Pochłonąłem 49 polskich piw bezalkoholowych w miesiąc. Wielki test polskich „zerówek”.

Nie trzeba być szczególnie oblatanym w zawirowaniach sklepowych alejek, aby dostrzec pewne rynkowe trendy i mody. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu skazani byliśmy na bezalkoholowe, brzeczkowe, miodowe, zbożowe, fatalne piwa od koncernów. Nikomu na myśl by nie przyszło, aby koncerniaka zerówkę stawiać w szranki z — piszę to z przekąsem — „pełnoprawnym piwem”. Piwa zero — koniecznie z niebieską etykietą — były takim obiadem dla tej dziwnej dwójki wegetarian, dziesięć lat temu na weselu. Kiedy mięsożercy mieli do wyboru pełny bufet i dzika o północy, niejedzący mięsa zostawali z roladkami ze szpinaku i serka oraz wodą z cytryną do przepchnięcia tego syfu. Zerówki były spychane do roli piwa „cokolwiek bezalko postawcie, bo i tak nikt nie ruszy”. Jak dobrze, że czasy te mamy już (nie)dawno za sobą.

Poniższy wpis powstał w dużej części przy współpracy ze sklepem internetowym Zdrowa Pianka. Znajdziecie tam większość piw z tego przeglądu. Niektórych nie byłbym w stanie dorwać w Gdańsku, toteż wielkie dzięki za ogromną paczkę, w której znalazł się, chociażby, zwycięzca tego zestawienia.

Dla wszystkich Czytelników Piwolucji, ZdrowaPianka.pl przygotowała kod rabatowy PIWOLUCJA10, czyli rabat 10% na pierwsze zamówienie, bez żadnych limitów kwotowych. Sprawdźcie ich ofertę!

Coraz więcej browarów decyduje się na dorzucenie piwa bezalkoholowego do swojej oferty. Koncerny wyłapały niszę, a wtórują im browary mniejsze i rzemieślnicze. Obecnie, nietrudno o przynajmniej niezłą zerówkę, w większości super i hipermarketów. No, chyba że chodzicie do Biedronki. Tam pod względem piwnym zatrzymali się w okolicach roku 2005 i twardo obstają przy tym, że statystycznemu Kowalskiemu wystarczy bateria 16-pak Żubra, paczka Śląskiej 9,95 za kilogram i litrowy Tortex.

Zauważalny jest trend ograniczania spożycia alkoholu[1]. Niektóre portale twierdzą nawet, że wśród młodzieży widać zjawisko „Nolo”[2], czyli świadomego odchodzenia od napojów z procentami. Co ciekawe, trend zauważył Browar Inne Beczki, tworząc serię „Nolo” (wysłali mi nawet piwa w paczce, jeśli to czytacie, to mi niezbyt siadły).

Gdybym miał ekstrapolować z mojego otoczenia, musiałbym stanowczo zgodzić się z takimi tezami. Zerówki coraz częściej u nas goszczą, zdarzało się nawet, że na 6 osób w pomieszczaniu, żadna nie piła „klasycznego” piwa. Musiałem się wtedy co prawda uszczypnąć i kontrolnie przywalić głową w ścianę, ale przywykłem po miesiącu.

Browary muszą się więc jakoś dopasować. Muszą uwarzyć piwa bezalkoholowe, które konsument będzie chciał pić. Nie jako jedno, na koniec imprezy, dla nawodnienia. Tylko piwa na tyle smaczne, że mogą zastąpić Specjalka na grillu.

Żartuję. Nic nie zastąpi Specjalka na grillu. Ach… ten kartonowo-plastikowo-rozpuszczalnikowy sznyt <3

Skoro więc tych piw pojawiło się tyle, że sklepy wrzucają osobne sekcje bezalkoholowe (patrz. E.Leclerc czy Auchan), skąd mamy wiedzieć, po które warto sięgać? Przecież nierzadko jedna butelka kosztuje tyle, co czteropak Perły w promocji. Ryzykować i trafić na brzeczkę z miodem? Albo — co gorsza — gazowaną piekącą wodę z echem granulatu…

Nie pozwolę na to!

Postanowiłem przetestować na sobie większość dostępnych piw bezalkoholowych, z browarów od kraftowych, po średniej wielkości. Pominąłem koncernowe molochy, aczkolwiek pewną próbkę macie w tekście o zerówkach z Lidla, sprzed ponad 5 lat.

A że wypić zdecydowałem się 49 pozycji, to tylko moja świadoma decyzja i niezły test na zwichrowaną psychikę. Chciałem dobić do 50 tytułów, ale wymiotłem wszystko z okolicznych sklepów i nigdzie nie mogłem znaleźć pozycji numer 50.

Nie, nie zatrułem się. Tak, przeżyłem i mam się dobrze.

