zielone jabłuszko, farba emulsyjna). Jest obecny tak w zapachu, jak i w smaku. Nie jest go tyle, aby piwa pić się nie dało. Nawet całkiem nieźle gra z wędzonką, bo dodaje piwu orzeźwienia. Jest dymnie, kwaskowato, nieco goryczkowo. Mnie to pasuje i niespecjalnie przeszkadza, ale wiem, że wiele osób zdyskwalifikuje tę warkę.

Nieco bardziej przeszkadza mi nieznaczna metaliczność. Gdyby udało się jej pozbyć, byłoby o wiele lepiej. Test skórny oczywiście potwierdza. Po kilku łykach idzie przywyknąć, ale metal jednak nieco czuć. Kwaśność aldehydu łączy się z metalem i daje posmak ołowiu (jeśli ktoś z Was przegryzał ciężarki do spławika, to wie, o czym mówię).

Piwo smaczne, lecz nie wybitne. Za 3 złote można kupić, ale jeśli będzie droższe, to można raz na jakiś czas sprawić sobie jedno. Z autopsji podpowiem, że grodziskie jest świetne na kaca.

Niemniej cieszę się, że teraz więcej osób będzie miało do tego stylu dostęp. To chyba największa zaleta reaktywacji browaru: poznanie historii piwowarskiej naszego kraju.

Wasze zdrowie!

Idę po trzecią butelkę.

  •  
  •  
  •  
  •  

26 komentarzy

  1. To jeszcze zdradź bliższą lokalizację sklepu (też jestem z Gdańska :) ).
    Chętnie wrócę do korzeni, z zamierzchłych czasów pamiętam pyszne zimne Grodziskie serwowane w piwnicy przy rynku w Dukli. Ale to było ćwierć wieku temu…

  2. „Jest obecny tak w zapachu, jak i w aromacie.” – coś tu nie gra, chyba powinno być „zapachu i smaku” albo coś w tym stylu ;)

  3. piwożlopJacek

    7 maja 2015 at 20:33

    Co z utrwalaniem? Oryginalne Grodziskie było refermentowane w butelkach i stąd (chyba?) brała się jego specyfika. Pamiętam oryginał kupowany przy okazji wypadów na Wielkopolskę i osad drożdżowy był solidny. Smak porównam jak się w żabie ogarną, bo dziś śladu nie było. Wcześniejsze wywary polskiego kraftu Grodzisza za cholerę nie przypominały.

    • Jacek: z tego, co ludzie piszą i mówią jest refermentowane.
      Łukasz: browar w Grodzisku Wlkp. nie został wykupiony. Jego właściciel – poznańskie browary Lech (obecna KP S.A.) zamknęły go uzasadniając tę decyzję względami ekonomicznymi.

      • piwożłopJacek

        8 maja 2015 at 19:24

        Jest refermentowane. Właśnie otworzyłem i spróbowałem. Moja opinia jest taka -jest to zdecydowanie najbliższe temu, co pamiętam jako Grodziskie. Lekka metaliczność faktycznie przeszkadza, aldehydu octowego ja nie wyczuwam (albo jestem nań mało wrażliwy). Nie sądziłem, że o jakimś piwie to napiszę, ale chmielu chyba trochę za dużo. Wędzonka b. delikatna, ale to też jest zgodne z tym, co zapamiętałem. Jak nic ne zmaszczą (może poprawią) to mam fajny trunek na upały ;)

  4. Próbowałem robić „Grodzisza”, co jakiś czas robię własne piwo, nie zawsze wychodzi, ale w 70% tak. Niestety nikt nie jest doskonały. Grodzisza zacierałem ze słodu. Pierwszy wyszedł poprawnie, drugi już nie koniecznie – powód: za bardzo dymiony słód, było gorzkie, powinno być orzeźwiające na gorące dni o zawartości alkoholu miedzy 3-4%. To się pije jak soczek. Może zrobię kolejną warkę. Polecam grodzisza ale własnego, sklepowy tchnie sztucznością.

