Na naszych oczach powstaje nowy piwny mit

Trochę przespałem akcję z nowym piwem Carlsberga. To znaczy wiem, że można je w kilku sklepach kupić, ale do Gdańska jeszcze nie dotarło. Tekst z etykiety został już nieźle wyśmiany w środowisku piwnym. I wiecie co? Nie ma się co śmiać, a po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że tak właściwie to mnie to wkurwia. Bo na naszych oczach powstaje nowy mit piwny, który utrudni rozprzestrzenianie się piwnej rewolucji.

Uznaję, że piwa przemysłowe mają swoje zadanie. Spełniają je świetnie, czy to jako kalibratory, czy jako odskocznia, czy to jako woda, kiedy chcemy się napić i nie myśleć o smaku. Nie mają wad, zalet też w sumie nie mają. Można się napić, nie myśleć, obrzydliwe zdarzają się rzadko.

Z drugiej strony mamy piwa rewolucyjne, których znakiem rozpoznawczym jest przynajmniej mocne chmielenie, które u niektórych wchodzi w rejony „człowieku, wyrwało mi japę razem z mózgiem!„. Przywykliśmy do tego, że prezentując znajomemu piwo nowofalowe, zaskakujemy go albo goryczką, albo pełnią smaku. Przeważnie jednak tym pierwszym, bo rzadko piwa pełne są wyzbyte dość mocnej goryczki. Mocnej, jak dla przeciętnego Kowalskiego – dodajmy.

Tak więc goryczka staje się wyznacznikiem piwa, które jest odmienne, inne, stoi w opozycji do eurolagerów. To segment premium.

Co robi Carlsberg?

carlsberg-nox-piwny-brodacz

fot. Piwny Brodacz (Patryk Piechocki)

Buduje u konsumenta poczucie, że goryczka jest w piwie zbędna!

Tak się spiąłem, że zamiast pogrubić zrobiłem nagłówek. Niech będzie.

Czy nie jest to skurwysyństwem i działaniem na szkodę rewolucji, która choć wolno, postępuje? Kiedy udaje się obalić edukatorom i browarom tyle mitów piwnych, kiedy udaje się „nawracać”, kiedy przestajemy wierzyć Faktowi i Super Expressowi, których stażyści wypisują bzdury, dostając na rękę dwie kawy z automatu i wpis do CV – Carlsberg buduje kolejny mit. Nawet nie mit. To jest mówienie konsumentowi wprost: goryczka jest zbędna!

Wiecie jakie będzie pokłosie wypuszczenia Carlsberga Nox na rynek? Od teraz przekonywanie do piwa nowofalowego stanie się utrudnione, bo wiele osób do serca weźmie sobie słowa panów marketingowców. Jeśli Carlsberg mocno zagra marketingowo tym zdaniem, okaże się, że goryczka jest wręcz efektem ubocznym, a piwa z wyróżniającą się gorzkością takie być nie powinny.

Dziękuję Ci grupo Carlsberg.

Nieźle mnie wkurwiliście!

Fotkę zajumałem Patrykowi, ale z tego wkurzenia zapomniałem zapytać. Mam nadzieję, że mnie nie pozwie.

21 komentarzy

  1. Myślę, że nie przyniesie to większych szkód. Ludek i tak jeśli ma się przekonać do normalnych piw, wyjść z matrixa to, to zrobi..

  2. Spodziewaj się listu od mojego adwokata! A tak na serio, aż tak mocno się nad tym nie zastanawiałem bo wydaje mi się, że jest to wybryk uwarzony tylko na polski rynek. Jest jednak wiele prawdy w tym co piszesz niestety.

  3. Dotarło do Gdańska – jest od kilku dni w sklepach carefour. Też mi się wydaje, że szkód to nie narobi. Temu kto polubił PIWO, światopoglądu carlsberg nie zmieni, kto spróbuje craftu i go oświeci – dołączy do tych pierwszych, a nabywców VIP-ów to i tak mizia.

    • potwierdzam. tydzień temu, może z lekkim hakiem w Galerii Morena było tego sporo. Może jeszcze coś będzie.

  4. Jasne, że tak – Nox nic nie zmieni na piwnym rynku. Nie jaraj się tak.

  5. Moim zdaniem nox sie w ogóle nie przyjmie (chyba, że zagrają ceną poniżej 2 zł). „Janusze” nie lubią zmian. Paru próbowałem przekonać do piw nowofalowych (zupełnie normalni kolesie) to na sam koniec dostałem zjebke, na co ja ich namówiłem! :D

    • Chciałbym wyjść z Matrixa i spróbować faktycznie prawdziwego piwa. Od czego zacząć? Doradźcie proszę, nie jestem specem piwnym.

      • Zależ jakie smaki lubisz i czy czegoś już próbowałeś. Możesz coś dopowiedzieć?

