Słyszysz: słodki porter, myślisz: Okocim. Tak się utarło w piwnym światku, że porter od Carlsberga to klimaty wywołujące cukrzycę w 5 minut. Żywcem za to można skutecznie leczyć anemię, Komesem grać w kwaśną ruletkę, Łódzki to z sentymentu do lat 90. i wąchania kleju, a jak ktoś nie otworzył jeszcze Imperium Prunum, to może oddać babci na powidła śliwkowe. Czy ten magiczny dopisek „Mistrzowski”, niczym „Premium Pils” na puszce z Fasbergiem, dodał uroku postrzeganemu za ulepek okocimskiemu specjałowi?