Ile piw tygodniowo to już za dużo? [ANKIETA]

Jakiś czas temu zadałem Wam na Facebooku pytanie, związane z piciem piwa na kaca. Nie spodziewałem się, że tylu z Was leczy się klinem. Dobrze, że nie wódą. Oczywiście wiem, że najlepiej wspomóc się w cierpieniu alkoholem, aczkolwiek nie uważam, że jest to dobra metoda. Powiem więcej: to prosta droga do wpadnięcia w problem alkoholowy. Nie dla każdego, ale skoro nawet naukowcy twierdzą, że takie działanie zwiększa szanse na popadnięcie w alkoholizm…

Ja jednak jeszcze nie teraz chcę o tym pisać. Edukacja piwna to nie tylko wskazywanie dobrych piw czy wyjaśnianie przeróżnych zagadnień. To także przestrzeganie przed nieprzyjemnymi czy niepożądanymi skutkami nadmiernego spożywania alkoholu. Wy to wiecie, bo jesteście dojrzałymi ludźmi. Jest jednak wiele osób, którym wydaje się, że codzienne popijanie piwa to nic nadzwyczajnego.

A uwierzcie mi, znam takich, którzy piją piwo prawie codziennie. Chociażby 2, przy komputerze, wieczorem. Dostrzegam u takich osób mocny pociąg do alkoholu. Nie przyznają się, że piją za dużo. Jestem jednak przekonany, że gdyby odebrać im alkohol na tydzień, zrobią się drażliwi, zmęczeni, nerwowi i smutni. Czegoś im wieczorem zabraknie. Tak ujawniają się alkoholicy.

beer-with-friends

fot. Mark Roy (CC)

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem picia piwa dzień w dzień. Nie widzę problemu w wyjściu w tygodniu na piwo, nie widzę problemu, aby wypić dwa piwa w tygodniu pracy. Najlepiej podzielić się dobrym piwem z bliskimi – to moje podejście. Zrobić wspólnie coś dobrego do jedzenia, otworzyć piwo i spróbować go wspólnie. To zbliża, a jednocześnie nie pijemy w samotności – co także prowadzi do problemów.

Sam chętnie wszedłbym w taką akcję uświadamiającą, że nadmierne spożywanie piwa to nic dobrego. Rozumiem Tomka Kopyrę – on kręci vlogi, a jednocześnie jest świadom ewentualnego zagrożenia (wypowiedź podczas AMA na Wykopie). Rozumiem właścicieli pubów czy browarników – to ich praca. Jestem jednak zwolennikiem „teorii”, że „co za dużo to niezdrowo”.

Mam teraz prośbę do Ciebie. Zagłosuj w poniższej ankiecie. Będzie mi także niezmiernie miło, jeśli link do tego wpisu podeślesz także znajomym, czy umieścisz na Facebooku. Jestem przekonany, że także ciekawią Cię wyniki. Podam je w niedzielę lub poniedziałek.

This poll is closed! Poll activity:
start_date 10-09-2014 10:37:14
end_date 10-11-2014 23:59:59
Poll Results:
Ile piw wypitych tygodniowo to Twoim zdaniem już za dużo?

Raz jeszcze dzięki za to, że mnie czytasz. Dziękuję także za to, że bierzesz udział w takich akcjach. Pozdro!

  •  
  •  
  •  
  •  

11 komentarzy

  1. Ja osobiście rozróżniłbym też picie piwa dla samego picia poczucia procentów, wypicia bo jest się zdenerwowany czy szczęśliwym, wypicia bo się tego potrzebuje od degustowania i picia z ciekawości nowych smaków itd. Oczywiście jak ktoś zaczyna „degustować” codziennie więcej niż 1 piwo albo i więcej to ma problem i to nie jest degustacja. Najprostszym eksperymentem czy ma się problem czy nie jest po prostu odstawienie piwa na jakiś czas i czy stajemy się wtedy jak napisałeś „drażliwi i nerwowi” czy po prostu brakuje nam tego jak np. hobby gdy nie mamy na co dzień na nie czasu. To się rozpisałem ale mam nadzieję że myśl jest klarowna ;)

  2. Jedno dziennie jest przyjemnie. Poważnie. Dziś jakiś stoucik, jutro IPA. Lubię. Czasem mam dzień, że robię przerwę, gdy np. śledziona mnie boli, to ze strachu przerywam, ale generalnie – dopóki się nie upijasz – jest ok. Minusem jest tylko fakt, że ostatnio podliczyłem te moje jedno dziennie i tak oto te 6×4 = 24 dni w miechu x 7 zl = prawie 200 zl. Butelka juz sredniego single malta whisky za to jest i starcza na tyle samo jak nie lepiej. Niedobrze.

