Pomogę Wam w wyborze piwa na weekend

Ci z Was, którzy obserwują mnie na Facebooku lub na Instagramie mogli wczoraj wypytać mnie o kilka piw. Tak się złożyło, że zamiast wybrać się na piwoWAR Battle do gdańskiej Degustatorni, postanowiłem sobie z kolegą zrobić własną degustację. W zaciszu domostwa. Na tę okazję wyselekcjonowałem 8 piw, szczególnie nowości. Niestety jestem gapa i zapomniałem odpowiedniego szkła. Piliśmy więc ze zwykłych szklanek do piwa, które niezbyt dobrze zbierają aromaty. Nie robiłem też notatek, toteż każde piwo starałem się jak najlepiej zapamiętać. Każde z nich opiszę pokrótce, abyście wiedzieli, co warto kupić na weekend..

degustacja-piwa-piwolucja

Sunny, Dr Brew

Niesamowicie świeży, słoneczny aromat. Jeśli można nadać mu kolor, to najbliżej mu do żółtego. Przede wszystkim bardzo cytrusowy, ale nie w sposób, jaki wszyscy znamy. Te cytrusy są bardzo świeże, soczyste. Cytryny, pomarańcze, odrobina limonki. Tak go zapamiętałem.

W smaku lekko, raczej wytrawnie. Goryczka krótka, przyjemna, niezbyt intensywna. Nadal pałęta się ten żółty kolor, świeże cytrusy. Smakowało mi bardziej niż Pacific z Artezana, który także miał kojarzyć się ze słońcem. Dość jednowymiarowo, ale bardzo smacznie.

Molly IPA, Dr Brew

W aromacie tropiki, nic więcej. Trochę jednowymiarowo, czegoś mi brakowało. O ile Sunny było pyszne właśnie dzięki tej jednowymiarowości, tutaj brakuje mi czegoś jeszcze. W smaku uderza potężna, mocarna wręcz goryczka. Dawno nie piłem tak goryczkowego piwa. Jednocześnie ta goryczka jest dość zalegająca, chociaż nie szarpie, jest nawet przyjemna. W smaku wytrawne, grejpfrutowe, jednowymiarowe. Pod koniec picia smakuje jak sok grejpfrutowy. Może być. Odstraszy tych, którzy nie lubią przesadnej goryczki.

Hera, Browar Olimp

Coffee Milk Stout z Browaru Olimp. Bardziej coffee niż milk. Cholera! Czekam na milk stout, w którym obecności laktozy nie będę musiał się specjalnie doszukiwać. Tutaj tego prawie że nie czuć. Lekko mleczny posmak ujawnia się dopiero po agresywnym przepłukaniu ust, a i tak jest mocno ukryty. Pod tym względem to piwo mocno zawodzi. Jeśli patrzeć na nie w kategorii stoutu kawowego, to jest całkiem smaczne. W aromacie zmielona kawa, ale taka gorszego sortu. Momentami wchodziło mi to w kawę rozpuszczalną. Może być, lubię kawę rozpuszczalną. W smaku kawa i dość wyraźna paloność. Jednocześnie piwo jest jak dla mnie zbyt kwaskowate. Takie sobie, pije się nawet przyjemnie, ale smaczniejszy jest Coffee Stout z Kormorana. Hera przegrywa z nim już na poziomie aromatu.

Królewskie Tajemnice, Jan Olbracht

Niewiele mi z tego piwa zostało w pamięci. Oznacza to, że nie wyróżniało się ono niczym szczególnym. Fajny stout, wyraźnie czekoladowo-palony, z nieco popiołowym finiszem. Nie wbija w ziemię, bo nie ma takiego zadania. Etykieta – jak wszystkie inne w tej serii – jest przekozacka. Jeśli macie ochotę na coś klasycznego to powinniście kupić butelkę.

