Tagiflanders red ale

4 smaki, które udowodnią Ci, że piwo różne ma oblicza

Jest jeden prosty sposób, aby wywołać pianę na gębie kraftofila. Wystarczy wciąć mu się w zdanie podczas oracji na temat piwa, które bardzo mu zasmakowało i powiedzieć: „no piwo jak piwo, wszystkie podobne„. Tym samym odpalicie sekwencję wkurwo-edukacyjno-moralizatorską, zakończoną postawieniem przed Wami kilku próbek z piwami tak od siebie różnymi, że tylko ktoś z nosem pełnym polipów nie odróżniłby jednego od drugiego. Nim jednak wywołacie podobną sytuację w multitapie — a nie widzicie znaczących różnic pomiędzy konkretnymi piwami — zapoznajcie się z poniższymi stylami. Tak odmiennymi od siebie, jak to tylko możliwe.

Od czego zacząć przygodę z kwaśnym piwem? [MINI PORADNIK]

Sour is the new hoppy! Takie okrzyki wznoszą się od jakiegoś czasu pośród piwnych geeków. Są jak wieszczony przez ekspertów „rok mobile’u”, który nadchodzi wielkimi krokami od 10 lat. Nie ważne, że każdy już dawno używa urządzeń mobilnych i szydzi z eksperckiej paplaniny. Podobnie jest z kwaśnym piwem. Wiele osób pija „kwasy”, a sytuacja wciąż wydaje się analogiczna. Daj się zainteresować tematem piw kwaśnych, bo warto kilku spróbować. Postaram się pomóc Ci w wyborze. Gotowy?

Duchesse de Bourgogne [PIWO MIESIĄCA]

Ikona stylu flanders red ale. Nikt nie wie, jak wymówić tę nazwę w sklepie. Ja też nie wiem i kiedy to piwo kupuję, czuję się nieco zakłopotany. Etykieta, w której niektórzy dopatrują się Najświętszej Panienki, a chodzi o Księżną Burgundii, Marię Burgundzką. Córkę faceta, który miał wielkie ambicje. Chciał bowiem podbić w XV wieku Szwajcarię. W jego ostatniej bitwie został dobity mieczem, tonąc w zamarzniętym stawie. Zostałby uratowany, gdyby żołnierz, do którego wołał o pomoc, nie był głuchy i zrozumiał, że może uratować księcia. Zresztą poczytajcie sobie trochę o Karolu Zuchwałym, bo ma bogatą historię. Ja wolę pisać o konkretach… :)

© 2013-2016 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