Czego uczy nas akcja z lidlowymi Petrusami?

Pierwsze, o czym pomyślałem zabierając się do tego wpisu, to czy nie zostanie on odebrany jako malkontenctwo. Nie chcę wyjść na jęczydupę, który najpierw zachęcił kilka osób (chociażby podczas live streamingu) do kupna Petrusów, a sam pijąc je, prawie za każdym razem przekonywał degustującego z nim brata, że to tak smakować nie powinno. Że piwa belgijskie oferują o wiele więcej, a to gówno nie powinno w ogóle mianować się dubblem, triplem czy blondem. No cóż. Hajs wydany, piwa wykupione, a po całej akcji pozostał niesmak alkoholu i mokrej szmaty.

Powiedzmy to prosto z mostu, jak chłop chłopu: wtopiliśmy wszyscy nie tylko hajs, ale i poniekąd zaufanie. To nie jest tak, że przejechaliśmy się na kartonie Petrusów za niespełna 30 złotych i sztukach pojedynczych czy Corsendonkach, które były nierówne jak drogi na Kaszubach. Paradoksalnie najbardziej zasmakowało mi piwo, które było najtańsze i niczego nie zwiastowało. Mianowicie Piraat Triple Hop (Gulden Drak do leżakowania, też dobry). To tak na marginesie.

Petrus Blonde? Tyskie czy inny Żywiec.
Petrus Dubbel? Krajan Irlandzkie albo maślane Książęce Ciemne Łagodne (brat zachwycony, bo lubi).
Petrus Tripel? Strong albo jakiś Stern z Fresh Marketu.
Petrus Speciale? Najbardziej zbliżona nazwa: Specjal.

Z całego zestawu tylko Oud Bruin dało nieco radę, a Flanders był po prostu fajny. Czyli dałem 28 złotych za Tyskie, Krajana, Stronga, Speciala i 1/3 wartości Rodenbacha. Świetna inwestycja.

Olejmy jednak aspekt finansowy, bo przecież wiedzieliśmy, że to może być loteria. To znaczy ja wiedziałem, po tym, jak do Lidla wjechały piwa z Wysp. Większość metaliczna, słodowa, bez wyrazu i do porzygu nudna. Tutaj jednak na korzyść Belgów przemawiały świetne oceny na Ratebeerze. Zajarałem się jak czarownica na stosie i nie mówcie mi, że Wam też się mokro nie zrobiło.

Cała akcja uczy nas tego, że nie warto ślepo lecieć po piwo tylko dlatego, że jest tanio i belgijsko, francusko, wyspiarsko, amerykańsko, węgiersko czy mongolsko. Wydaje mi się, że z większą dozą ostrożności będziemy teraz podchodzić do takich hipermarketowych akcji. Kilkadziesiąt złotych wtopić można na kilku premierach, jednak oczekując obiecanych doznań, ta wtopiona kwota boli jakoś bardziej.

I niesmak pozostaje na dłużej.

PS. Dajcie znać, czy Wam piwa z Lidla smakowały i jak widzicie całą akcję. Czekam w komentarzach.

14 komentarzy

  1. Piłem Corsendonka i był słaby. Za to Golden Draak rewelacja – przypominał mi czerwone Chimay. U mnie w Lidlu są jeszcze resztki tego piwka i na pewno dokupię i poleci do piwnicy. Zestaw Petrusa też kupiłem, ale po twojej recenzji boję się go otwierać. Najwyżej będę go pił pomiędzy Draakami :) akcja jak najbardziej na plus bo perełki się trafiły za fajna kasę :)

  2. Ja wolałem wydać kasę na zakupy w piwnym sklepie internetowym. Najwidoczniej dobrze zrobiłem :P

    • Dobre źródła piwa to multitap i sklep specjalistyczny , jeśli coś robione na boku akcyjnie to jest to zanęta na Januszy.

  3. Mroczny_Nelu

    30 Mar 2015 at 17:12

    Hmmm. O ile zgadzam się co do Speziale (paskudne piwo) to tak. Dubbel wprawdzie kiepski, bo mało belgijski a w smaku przypomniał słodkiego mało palonego portera ale czego człowiek miał się po Blonde spodziewać, skoro tak a wyglądać ten styl – ma być lekko, rześko, euro-ale można by rzec. Piraat bardzo fajny, Golden Dunka jeszcze nie piłem po patrząc po recenzjach to widać, że jeszcze alkohol się nie ułożył.

    A no właśnie – o ile utlenienie i metal w Petrusach były tak dziwi mnie narzekanie na aldehyd octowy w niemal każdych z piw. Jestem dość wyczulony na farbę emulsyjną ale nie czułem jej nigdzie, za to częściej można było wyniuchać leciutki rozpuszczalnik.

    • Leffe Blonde to jest lajcik, ale dobry lajcik. A Petrus Blonde to jest niesmaczny lajcik smakujący jak dowolny korpolager.

      • Mroczny_Nelu

        30 Mar 2015 at 21:23

        No nie wiem. Rozczarował mnie ten blond ale działo się tam na pewno więcej niż w korpo-lagerze. Owszem, finisz był aż zaskakująco lagerowy (nawet taki śmieszny lekki chmiel się pojawił) ale lekkie „pomarańcze z goździkami” też się pojawiły.

        I co jak co, ale Petrusy uczą jednego – „na Ratebeer nie patrzymy wyłącznie na ocenę stylu”. Piwo może być nisko w rankingu stylu ale ogólna ocena może być i tak bardzo wysoka. Tutaj mamy na odwrót.

      • Leffe blond to apteka warzona przez księgowych.

  4. Akurat matka jechała do Polski i miała mi przywieźć co by jej tam w ręce wpadło. Chyba muszę być zadowolony, że nie załapała się na nic :P

  5. Leszek Jasiński

    1 Kwi 2015 at 09:15

    Na początku mocno napaliłem się na tą ofertę. W efekcie nic nie kupiłem i wolałem wydać w sklepie specjalistycznym :)

  6. Odkąd zacząłem warzyć w domu, wolę zamiast paru piw kupić surowce i uwarzyć coś fajnego, wtedy już tylko do siebie mogę mieć pretensję, jeśli będzie coś nie halo ;-)

  7. Niewiele informacji/opinii o „petrusach” udało mi się znaleźć w sieci, ale wśród tych nielicznych Twoja jest najbardziej na NIE.
    Osobiście uważam, że piwa są co najwyżej średnie, ale nazwanie tego „gównem” to już zdecydowana przesada.
    W ogóle mam wrażenie, że cały wpis utrzymany jest w modnej (niestety) ostatnio stylistyce – wszytko co z koncernu/marketu/korporacji musi być gównem.
    Czy ta cała piwna rewolucja nie ma na celu promowania szeroko pojętej KULTURY picia piwa?

    • To moja prywatna opinia i oczywiście możesz się z nią nie zgadzać. Jeśli przejrzysz bloga to zauważysz, że polecam wiele piw. Więcej, niż odradzam – co ciekawa. I druga sprawa: sam zachęcałem czy to na FB czy na livestreamingu do kupienia Petrusów czy Corsendonka Pater. Nie uważam też, aby wszystko co z koncernu było gównem, bo znam rolę takich piw. Także nie trafiłeś z osądem :)

  8. Chyba słabo się wczytywałeś w tego ratebeera, bo Petrusy oceniane są tam raczej przeciętnie/słabo.

Dodaj komentarz

*

© 2013-2016 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