degustacja-piwa-piwolucja-2

Brackie Imperial IPA

W aromacie cytrusy i nieco żywicy. Pałętał mi się tam delikatny rozpuszczalnik. Wiecie co? Mam z z tym piwem problem. W smaku wszystko jest na swoim miejscu. Dość słodkie, ale za lekkie jak na imperiala. Brakuje mu gęstości i goryczki, przez co wydaje się zalepiające. Powiedziałbym, że jest to takie słodkie AIPA, w którym poskąpiono chmielu. Jest nieco tropikalnie, nieco żywicznie i na tym koniec. Jednocześnie po przełknięciu wyczuwa się wyraźnie alkohol i ponownie rozpuszczalnik. Nie jest złe, ale nie jest też zachwycające. Jak ktoś nie toleruje rozpuszczalnika nawet w minimalnym stężeniu i przeszkadzają mu posmaki alkoholowe, to powinien się od tego piwa trzymać z daleka. Dla mnie było nieco gorsze niż przeciętne, ale dało się wypić.

Birbant White AIPA, Browar Birbant

Świetne piwo! W aromacie przede wszystkim białe owoce, liczi, winogrona. W smaku orzeźwiające, lekkie, mocno owocowe. Trochę jak napój winogronowy. W sam raz dla osób, które chcą takie smaki i aromaty odkryć, bo jest ich tutaj od groma. Goryczka niezbyt wysoka, krótka, bardzo przyjemna. Trafiło w moje gusta. Pod koniec ujawniają się jakieś zapaszki siarkowe, więc nie dajcie mu się za mocno ogrzać a będzie dobrze. Kupować. (Uwaga, ponoć są problemy z niektórymi butelkami, które ostro walą siarą).

Imperium Atakuje, Browar PINTA

Dawno nie piłem i teraz żałuję. Zajebisty imperial! Ze wszystkich piw, których wczoraj próbowaliśmy, to właśnie trafiło najbardziej w nasze gusta. Gęste, przepełnione aromatami, nieco słodkie, a jednocześnie skontrowane dość wysoką, przyjemną goryczką. W aromacie masa owoców tropikalnych i żywicy. W smaku karmelowa słodowość i ponownie cytrusy, igła, żywica. Majstersztyk! Mimo swojej mocy, niesamowicie pijalne, więc trzeba uważać. Alkohol niewyczuwalny, mimo dość wysokiej temperatury serwowania. Dzisiaj kupię jeszcze jedną butelkę.

Nosferatu, Browar Raduga

Napiszę na wstępie: zawód wieczoru. Miało być Black IPA, wyszedł jakiś twór, który nie wie czy chce być dry stoutem, czy aspiruje do miana american stoutu. Aromat jest nikły, nieco czekoladowy z akcentami amerykańskich chmieli. W smaku czekoladowo, jest obecna paloność i nuta chmielu w typie żywicy. To wszystko. Jednocześnie piwo jest cholernie wodniste i mało intensywne tak w smaku, jak i w aromacie. Nie warto wydawać na nie pieniędzy. Słabizna.

Mam nadzieję, że pomogłem Wam nieco w wyborze piwa na weekend. Odtworzyłem zapachy i smaki z pamięci. Jest to dobry sposób na sprawdzenie, które piwo rzeczywiście wywarło na nas wrażenie. Kiedy szybko zapominamy o danej nowości, oznacza to tylko jedno: nie warto do niej wracać. No chyba, że pół internetów zacznie krzyczeć, że nowa warka wbija w glebę. Wtedy można pokusić się o sprawdzenie.

Spędźcie ten weekend z jakimś dobrym piwem! Na mnie czeka Molotov Cocktail z Evil Twin Brewing.

  •  
  •  
  •  
  •  

20 komentarzy

  1. Dużo jak na dwa piwa w tygodniu.

    • Tak jak napisałem – zamiast imprezy (czyli de facto wyjścia) zrobiliśmy taką degustację. Jeśli wczytasz się w tekst o alkoholizmie, znajdziesz takie zdanie: „Twierdzę jednak, że dwa piwa w tygodniu (poza jakimś wypadem) to już górna granica.”.

  2. Hmmm to nie wiem w takim razie co sądzić o Kopyrze, który na radugą sie zachwycał a powszechne opinie stanowią inaczej.
    Tak samo było w przypadku ich aipa, Kopyr mówi extra a reszta, że syf :) 

    • Zdajesz sobie sprawę że takie recenzje są całkowicie subiektywne? 

