Łazi od stoiska do stoiska. Domaga się próbek, chwyta po 40 podkładek na raz i niemalże siłą zdziera z butelek etykiety do kolekcji. Niechętnie sięga do kieszeni po portfel i notuje jak opętany. Z gębą ciągle w smartfonie, nawala oceny na Untappd, RateBeer i robi notatki na bloga. Dzień zaczyna od dużego RIS-a, rozbrajania granatów i zamawiania surowców do 106. warki IIPA. Psa nie ma, ale hoduje brzuch.