Czuć tu właśnie ten zapach chmielu, tak pachnie prawdziwe piwo, robione z prawdziwego chmielu!” – te trzy bzdury umiejscowił niegdyś w jednym zdaniu mój kolega. Co prawda później dorzucił coś o koncentracie (czyt. Metoda HGB) i wzmacniaczach smaku (srsly?), ale skupmy się na zacytowanym fragmencie. Kolega zachwycał się zapachem bodajże Złotego Denara z Namysłowa, albo Carlsberga (z Brzeska). Na moje wyjaśnienia był głuchy i dalej wwąchiwał się w smród wydobywający się z zielonej butelczyny, z której raz po raz łykał sikacza z jakiejś promocji.