      • Zdaję sobie sprawę ale serio coś jest na rzeczy skoro jeden mówi, że cacy a reszta że nie

        • Kopyr ostatnio faktycznie chwali slabe piwa, cos mi tu smierdzi albo mamy juz lepszy gust niz on :P

          • Kwestia gustu. Tomek informuje o ewentualnej współpracy, a nawet jeśli by współpracował, to chyba raczej nie promowałby czegoś za kasę. Czegoś, co jest słabe.

  3. Piłem niedawno na targach w wawie ze znajomymi Nosferatu i też był zawód.

    Birbant wymiata tą białą AIPĄ! Sunny też gniecie.

    Mi Molly pasowała, ale ja wolę Crazy Mike od Old Love. Mimo, że nie jestem w stanie wyłapać niuansów.

    A co do stoutów, to Tajemnice bardzo średnie. Ale brodacz Sean od Wąsosza robi robotę. Może walnę herezję, ale było mu blisko do RISa. Nie był za bardzo kawowy, ni czekoladowy. Może, jak to mówisz, jednowymiarowy. Ale brodacze i wąsacze jak na razie gną (mój) system.

  4. Zaskoczyłeś mnie oceną Nosferatu – u mnie niestety jeszcze nie do zdobycia – u Kopyra wyglądało wizualnie bardzo dobrze. Ja teraz postawiłem na Pils Manufakturowy – obrzydliwy. No i klasyka – Paulaner Hefe nie Dunkel. Ten drugi jak zwykle – jak masło wszedł, a pierwszy – ni to lager, ni to smaczne, karton, grejpfrut – nie jaram się. Nosferuty i Sunny chcę skosztować. A co mi polecisz z milk stoutów? Bo ciężko o takowe teraz.

  5. Imperium genialne? Trzeba to sprawdzić, bo wiosenną dyspozycję tego piwa najlepiej podsumowała Chmielarnia – przerabiając nazwę na „imperium Słoduje”, z czym całkowicie się musiałem zgodzić. To była jedna z moich największych porażek, kiedy zamiast Babiego Lata na amerykańcach wziąłem słodujące Imperium :(

  6. Chyba piliśmy różne Nosferatu… Swoje piłem na WFP z beczki i było świetne, nie było wodniste i miało intensywny, chmielowy aromat. Co więcej z 4 pitych BIPA wtedy (a piłem jeszcze z Widawy, Artezana i Kingpina) ten z Radugi był najlepszy.

  7. Bracka IPA? Premiera 6.12.2014, trochę już ma.

  8. Nowa Hera wypadła całkiem dobrze ale faktycznie jest zdecydowanie bardziej coffee niż milk. Zachęciłeś mnie do white ipa z birbant bo liczy i szeroko rozumiane „białe owoce” to moje ulubione aromaty w nowofalowych piwach. Faktycznie piwo ma niesamowity zapach, trafia idealnie w moje gusta, smak i goryczka również trzymają poziom. Siarki się na szczęście nie doszukałem. Chętnie wrócę do tego piwka nie raz. Zawiodłem się natomiast Imperium Atakuję, pamiętałem IIPA od Pinty zupełnie inaczej. Teraz wydaję mi się bardziej płaskie i jednowymiarowe niż wcześniej, a szkoda.

  9. Nie podchodzą mi piwa typu bock, porter czy inne świąteczne które mają smak pierniczków ;) Co dobrego polecisz w stylu zwykłego piwa jak żywce czy inne pszeniczne które każdemu przeciętnemu powinny smakować jak normalne piwo ale będą lepszej jakości.

  10. I że tak powiem w nawiązaniu do wspomnianego w którymś wpisie sarmackiego – dla mnie smaczniejsze od piw tj perła, tyskie, debowe itd i to nie ze wzgledu na cene czy vol,

  11. Co do Black IPA – jak na razie tylko Hopus Pokus, aromat lasu niespotykany + dużo goryczki

  12. Ten weekend w towarzystwie:
    – Banany na Rauszu (Reden)
    – Glapa (Szałpiw)
    – American IPA (Doctor Brew)

    Większych powodów do narzekania raczej brak.

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