  5. Piłem Grodziskie 4.0 z Pinty i byłem mocno zawiedziony. Mam nadzieję, że „oryginał” pokaże siłę tego stylu, szczególnie że zbliża się lato :-)

  6. u mnie w miescinie tez wisza plakaty na zabkach a piwa nie ma, ekspedientki nawet nie kojarza nazwy. troche bieda. aa i ta etykieta, wiem ze troche rerto ale kojarzy mi sie z tanimi baczkami. fajny wpis, troche smiechlem, pozdro. :)

    • Udalo mi sie jednak kupic kilka butelek. Moze mialem pecha ale grodziskie bylo przegazowane i chcialo wyskoczyc z butelki. Czulem wędzonke ale wszystko bylo przysloniete takim cierpkim, metalicznym posmakiem. Totalnie nie podeszlo mi to piwo, za to benedyktynskie bylo troche lepsze, orzezwiajace, bardzo pijalne. Taka opinia zwyklego klienta, amatora piwa. :)

  7. U mnie piana jak na coli i kwas zapachu, piwo zdecydowanie prze gazowane. Czyżby infekcja ?

  8. matthew_lovesbeer

    8 maja 2015 at 18:33

    Artur, zdecydowanie infekcja. Moja piana była niesamowita i utrzymała się do samego końca.

  9. Ludzie nie dajcie się nabierać na to piwo mam 53 lata i dobrze pamietam piwa z tamtych lat zwłaszcza grodziskie bo je uwielbiałem ,dlaczego zmieniono nazwę ,bo co to nie to piwo ,tamte nazywało sie PIWO GRODZISKIE , miało na dole drozdze ,to piwo tego nie ma jest mętne ,tamto piwo miało nie 400ml a 500ml kolejne oszustwo .Nie polecam tego szajsu szkoda pieniędzy,to piwo niestety nie ma tego aromatu co miało piwo grodziskie.Nie polecam tego piwa!!!

    • piwożłopJacek

      9 maja 2015 at 21:50

      Ja jestem starszy od węgla (metoda datowania węglem C14 wypełnienia ubytków w uzębieniu wskazała na późny trias) i kojarzę, że smak i zapach „Piwa z Grodziska” PRZYPOMINA ORYGINAŁ” . Tak, że hejt proponuję zachować na wpisy o PO i katastrofie wiadomo gdzie. Myślę, że do oryginału możemy dochodzić tylko metodą kolejnych przybliżeń. Dzisiaj jesteśmy dużo bliżej niż dalej. Tyle w temacie piwnej archeologii, a piwko smaczne!

    • Jakie oszustwo? Objętość jak objętość. W czym rzecz? Lambiki są sprzedawane często w butelkach 37,5 cl. To też niby oszustwo?
      Nazwa zmieniona, bo nazwa „Grodziskie” jest zastrzeżona. Przecież i tak wiadomo o co chodzi.
      Tamto piwo było klarowane karukiem. Karuk spożywczy można kupić, ale jego cena jest zaporowa. To piwo kosztowałoby nie 3zł a z 10zł. Poza tym w pierwszej warce lepiej się w to nie bawić. Może jak poćwiczą i znajdą taniego dostawcę, to jakaś warka będzie klarowana. Kto wie? I nie. Żelatyna się nie nada. W domu tak, ale w przemyśle nie można sobie pozwolić na eksperymenty, skoro nawet chemicy krzywo patrzą na żelatynę w piwie.
      Aromat? Raz był intensywny, raz był słaby. Silnie zależał od jakości drewna. Jednak gadasz bzdury. Grodziskie nigdy nie waliło boczkiem. Skoro mój ojciec nie zapamiętał wędzonki w tym piwie, to nie mogła być mocna. Zapamiętał za to, że piwo było kwaśno-gorzkie i nie dało się go pić w gwinta na miejscu. Jego reakcja po wypiciu Piwa z Grodziska? „Smakuje tak samo”. Dla mnie to wystarczy.

