Tagiłebski browar

Sopocki Browar. Kolejny naciągacz na rynku!

Dotychczas, szczytem perfidii była dla mnie sprzedaż piw z Łebskiego Browaru. Przypomnij sobie wpis o tej ściemniarskiej inicjatywie. Sam prezes przedsięwzięcia (bo takiego browaru w Łebie nie ma), w rozmowie ze mną stwierdził, że te wszystkie Międzyzdrojowe, Sopociaki, Gdańskie i tak dalej to jedno, to samo piwo. Piwo z Witnicy, Lubuskie Jasne, sprzedawane z kilkukrotną przebitką, aby naciągać turystów. Jak inaczej można nazwać taki biznes jak nie czystym skurwysyństwem?

Jakich piw unikać?

Największym problemem konsumenta stojącego przed półką z piwem, jest wybór odpowiedniego napitku. Nie mówimy oczywiście o tak banalnym problemie jak „Wojak czy Karpackie” (wiadomo, że Edelmeister). Chodzi mi raczej o wybór czegoś znacznie smaczniejszego, piwa droższego, specjalnego, okazjonalnego. Bo urodziny, imieniny, premia. Konsument nie mający pojęcia o piwie, stojący przed półką szeroką na 15 i wysoką na 4 metry, może szybko odpuścić sobie poszukiwania. Może też wziąć butelkę, która mu się podoba, przemawia do niego babą z cycem (Skalak) bądź nie jest najdroższym naczyniem, które ozdobi jego plastikowy kosz na śmieci, stojący pod zlewem. Warto unikać niektórych wypustów, coby nie natknąć się na minę. Albo nie stwierdzić, że przepłaciliśmy i wracamy do Fasberga z Biedronki.

ŁebskiGate – Ci to mają jaja

Artykuł, w którym Artur Jabłoński obnaża kolejne niecne praktyki Łebskiego Browaru ukazał się co prawda wczoraj, ale dopiero dzisiaj afera ŁebskiGate nabrała rozpędu. Na tyle, że sam pseudobrowar znalazł się po raz kolejny nie tylko na ustach ludu, ale także na głównej na Wykopie. Można przymknąć oko na medale, przysługiwanie sobie w sfingowanych konkursach, ale nieudolny marketing szeptany to grubsza sprawa. Rozumiem WOMM, wiem jak wygląda to od drugiej strony, ale o ile ktoś na tym nie ucierpi, nie widzę w tym nic złego. W tej sprawie mamy jednak do czynienia z działaniem na szkodę i hamowaniem zmian w umysłach odkrywających nowe smaki piwoszy. A tego nie można popuścić płazem…

Gdańskie (Łebski Browar) – marketingowa ściema

Łebski Browar pogrywa sobie dalej z konsumentami, a nawet nie pogrywa, tylko robi ich w bambuko. To, czy wyjdzie im to na dobre w dłuższej perspektywie, jest kwestią sporną. Od lat wiemy, że nas – konsumentów – firmy robią „w wała” na każdym kroku i niewiele wniosków z tego wyciągamy. Dobry marketing to przecież podstawa. Pomijając fakt praw do „Gdańskiego”, które to prawa de facto posiada Grupa Żywiec (chyba, że o czymś nie wiem?), Łebski Browar wypuścił piwo innej firmy. Zmienił tylko etykietę. I zaplanował kampanię reklamową w Gdańsku i kilku nadmorskich kurortach.

© 2013-2017 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