Tagiblogerzy

Jestem zajebisty!

Mamy cholerny problem z docenianiem siebie. Innych zresztą też. Ostatnio gdzieś przeczytałem piękny cytat: „Polak myśli, że jak jego sąsiad złamie nogę to jemu lepiej się będzie chodziło„. Dodałbym: „Polak myśli, że docenianie siebie to wada„. Dostrzegam to na każdym kroku. Na każdym kroku spotykam się z niedocenianiem siebie i wartości tego, czego się dokonało. Bije od nas skrytość, skromność, ukrywamy się za murem, kiedy przychodzi do odbierania komplementów i doceniania swoich osiągnięć.

4 typy piwnych degustatorów

Ostatnio wszystko mi się tak ładnie układa w listy, że grzechem będzie nie skorzystać z nadarzającej się okazji i uszczypnąć społeczeństwo w tyłek. Ot tak, dla hecy. Przecież zdaję sobie doskonale sprawę, że nie macie kijów w tyłkach, zaś wyraz „autoironia” nie jest Wam obcy. Zbliżają się Święta, czas radości (albo wkurzenia), obżarstwa i – wbrew tradycji – zalewania śledzika. Nie tylko tego na półmiskach, którego własnoręcznie babcia najdroższa złowiła, wypatroszyła i przyrządziła. Dlaczegóż by nie pośmiać się z nas samych, skoro nadarza się okazja do poluzowania kilku śrub? Spocznij.

Nie ma czegoś takiego jak blogosfera…

Ten tekst, oczywiście mojego autorstwa, pojawił się pierwotnie na łamach Ittechblog.pl, 5 listopada 2012 roku – tuż po zakończeniu trzeciej edycji Blog Forum Gdańsk. Już jutro rozpoczyna się czwarta edycja tej niesamowitej, motywującej konferencji blogerów. Ja tam także będę, więc możecie do mnie podejść, dotknąć mnie, pooddychać tym samym, późnojesiennym powietrzem.

Najlepiej jednak zaprosić mnie na piwo. Do Lawendowej 8, gdzie premierę mieć jutro będzie Brown Foot z AleBrowaru. Tak. Będę tam.

Ten tekst jest nadal dość aktualny. Bo niewiele się zmieniło.

Gdy piwni blogerzy odchodzą…

Jest mi wtedy smutno. To przykre, że czołowi blogerzy piwni, mający za sobą wiele wpisów, wiele degustacji i posiadający ogromne pokłady doświadczenia – kończą przygodę z blogosferą. Gdzieś na świecie umiera jeden mały jeż, płacze gromada kotków, a jednorożcowi ułamuje się róg. Moje myśli zaprząta wtedy tylko jedno pytanie: „Czy nie potrafi wziąć się w garść?„.

foka-płacze

Wy, degustacyjni onaniści!

Czas wetknąć kij w mrowisko, bo to, o czym napisałem poniżej, gryzie mnie od ponad pół roku. Każdy z piwnych blogerów ma swój pomysł na bloga i powinien swój plan wcielać w życie. Boli mnie jednak bardzo oklepane podejście do tematu piwa, do sposobu opisu odczuć, zdjęć i wydarzeń. Często powtarzam, że piwo powinno się pić świadomie, ma ono sprawiać radość z picia, a nie być obiektem analiz dogłębnych niczym… (tutaj miał być niesmaczny żart).

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