    • Jeśli traktujesz picie piwa (czy raczej degustowanie) jako hobby, to 200 złotych nie jest jakąś specjalnie wielką kwotą, są rodzaje zainteresowań, które pochłaniają znacznie więcej ;)

  3. Wysokofunkcyjny alkoholizm nie jest taki zły. ;) Właściwie to mogę się do niego przyznać. Piję zdecydowanie częściej niż przeciętny Polak, za to upijam się nieporównywalnie rzadziej. 

    Moim zdanie ważne jest, aby po pierwsze unikać picia dla samego picia (np. w celu ugaszenia pragnienia, albo upicia się), po drugie nie przesadzać – jedno lub dwa dziennie wręcz służą zdrowotności, ale nie więcej ;), po trzecie, aby nie było to picie nawykowe, czyli zawsze jak się ściemni otwieram butelkę z automatu, niezależnie, czy mam ochotę na piwo, czy też średnio lub wcale. I po czwarte, aby mieć świadomość zagrożenia, umiejętnie to kontrolować, ale też nie popadać w paranoję i nie zmuszać się do niepicia „bo tak”. Śmieszą mnie ludzie, którzy chcąc udowodnić sobie i innym, że nie mają problemu alkoholowego, powstrzymują się od picia, tygodniami wbijając zęby w ścianę, a jak już przyjdzie dyspensa to ryją o beton przez parę dni non stop. To jest mniej więcej tak samo skuteczna metoda jak po miesiącu katorżniczej diety zrobić sobie tygodniową wyżerkę zestawów powiększonych w McDonaldzie.

    A jak najlepiej sprawdzić, czy masz problem? Maciek Chołdrych na jednym ze szkoleń opowiadał pół żartem – pół serio, że najlepiej pozbyć się z domu wszelkiego dobrego piwa, a w jego miejsce kupić zestaw najtańszych marketowych mózgotrzepów i odstawić je w ciepłe miejsce. Jeśli po kilku dniach zaczną znikać, to znaczy, że masz problem. ;)

    • Co to diety to trochę nie trafione połączenie. Po miesiącu diety ‚cheat daye’ się zdarzają każdemu (nawet zawodowcom) i są one nagrodą za wysiłek włożony w utrzymanie jej w ryzach (chociaż owszem, tydzień się nie raczej nie zdarza, po jednym dniu nie ma się ochoty na tygodniowe obżarstwo)

    • Dobrze napisane. W pełni się zgadzam.

  4. Zainteresowanie dobrym piwem wzięło się u mnie z powodu zaczęcia chodzenia na siłownie. Wiadomo, że alkohol i wyniki na siłce nie idą ze sobą w parze, więc od czasu do czasu jak mam ochotę się napić to chcę się napić czegoś porządnego, a nie sikacza koncernowego. Wychodzi, więc około 2, 3 piwka w weekend w nagrode za zapierdzielanie na siłce cały tydzień. Jakbym niechodził na pewno jedno, dwa bym jeszcze dorzucił. 

  5. nie ma w tej ankiecie od*hic*powiedzi dla mnie… nie wid*hic*zę problemu…. *hic*

  6. A ja właśnie pije sobie piwko,czekając aż syrop glukozowy trochę przestygnie bo zamierzam zaraz butelkować swoja pierwszą warkę.Drugie i trzecie zostawię sobie na dzisiejszy mecz.

  7. Picie jednego lub dwoch piw codziennie powoli i stopniowo doprowadza do tego ze zacznie sie pic coraz czesciej .Wiem cos o tym moj maz pil przez moze 5 lat jedno dwa piwa codziennie w tej chwili pije po 6 i8 piw jest alkoholikiem i nie moze sobie z tym poradzic.

  8. U każdego jest to sprawa indywidualna. Ja raczej nie miałem nigdy problemu z piciem. Ot, raz na parę dni jakieś dobre piwko. Za to moja dziewczyna piła po 2, 3 dziennie, takie tanie, wysokoprocentowe. Tłumaczyła, że na lepszy sen albo żeby mieć apetyt. Ilości wzrastały, co skończyło się dwumiesięczną terapią w Wiosennej. Nigdy nie wiadomo, tyle powiem.

Dodaj komentarz

*

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