Nim przejdziesz dalej, koniecznie do tych dwóch wpisów!

Czy piwo bezalkoholowe to nadal prawdziwe piwo?

7 piw bezalkoholowych, po które sięgam najczęściej


Największy w Polsce test piw bezalkoholowych

Lecimy po kolei, starałem się zachować kolejność spożywania.

Browar Opolski, Session IPA

Browar Opolski, Session IPA

Aromat? Żaden. No dobra, ledwie wyczuwalny brzeczkowo-granulatowy, ciutka miodu, do tego. Wpada w „klimaty Miłosława”.  W smaku gładkie, w punkt nagazowane. Przy tym brzeczkowo-wodniste i nieco metaliczno-mineralne. Granulat, trochę ziół, a po nich sporo brzeczki, jasnego słodu i kapkę miodu. Do wypicia, jednak wyraźnie czuć, że ma się do czynienia z piwem bezalkoholowym. Słodkawa brzeczka przebija się coraz mocniej z każdym kolejnym łykiem.

Ocena: 5+/10

Trzech Kumpli, Unpluggd IPA

Trzech Kumpli, Unpluggd IPA

Nareszcie coś innego niż granulat i zioła w aromacie. Buchnięcie białymi owocami! Pomelo. Od groma pomelo i białego grejpfruta. Jednowymiarowy, ale jakże przyjemny. Jak soczek.

W smaku pierwsze skojarzenie to Pan IPAni bez procentów. No w punkt. Soczkowate, bardzo mocno w kierunku sweetie/pomelo, białego grejpfruta i liczi. Nie czuć brzeczki, a granulat minimalnie podszczypuje. Brakuje mi w tym piwie goryczki. Jest jej na tyle niewiele, że pije się je trochę jak jakiś napój owocowy. Pięknie pachnie, jest wyraźnie inne, „Trzechkumplowe”. Dodajcie więcej gorzkości i spośród soczkowych bezalko będzie wyborem numer 1.

Ocena: 8/10

Trzech Kumpli, Unpluggd Nitro Stout

Trzech Kumpli, Unpluggd Nitro Stout

W aromacie dominują nuty charakterystyczne dla stoutu – palone, czekoladowe, ale wyczuwalna jest również lekka brzeczka i delikatna metaliczność.

Smak: klasa! Bardzo blisko mu do Guinnessa, chociaż brak alkoholu manifestuje się nieco większą płytkością smaku. Gdyby to piwo postawić komuś obok rzeczonego Guinnessa, być może nieco za wysokie nasycenie zdradziłoby nasze niecne zamiary. Palone, gorzka czekolada, dość gładkie, nieco ziołowe z kakaowym finiszem. Dogładzić i będzie rewelacja.

Ocena: 8+/10

Trzech Kumpli, Unpluggd Citrus APA

Trzech Kumpli, Unpluggd Citrus APA

Aromat bardzo delikatny, owocowy, w stronę cytrusów i białych owoców. Wyczuwalne nuty mandarynki i liczi.

Mega pijalne, aczkolwiek przypomina wodę gazowaną z sokiem owocowym. Mało piwne, na szczęście znalazła się też goryczka. Albedowa, bardzo przyjemna. Zero nut zbożowych, mało słodowości. Smakuje jak bardzo wodniste Session APA z niezbyt mocną goryczką, jakby ktoś puścił całość to przez Randalla (pamiętacie?) albo dodał trochę soku.

Spoko jako napój, słabsze jako APA. Niby nic do zarzucenia, tyle że mało to piwne. Jakby ktoś mocno odfiltrował i rozwodnił Pan IPAni!

Ocena: 6/10

Browar Za Miastem, 5th Element

APA z owsem i solą morską

Browar Za Miastem, 5th Element

O kurwa, to będzie złe…” – stwierdziłem po pierwszym niuchu. Przypalone zboże (a piwo, jak widać na zdjęciu, jest jasne) i masa, ale to masa brzeczki. Jakbym stał nad zacierem w kuchni. Ta wyraźna nuta przypalonego słodu nie daje spokoju.

Okej, da się to wypić, uff. Wyraźnie zbożowo-brzeczkowe, sól niewyczuwalna, za to owies tak. Gładkie i lekko gęste. Paloność dość wyraźna, co kontrastuje z kolorem. Owoców raczej brak, za to czuć granulat, trochę ziołowości, paloność i zboże/brzeczkę. Gęstość trochę ratuje to piwo.

Po czasie za mocno pali granulatem i męczy. Kaloryczność podobna do zwykłego piwa (42 kcal/100 ml) i sporo cukrów resztkowych (5,6 g/100 ml). Nie dopiłem.

Ocena: 3+/10

Browar Za Miastem, Dzień Dobry APA

Browar Za Miastem, Dzień Dobry APA

Nalało się z syczącą, grubą pianą. Coś z tym piwem było mocno „not yes”.