        • Łukaszu,

          Przepraszam za spóźnioną odpowiedź. Nie mam konkretnych preferencji smakowych. Z chęcią piję jasne piwa, ale od czasu do czasu sięgam też po ciemniejsze. Miałem okazję próbować różnych Ciechanów, ale też piwo browaru Kormoran czy Koźlaka z Ambera.

          • Spróbuj poniższych – rozbiłem na odmienne style:

            Kormoran American IPA
            Kormoran Rauchbock
            PINTA Dobry Wieczór
            Ciechan Porter

            To tak na start. Nie wiem jakie masz preferencje i w jakim mieście mieszkasz, więc trudno powiedzieć, co możesz kupić u siebie.

  6. Powiem tyle – nie ma się co obuŻać, trzeba by to jakoś inteligentnie (aby poszło viralowo najlepiej) wyśmiać. Gdybym dopiero co nie rozkręcał swojego kanału to materiał na jakiś skecz by był, i mógłbym coś o tym nagrać. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to to że w sumie można by każde danie w tej sposób przedstawić w kŻywym zwierciadle: kotlet schabowy-bez zbędnej soli! Hamburger – bez zbędnej bułki! itp
    Carlsberga nie pijam więc mnie to rybka.

  7. Się Kolega jakiś ostry, żeby nie powiedzieć radykalny, w komentarzach ostatnio robi ;) Nie pijam, bynajmniej dzięki Tobie, piw robionych na gigalitry ale ani reklamy ani wpisy na butelkach mnie do tego nie zniechęcają :) Bo czyta to się napisy tylko w kontekście: „butelka zwrotna bądź nie”(i nie dla zarobku a dla ekologii). Próbujesz i wiesz, to nie to. A jak nie czujesz różnicy to co za różnica co napisali? Zaklinanie rzeczywistości o filtrowaniu, chmieleniu, pasteryzowaniu itp minęło parę lat temu. Pisz mnie tu co mam „niszowego” próbować a koncernowe zostaw swojemu bytowi.

  8. Autor się mocno zbulwersował, ale jakby nie patrzeć takimi głupotami wprowadza się klienta w błąd i budujesz sztucznie wytworzoną świadomość !!

    • Właśnie o to mi chodzi. Nim powstał mit na temat spirytusu w piwie czy żółci bydlęcej, to gdybym wytknął coś takiego, wszyscy pisali by „daj spokój, nikt tego nie złapie”. Złapali. To też mogą złapać. O to się rozchodzi.

  9. predictator

    21 Mar 2015 at 19:56

    Podobnie jak przedmówcy, sugerowałbym się nie gotować, nerwy piękności szkodzą. Napisy na piwach nie działają (vide „Nie jeżdżę po alkoholu”), a zwłaszcza tak ukryte na etykiecie-krawatce. Rewolucja ogólnie ma się dobrze, choć na przykład po mojej, prawej stronie Wisły umierają lokale serwujące krafty (PDSL przenosi się na lewą stronę Warszawy, a Kicia Kocia, która ma 200 piw butelkowych traci lokal i szuka nowego).

  10. 3,49 zakupione w tesco za butelkę 400 ml.Szału nie ma drugi raz nie wypiję.

  11. Jest to wkurzające, ale raczej nie odbierze rynku rzemieślnikom i innym małym inicjatywom. Z drugiej strony można się cieszyć- sam fakt, że koncern atakuje takich małych graczy mówi jedno- są mali, ale już ich ktoś dostrzega i są ziarenkami piasku w czyichś trybach :D Widać to było na Super Bowl tegorocznym ;)

  12. Współlokator poczęstował mnie tym Noxem (ja odwdzięczyłem się Panakeją) i powiem wam, że piwo mnie zaskoczyło delikatnie in plus. Ma zapach, lekko kwiatowy, chmielowy. Nie jest to mistrzostwo świata, a pod chmielem czaił się mokry karton, ale pachniało i tak o wiele lepiej od tyskolechoharnasiożubra, Z własnego portfela na to bym nie wyłożył, ale o dziwo dało się to wypić. Choć dla dość słodkiego smaku żadnej goryczkowej kontry nie było, tu rzeczywiście ta idea się nie sprawdza. Niemniej za młodych lat nie lubiłem „piwa” bo to było dla mnie zbyt gorzkie (teraz Crazy Mike wchodzi jak mleko…). Wtedy by pasowało ;).

  13. Autorowi raczę przypomnieć, że piwo jest napojem ZBOŻOWYM, chmiel jest powszechną ale tylko PRZYPRAWĄ. W razie wątpliwości: czy zalanie spirytusem chmielu da piwo czy nalewkę?

    PS: Przydałoby się aby w ramach „rewolucji” (czytaj chwytliwej akcji marketingowej tak nazwanej) ktoś wymyślił rewolucyjne (z nazwy) piwo pt Na ból dupy (chyba, ze wolałby prowokację polityczną zamiast językowej to wtedy „na bul dudy”).

Dodaj komentarz

*

© 2013-2016 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