    • Oczywiście, że to nie jest to samo piwo, bo receptury pisane się nie zachowały. Stąd też browar musi odtwarzać receptury z pomocą emerytowanych pracowników. Wiadomo więc, że różnice będą, ot choćby dlatego, że inni są dostawcy słodów, chmielu, inna aparatura. Tamto piwo mogło mieć wady które wpływały na smak, a które tym razem nie zostały powtórzone. Pamięć byłych pracowników po 20 latach też już może szwankować. No i w końcu jak pisał Adam dochodzi kwestia klarowania. To co jest ciekawe w tym piwie to to, że udało się je w jakimś tam stopniu odtworzyć i nadal pracuje się nad udoskonaleniem go.

  10. A ja poprę tu Jurka. Nie wierzę, że to jest to piwo co kiedyś – jeśli tamto było takie to nie rozumiem jak mogło komukolwiek smakować. Gwoździe i kwasior, więcej nie kupię. Chyba,że kiedyś się przełamię by potwierdzić lub obalić moją opinię, ale będzie ciężko.

  11. ulubieniec prawdziwego GRODZISZA

    9 Wrz 2015 at 12:47

    To badziewie co zostało wyprodukowane nie przypomina w jakimkolwiek prawdziwego PIWA GRODZISKIEGO !!.To nie jest ten smak ani klarowność ,brak osadu,butelka prawdziwa miał 330 ml ze wzgledu na zawartość drożdzy(większa ilość może rozsadzić butelkę).Całe szczęście że nie ma pełnej nazwy Piwo Grodziskie bo to podróbka i nie zasługuje na tą nazwę prawdziwego Piwa Grodziskiego !!
    Kupiłem jedną butelkę tak jak moi znajomi,ale juz wiecej tej lury nikt z nas nie kupi !!
    Może poczekamy na prawdziwe Piwo Grodziskie i ktoś postawi inny browar z tym piwem.

    • Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. W/g mnie jak najbardziej przypomina. Owszem, pamiętam dużo większą ilość drożdży w oryginale (piłem je chyba z ostatniej warki, bo to było zaraz przed zamknięciem browaru – Lechu, bądź przeklęty). Też pamiętam, choć głowy nie dam, że były to butelki 0,33. Obecne Piwo z Grodziska JEST klarowne, tylko trzeba je przetrzymać przynajmniej 2 doby po przyniesieniu ze sklepu. Osad drożdżowy i pewnie białkowy osadza się na dnie.
      Wysycenie jest tak samo duże – bez „odpoczynku” ryzykujemy 80% piwa na podłożu.
      Przeszkadza „blacha” w smaku – może coś z aparaturą, a może marna jakość wody. Przeszkadza również zbytnia owocowość w smaku – wspomniany aldehyd octowy. Jeśli to wyeliminują bądź chociaż ograniczą, IMHO piwo będzie mogło być pełnoprawnym Grodziskim.

      BTW w mojej lokalnej Żabce (W-wa Bielany, ul. Marymoncka) piwo jest dostępne non stop. Niestety, promocja cenowa się skończyła. Jest też Bernardyńskie, ale jego nie próbowałem, bo nie lubię piw mocnych.

  12. pracowalem w tym interesie w latach 70 ,i to co tu pisza niekturzy jakoby znawcy tematu ,ich wywody sa poczesci uzasadnione.Piwo grodziskie jako piwo drozdzowe nie bylo gazowane .Dla ciekawstki dodam ze w tamtym czasie kapsle byly uszczelniane uszczelkami korkowymi,wklejanymi recznie metoda chalupnicza.

    • Nie che mi się wierzyć, że nie było gazowane. Wystarczy spojrzeć na grafiki reklamowe, gdzie widać bujną pianę. W dodatku promowano jego orzeźwiające właściwości, a jak piwo mogłoby być orzeźwiające bez gazu? To on jest jednym z kluczowych elementów „orzeźwienia”.|

      PS. Co masz na myśli przez „piwo drożdżowe”?

  13. lukasz masz racje,sprawdzilem,przepraszam.

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