Zapach to cytrynowy płyn do mycia naczyń i wyraźna kiszonka, jakby kiszona cytryna. Fuj. Śmierdzi kiszonką, a po czasie kiblem. Turbo przegazowane, co niemal uniemożliwia picie. W smaku kiszonki nie ma, ale czuć ją w nosie, po przełknięciu. Goryczka granulatowa, całość wodnista, mało wyraźna, lekko cytrynowa.

Nie dałem rady dopić. To przegazowanie i kibel z kiszonką mnie odrzuciły.

Ocena: 2/10 (za to, że pod spodem czai się okej piwo)

Browar Za Miastem, Dobry Nastrój

APA z suszem konopnym

Browar Za Miastem, Dobry Nastrój

Zielsko, świeża łodyżka zmiksowana z owocami. Pachnie świetnie, jak lemon haze/skunk. Bardzo cytrusowy klimat.

Gładkie i wyraźnie konopne. MJ całkiem zgrabnie łączy się z granulatem i minimalnym od niego pieczeniem. Jest gładko, bez nut zbożowych, raczej jednowymiarowo i z konkretnym wydźwiękiem – piwo o zapachu i smaku marihuany. Dostarcza to, czego obiecuje, choć brakuje mi trochę owocowych nut. Mimo to wypiłem ze smakiem. Bardzo gładkie i nieco gęste.

Ocena: 8/10

Browar Profesja, Rowerzysta

Sour Ale z rabarbarem

Browar Profesja, Rowerzysta

Aromat to po prostu świeżutki kompot z rabarbaru. Bardzo przyjemny i soczysty.

Takiej kwaśności się nie spodziewałem. Kwaśne w opór! Wow! Zajebiste! Kwaśne, rabarbarowe, ślinianki pracują. Nie czuć żadnej brzeczki, ani zboża. W ciemno nie zgadłbym, że to kwas bezalkoholowy. Jeśli lubicie wyraźnie kwaśne piwa, to na pewno wam podejdzie.

Ocena: 9/10 (a ja nawet nie przepadam za owocowymi kwasami xD)

Browar Profesja, Szofer

Witbier

Browar Profesja, Szofer

W aromacie miód. Po prostu sztuczny miód, nic więcej.

Ech… wygazowana woda mineralna z miodem i kwiatami. To wszystko. Dziękuję. Jest jeszcze minimalna cierpkość i dosłownie echo, bardzo odległe, mydła. Jako izotonik byłoby to bardzo fajne, zwłaszcza z dodatkiem soku z cytryny.

Jako piwo czy witbier jest po prostu fatalne – wodniste, kiepskie i bez wyrazu. Można się upierać, że to taki bardzo wykastrowany utleniony witbier.

Ocena: 3/10

Browar Profesja, Motorniczy

Sour Ale z mirabelką

Browar Profesja, Motorniczy

Ajć! To będzie katastrofa xD Masa miodu plus brzeczka. Paskudny zapach, nawet lekko zatęchły…

W smaku jest jednak zadziwiająco nieźle. Nie reprezentuje jednak poziomu kwasu z rabarbarem; miód zbytnio przeszkadza. Smak słodowo-kurzowy, z nutą starego ziarna. Przy tym kwaśne (ale nie wykręca mordy, bardzo stonowane), czuć mirabelkę. Z tym miodem daje to efekt pigwowca. Trochę jak kwaśne 1 na 100 pigwa z miodem, tyle że o wiele lżejsze w odbiorze.

Przyjemny napój, ale ten miód i lekka zatęchłość…. Plus za to, że w smaku nie czuć brzeczki.

Ocena: 2/10 za aromat i 8/10 za smak, niech będzie 6/10, bo mam dobry humor.

Browar Wielka Sowa, Sowie Mango-Marakuja

Browar Wielka Sowa, Sowie Mango-Marakuja

Czy zgadłbym po aromacie, jakie to owoce? Nie do końca. Tropiki, w kierunku dojrzałego ananasa.

Mało intensywne, na szczęście niezbyt słodkie. Brzeczki brak. Goryczka jest ledwo wyczuwalna i szybko znika. Trochę przypomina gazowaną owocową wodę Saguaro z Lidla. Trudno to porównać do jakiegokolwiek bezalkoholowego napoju, skojarzenie wędruje w kierunku niezbyt słodkiego, gazowanego napoju tropikalnego.

Z piwem ma niewiele wspólnego. Musiałbym ocenić to „piwo” w dwóch kategoriach i tak też czynię

Ocena nie-piwna: 7/10

Ocena piwna: 3/10

Browar Wielka Sowa, Sowie Bezalkoholowe IPA

Browar Wielka Sowa, Sowie Bezalkoholowe IPA

Swego czasu był to mój wybór numer 1. Aż żal ściska, jaki zjazd jakościowy zaliczyło to piwo. Chcę wierzyć, że to kwestia butelki…

Aromat wyraźnie tropikalny, głównie mango i ananas, z lekką nutą ziół i minimalną brzeczką w tle. Jest nieźle.

