Nie, nie, nie! To nie jest piwo z whiskey. AleBrowar nie próżnuje i co jakiś czas pozwala sobie na śmiałe zagrania – na przykład piwo dyniowe. Ich oferta nie jest może najbogatsza, ale jakie to piwa! Nazwa przedsięwzięcia jak najbardziej adekwatna do słów wypowiadanych po skosztowaniu ichniejszych trunków – polecam każdemu, na każdym kroku. Dzisiaj na celownik biorę Smoky Joe, czyli whiskey extra stout. Słód wędzony szkockim torfem? Będzie ciekawie!

smoky-joe-alebrowar-whisky-extra-stout

AleBrowar (idea) to przedsięwzięcie powstałe w 2012 roku. Przedsięwzięcie trzech miłośników piwa – Bartka Napieraja, Arka Wenty i Michała. Warzą w Gościszewie, na zasadzie „browaru kontraktowego”. Oznacza to, że Browar Gościszewo użycza im sprzętu, którego de facto Panowie nie posiadają. Nie chcę zdradzać ich planów, ale już niedługo ma to się zmienić. 

Nie jestem wielkim miłośnikiem whisky (whiskey też nie). Nie umiem wyczuć różnic pomiędzy Golden Lochem z Biedronki a czarnym Walkerem. Ta pierwsza po prostu nieco bardziej gryzie w gardło. Koniec końców wszystkie zalewam Coca-Colą. Whisky „on the rocks” nie lubię, z alkoholi na lodzie preferuję tylko Metaxę. Toteż pochodzenie torfu użytego przy warzeniu Smoky Joe’go niespecjalnie mnie interesuje. Mają być aromaty znane mi z whisky? No i są…

Piana była...

Piana była…

Otwieram butelkę i wącham. Whisky czai się w tle, a sam aromat bardzo trudno odnaleźć wśród gorzkiej czekolady i wędzonki. Gdzie jest Wally?

Joe na etykiecie taki chudy, a jednak piwo jest bardzo ciężkie. Dominuje czekoladowa goryczka, a za nią – retronosowo – pojawia się posmak whisky. Bardzo niewyraźny i bardziej przypomina wędzonkę, niż „asfalt”. Podoba mi się – nie przykrywa głównego ciała, a jedynie towarzyszy przy degustacji. Kwaskowatość (tak wytknięta przez innych blogerów) jest bardzo orzeźwiająca i stanowi ciekawą „kontrę” dla masywności tego trunku. Piwo jest raczej nisko wysycone. Pomimo niezłego woltażu (6,2%) nie czuć alkoholu. Rozgrzewa jednak dobrze.

... i się zmyła

… i się zmyła

Bardzo mi się podoba. Bardziej niż Milk Stout od AleBrowaru (Sweet Cow), którego także lubię. Nie znosiłem stoutów, ale dzięki AleBrowarowi powoli zaczynam się do nich przekonywać. Świetna robota chłopaki! Jestem bardzo zadowolony!

Pocket