Biorę łyka i… kurczę, to wszystko prysło. To piwo było zupełnie inne. Stało się mulące. Czuć sporo zboża, chyba próbowano uzyskać „soczkowość”, ale przy tym zostało mocno rozgazowane. Smak przechodzi w brzeczkowo-owocową „breję” z piekącą granulatową goryczką. Piecze w usta. Przyjemność z picia kompletnie zniknęła. Pikantny, owocowy, wygazowany soczek z granulatem. Jakość spadła na maksa.

Nie dopiłem.

Ocena: 3-/10 (za aromat)

Browar PINTA, Mini Maxi IPA

Browar PINTA, Mini Maxi IPA

Aromat trochę niedomaga. Nuty owoców cytrusowych (zest z limonki) i minimalna cebulka.

W smaku, przede wszystkim, brak brzeczki i zboża. Czyste, lekkie, zwiewne, z nutą zestu i ziół (jakby tymianek), oraz mocną goryczką typu albedo, zmieszaną z goryczką jak w Beherovce. Bardzo przypomina mi IIPPAA od Pinty, tyle że w lżejszej wersji. To typowy west coast z lekkim, ale pasującym tutaj cebulkowym niuansem. Rewelacja. Można go pić jak session west coasta i nie zorientować się nawet, że to piwo bezalkoholowe. Tak to się robi. Nic nie pali, nic nie szczypie.

Ocena: 9/10

Andres Browar, SycONE Zaszyta IPA

Andres Browar, SycONE Zaszyta IPA

Aromat to owoce w karmelu i maśle. Wadliwy, ale mimo to przyjemny, bo jego skład wchodzą również klimaty ściółki leśnej.

Smak za to mało wyrazisty. Nadal czuć lekkie toffee, jakby było przepasteryzowane; zostawia karmelkowy posmak. Oprócz tego czuć owoce tropikalne. Do tego przyjemna goryczka. Całość gładka i trochę soczkowa. Brak pieczenia od granulatu i brak nut zboża czy brzeczki.

Gdyby nie zostawiało posmaku ciasteczek z kajmakiem, byłoby dość unikalne. W sumie jest, ale te klimaty nie każdemu przypasują. Mnie nawet przypadły do gustu.

Ocena: 7+/10

Browar Miastolas, Sęp na szosie

APA

Browar Miastolas, Sęp na szosie

Dużo syfu się nalało. No Miłosław APA style, klasyka. Czy oni sprzedają patent na ten aromat? Powinni jakoś nazwać te klimaty :)

Czuć owoce (jasne i białe, jak sweetie albo biały grejpfrut), trochę ziół, granulat i nutkę brzeczki. Do tego delikatna limonka. Całość bardzo przyjemna.

W smaku powtórka z aromatu. Wyraźny biały grejpfrut, ale też piekący granulat. Zazwyczaj jest to mój duży zarzut do piw tego typu — do wytrzymania do okolic 3. łyka, potem piecze w przełyku, na koniec pali w żołądku. Tutaj to pieczenie jest na granicy przyjemności, można wytrzymać. Bardzo owocowe, goryczka w punkt, nie zalega (albedowa). W pewnym momencie całość przypomina jasnego Kubusia. Zniwelować pieczenie i będzie rewelacja.

Ocena: 8/10

Browar Miastolas, Sowa na rowerze

Witbier

Browar Miastolas, Sowa na rowerze

Pachnie jak rasowy witbier. Sok pomarańczowy, kolendra, lekka wanilia i nuta cytryny. Bardzo rześki zapach.

Skoro pachnie jak witbier, to zapewne smakuje jak witbier? No prawie. Jak witbier, ale z mocną goryczką. Według mnie udało się stworzyć coś pomiędzy Wit APA a APA z dodatkiem kolendry. Ciut za bardzo wchodzi w klimaty mydlane, ale mocna albedowa goryczka ratuje ten aspekt. Mimo że trochę poza stylem, to wybitnie mi podeszło. Zero brzeczki, minimalne pieczenie od granulatu. Mocno kolendrowo-pomarańczowo-cytrynowe.

Ocena: 8+/10 (pal licho, że nie do końca w stylu!)

Miłosław, Bezalkoholowe Pszeniczne

Miłosław, Bezalkoholowe Pszeniczne

Aromat intensywnie cytrynowo-pomarańczowy. Jednak nie słodka skórka pomarańczy, a bardziej świeży sok cytrynowy z nutami pomarańczowymi. Zero brzeczki, zboża itp. Mega!

W pierwszym kontakcie słodko-mdłe. Cały ten aromatyczny klimat schował się pod kolendrową mydlanością i delikatną słodyczą. Kolejne łyki to już powolna dominacja cytrusów. Ciężko oderwać się od tego piwa. Nie pali, zest czuć po każdym łyku, a im dalej w las, tym lepiej podniebienie przyzwyczaja się do tej ciutkę cukrowej słodyczy z początku. Zero zboża, zero brzeczki. Perfekcyjnie wykonane, chociaż odjąłbym trochę słodkości i dodał jakiś kwaskowy/drożdżowy element, aby było jeszcze bardziej rześkie.

Ocena: 9/10 (do 10/10 brakuje mi wspomnianej kontry, a i słodyczy można minimalnie odjąć)

PS Nieco później piłem to piwo ponownie i w nowej warce słodycz już była tak wyraźna, więc 9+/10

Miłosław, Bezalkoholowe IPA

Miłosław, Bezalkoholowe IPA

Wyglądem bardzo zbliżone do Ambera, jednak bez takiej czapy piany. Wyczuwalny jasny słód, miód akacjowy, aromat w zasadzie słodki, z lekką nutą bergamotki z earl greya. Ciekawie, że da się ją wyłapać. Zero owoców, może minimalnie nuty ziołowe.

Słodkawe, pełne, nie ma w nim takiej pijalności jak w zbliżonym w założeniach Amberze. Choć myślałem, że te piwa będą podobne, okazują się zupełnie inne. Miłosław skręca w ciężkie tony, choć nadal rześki i pijalności nie sposób mu odmówić. Czuć miodową zbożowość, nawet zahaczającą o cukrowość. Owoców właściwie brak (to na co te chmiele?), szczypta ziół i minimalne drapanie od granulatu. Goryczka przyjemna, krótka, ale pod tą przyciężką słodowością szybko się załamuje.

To piwo chyba zawsze takie było. Albo nie? Pije się to dobrze i tyle. Już nie wyróżnia się na tle pozostałych.

Ocena: 7-/10

Browar Stu Mostów, WRCLW Bezalkoholowy

Browar Stu Mostów, WRCLW Bezalkoholowy

Aromat niezbyt mocny, wyczuwalne owoce tropikalne i nutka karmelu. Bardzo słodki.

Jak by to ładnie określić? Gładziutka, słodkawo-tropikalna (multiwitamina z owocami tropikalnymi) mineralna woda gazowana, bez żadnej goryczki. Serio, czuć mineralność i całość smakuje trochę tak, jakby ktoś zmieszał wodę mineralną z sokiem w proporcji 4 do 1. Na szczęście nie czuć brzeczki, nic nie pali i w zasadzie całość smakuje jak taki nieco owocowy, gazowany napój, bez dodatku cukru. Orzeźwiające, jednakowoż nazywanie tego piwem to gruba przesada. Tak jak nich piwem nie nazywa Nachmielonej. Po ogrzaniu czuć nuty polnych ziół (przypominają mi się spływy kajakowe).

Ocena nie-piwna: 7/10

Ocena piwna: 3/10

Browar Nepomucen, Simple & Easy

American India Pale Ale

Browar Nepomucen, Simple & Easy

Niezbyt lotny zapach, ale można wyłapać granulatowo-ziołowe nuty. Nic więcej, bez buchnięcia chmielem czy czegokolwiek podobnego. Może trochę brzeczki.

Ojej, jakie to jest gładziutkie i nie przegazowane. Wpisuje się oczywiście w znajomą koncepcję IPA typu Miłosław. Ta gładkość jest jednak niespotykana, jakby nawalić tam owsa czy nawet żyta; lekko gęste. Wyczuwalna delikatna zbożowość, jakaś tam brzeczka i miód. Nic nie pali, czuć chmiel (granulat, trochę zioła i owoce). Goryczka idealna, nie przebija za mocno.

Według mnie tak powinien smakować udany Miłosław IPA. Nepomucen wyniósł ten „koncept” na gładszy, bardziej owocowy poziom. Wywalić zbożowość, brzeczkę i miód, trochę popracować nad aromatem i byłaby dyszka. Niemniej, ta gładkość…. ach. No rewelacja!

Ocena: 8/10

Browar Nepomucen & FAM, Free Fam Desire

Pastry Sour z mango, smoczym owocem i marakują

Browar Nepomucen & FAM, Free Fam Desire

Sok karotka w zapachu. Mango wniosło dużo marchewki. Owocowo-marchewkowy, jednak świeży, tropikalny.

O, proszę. Kwaśno. Na granicy lekkiego skrzywienia się. Kwaśno, jednak po chwili dość pusto. Smak szybko ucieka z podniebienia. Czuć owoce, nawet nie konkretne, po prostu tropikalne i nieco marchewki. Przełykasz i po sekundzie to wszystko znika z podniebienia, zostawiając lekką kwaśność i muśnięcie zbożowości. Pasuje tutaj, bo wypełnia tę pustkę. Piwo w kierunku kwaśnym, odczucie słodyczy nadaje bardziej aromat. Smaczne, bo takie wyraźnie owocowe soczki są smaczne.

Zasmakowało mi, mimo tej pustki po przełknięciu. Solidne bezalko dla lubiących klimaty kwaśno-tropikalne. I marchewkę.

Ocena: 8/10

Browar Nepomucen x Deer Bear, Free Pan Da

Pastry Sour

Browar Nepomucen x Deer Bear, Free Pan Da

No to jedziemy. Sok owocowy, sok tropikalny, kwaśne żelki. Najwięcej tutaj nut mango w zapachu.

Pierwszy duży plus dla tego piwa: nie jest ulepkiem. Nawet bardziej kwaskowe, niż słodkie. Generalnie kwaskowo-słodkie, przy czym nie wykręca japy. Smakuje jak piwo owocowe, zaś o wiele słodsze od niego będzie chociażby 1 na 100 z pigwą i miodem. Wyraźnie tropikalne, czuć mango i kwaśność marakui. W posmaku sok pomarańczowy i minimalne zboże, zdradzające, że jest to jednak piwo. Nie ma się do czego za bardzo przyczepić, mega smaczna rzecz.

Kłopot z Free Pan Da jest taki, że jak na sour to mało to kwaśne, bardziej sour-ish. Nie zapewnia też efektu „wow”, w sklepach znajdziecie dużo tego typu owocowych piw, chociażby Żywiec Tropikaż. To jest taki Tropikaż, tylko kwaśniejszy.

Ocena: 7/10

Browar Nepomucen, For.Rest

Forest India Pale Ale

Browar Nepomucen, For.Rest

Jak ja kocham te klimaty! Miks owoców i sosnowych igieł, boru sosnowego, żywicy. Czy ja jestem normalny?

W smaku fest sosnowe. Jednocześnie żywiczne, z bardzo charakterystyczną, niespotykaną w niesosnowych piwach goryczką. Czuć wyraźnie białego grejpfruta. Niestety, wyraźnie też piekące, co na dłuższą metę męczy. Kurczę, gdyby nie to palenie i (przyznaję to nawet ja) trochę przeginka z sosnami (serio jest grubo) to piwo byłoby wybitne. Przekręcono jednak licznik z żywicą i granulatem. Butelka na pół, do sączenia (bezalko xD) ekstra. Zerowanie tego solo tylko dla zwyroli. To trzeba lubić, ja uwielbiam te klimaty, a mimo to, nawet dla mnie, poniekąd za grubo. Jakbym gryzł sosnowe pąki z żywicą i przegryzał grejpfrutem umoczonym w żywicy i granulacie.

Ocena: 6/10 (Bo lubię te klimaty. A jak ktoś nie lubi, to niech unika jak ognia w suchym sosnowym borze).

Browar Nepomucen & Nook, Hopollo

Polish IPA

Browar Nepomucen & Nook, Hopollo

Ajć! Od groma sztucznego miodu w aromacie. W tle przebijają jednak jakieś owocki. Próbują nieśmiało, ale im się ta sztuka nie udaje.

Pierwszy kontakt organoleptyczny fest chmielowy. Ten miód się tutaj również wkrada, jednak w połączeniu z chmielem nieźle to gra. Czuć trochę owoców (klimat gruszkowy i morelowy), na to sporo kwiatów i nuta ziołowa na koniec. Goryczka przyjemna, ładnie się ziołowo łączy z kwiatami i miodem. W ogóle ten miód, o dziwo, pasuje do całości.

Jeżeli kiedykolwiek piliście dobrze wykonane Polish IPA to wiecie, że tam robotę robią owoce z sadów, zapach pola i polnych kwiatów. Całość ma przeważnie z deczka mulący wydźwięk. Tak jest i tutaj. Zero palenia, zero brzeczki, słodowe, pełne, ciut zamulające i nieco gęste.

Pod koniec picia wychwyciłem minimalne nuty mokrego zboża.

Ocena: 7/10 (naprawić aromat)

Browar Nepomucen, Ole

Spanish Gose

Browar Nepomucen, Ole

Zapach bardzo rześki, owocowy i soczysty. Wino owocowe, z przewagą brzoskwiń nad pomarańczami. Czy Sangria? Być może.

Po raz pierwszy nie wiem, jak rozebrać piwo na czynniki pierwsze. Pierwszy łyk to mieszanka wszelkich możliwych smaków. Słonawe, ciut kwaśne, nieco słodkie, ale ta słodycz bardzo szybko ucieka z podniebienia. Sporo pomarańczy, trochę brzoskwini i prawie zero słodowości, przy czym pozostawia w ustach lekką cierpkość. Przypomina jak najbardziej klasyczne owocowe gose — arcy pijalne i rześkie. Tyle że smak dość szybko ulatnia się po każdym łyku. Jak nie przepadam za owocowymi gose — bo przeważnie wychodzą z nich owocowe soki — tak tutaj ta ucieczka smaku z podniebienia powoduje, że dobrze to gra i czuć faktycznie podstawkę gose.

Ocena: 8/10

Browar Birbant, Her0%

India Pale Ale

Browar Birbant, Her0%

Padaka aromat. Zboże, granulat, dużo miodu, ledwo wyczuwalne nuty cytrynowe i wyraźna chemiczna nuta, jakby spalony plastik.

Gładkie, ale od razu pojawia się chemiczna nuta, która łączy się z nieprzyjemną suchą goryczką. Kompletnie psuje odbiór piwa. Smakuje trochę jak „szpital” albo „dentysta”, z drugiej strony, jak jak palony plastik. Apteczne, ligninowo-chemiczne. Podobna jest też goryczka, która dominuje całość. W tle wyczuwalne trochę zboża. Podstawa jest nawet przyjemna i gładka. Brakuje owocowości, granulat minimalnie piecze.

Wali chemią, jest ewidentnie wadliwe. Wylałem je po dwóch łykach. Dycha w zlew. Wstyd na maksa.

Ocena: 2/10 (za gładkość)

Browar Amber, Bezalkoholowe IPA

Browar Amber, Bezalkoholowe IPA

Aromat cytrynowy, nic poza tym. Przyjemny. Jako jedno z nielicznych nalało się z puszystą, zbitą, trwałą pianą Proszę to docenić.

Po pierwszym łyku od razu wiedziałem, dlaczego wolę Ambera od Miłosława. Niesamowicie pijalne i „crispy”. Cytrynkowe, przypominające mi Brooklyn Crisp Lagera. Ekstremalnie świeże, mocno nagazowane (na granicy przesady), wonne, bez żadnych nieprzyjemnych nut. Okej, nieco jednowymiarowe w tej „cytrynkowości”, jednak znikające ze szkła tak szybko, jak żadne inne w zestawieniu.

Zero miodu, brzeczki, zboża, granulatu i pieczenia. Goryczka idealna, z delikatnym ziołowym akcentem. To piwo to jest mili państwo bajka. Sięgam po nie od dawna i nigdy się nie zawodzę. Gdyby wzbogacić aromat jeszcze jakimiś klimatami poza cytryną byłoby 10/10. Niezwykle satysfakcjonujący wywar.

Ocena: 9+/10. Według mnie najlepsze bezalkoholowe IPA na ryku.

Browar Maryensztadt, Freeky Mango Ale

Browar Maryensztadt, Freeky Mango Ale

Na dnie zebrało się jakieś 2 centymetry syfu, który przy nalewaniu zatkał szyjkę.

W aromacie od groma jasnego słodu, jak w Heniekenie 0 czy czymś podobnym. Kojarzy się z zerówkami sprzed dekady. Mango nie czuć wcale.

W szkle pływały mi grudki śluzowatej pulpy. W smaku mango jest tyle, że dopiero po kilku łykach może zaświtać, że dodano do piwa jakikolwiek owoc. Smakuje jak koncernowa zerówka z podbitą goryczką. Bliżej mu do Lecha, niż Ambera. Doznania potęgują grudki pulpy mango, która nie smakuje absolutnie niczym. Ktoś was chyba w konia zrobił i sprzedał jakąś podróbę.

Freeky Mango nie jest tym, co zapowiada. Da się je jednak wypić, więc źle nie jest. Przemianujcie na zwykłe Ale, wywalcie mango i będzie po prostu znośne. Ta zbożowość i słodowa strona nie przeszkadzają przesadnie.

Ocena: 5/10

Browar Maryensztadt, Freeky Orange Ale

Browar Maryensztadt, Freeky Orange Ale

Pachnie sokiem z czerwonych pomarańczy. To tyle.

Smakuje jak typowe koncernowe bezalkoholowe piwo i wyczuwalne jest jedynie muśnięcie pomarańczy. Brzeczkowe, prawie bez goryczki, nieco też miodowe i słodkawe. Meh. Choć deklarowana zawartość soku wynosi 20%, to w praktyce wydaje się być znacznie mniejsza. Coś tam niby czuć, ledwo ledwo, w tle.

Ocena: 4/10

Browar Maryensztadt, Freeky APA

Browar Maryensztadt, Freeky APA

Delikatny aromat cytrynowy, choć na początku prawie niewyczuwalny. Po chwili, po ogrzaniu, pojawia się nuta przypominająca pomelo i zapach zyskuje.

APA w klimatach Miłosława. W smaku dominuje jednak nuta mokrego zboża. Na szczęście obyło się bez miodu i pieczenia od granulatu. Goryczka dość niska, co sprawia, że piwo wydaje się dość puste i płaskie.

Można je wypić i zapomnieć, bo pijalności nie sposób mu odmówić. Można się nim nawodnić. Można też kupić coś innego, bo jest zwyczajnie nijakie i dość zbożowe.

Ocena: 4+/10

Browar Cieszyn, Lager Bezalkoholowy

Browar Cieszyn, Lager Bezalkoholowy

Ach… piękna barwa.

Wyraźny jasny słód, trochę odsłodowej nuty miodu i delikatne zioła od chmielu. Całkiem spoko, taki „lagerowy aromat”. Bez mokrego zboża czy granulatu, czysty profil.

Miałem obawy, ale szybko zostały rozwiane. Ponownie nietuzinkowe (jak na bezalko) piwo w zestawieniu.

Znana z bezalkoholowych piw „zbożowość” jest wyczuwalna, jednak świetnie współgra z ziołami od chmielu i przyjemną ziołową goryczką. Dodać muszę, że goryczka jest w punkt. Lager z Cieszyna przypomina porządnego pełnoprawnego lagera. Wyobraźcie sobie małą knajpkę przy jakimś ryneczku, w niewielkim miasteczku. Zimny, smaczny lager, prosto z kranu. Śmiem nawet twierdzić, że trochę przypomina Pilsnera Urquella. Uderza w czyste ziołowe klimaty; podobne nachmielenie, podobny klimat.

Ogromne zaskoczenie. W morzu piekących od granulatu, bezalkoholowych IPA, taki czysty profil to miła odskocznia.

Ocena: 8/10

Browar Fortuna, Czarne Bezalkoholowe

Browar Fortuna, Czarne Bezalkoholowe

Pamiętacie syropy Coca-Cola Herbapolu z lat 2000? To tak pachnie to piwo. Lizaki Cola, nuta Karmi i lekka paloność, daleeeeeko w tle.

Pierwszy łyk i pierwsza myśl… fajny napój do drinków z rumem. Trochę jak Kofola. Bardzo słodkie, trochę klimaty Karmi, ale bardziej jednak przypominające słodkie napoje. Dużo Coli, ogrom słodyczy, po czym pojawia się lekka paloność i muśnięcie ziół.

Na szczęście pojawia się też goryczka, choć nie jest wyraźna. Produkt dla fanów słodkich napojów. Mam wrażenie, że świetnie sprawdziłoby się jako Cuba Libre. Muszę to chyba wypróbować.

Jako piwo bezalkoholowe? O wiele za słodkie i o wiele za mało piwne…

Ocena: 3/10 (jak lubicie słodkie to podbijcie śmiało o kilka oczek)

Browar Dziki Wschód, Freerokez

Tropical IPA

Browar Dziki Wschód, Freerokez

Jedno z najdziwniejszych piw w zestawieniu…

Sok tropikalny z wyraźnym akcentem mango i dużą ilością banana, przypominający Bobofruta. Mało piwne. Bardziej jak smoothie, rozcieńczone wodą gazowaną. Trudno tu mówić o piwie, a co dopiero o IPA. Goryczka obecna, ale ginie pod dominującym smakiem banana i mango (ananasa prawie nie czuć).

W zasadzie jest to sok przecierowy banan-mango z wodą gazowaną oraz echem słodu i goryczki. Dość słodkie. Spoko napój, jednak jako IPA wypada bardzo słabo. Rozumiem zamysł. Niestety, bardziej przypomina to pastry/smoothie. Dziwna wariacja piwa z dużym udziałem soku. Niezbyt orzeźwiające i raczej przymulające.

Ocena piwna: 3/10 (jako napój kilka punktów więcej, bo jest smaczne, tylko z piwem ma niewiele wspólnego)

Browar Revolta, Earl Grey IPA Lemon Zero

Browar Revolta, Earl Grey IPA Lemon Zero

W aromacie bardzo dużo cytryny, soczystej i nieco sztucznej. Przypomina cytrynowego Goldbraynera z Lewiatana. W składzie są soki z cytryny i limonki, ale pachnie to z deczka sztucznie, choć przyjemnie. Po ogrzaniu wyraźnie czuć earl greya.

I znów piękne piwo. Soki są wyczuwalne, ale bardziej jako zest. Wyraźnie cytrynowa strona miesza się z albedową goryczką i herbacianymi nutkami. Earl grey i bergamotka świetnie współgrają z limonką. Goryczka zaznaczona, całość bardzo „puszysta”. Owocowe, herbaciane, z suchą goryczką, która pasuje tutaj idealnie.

Zero zboża, dużo ciała, trochę za słodkawe, minimalnie kwaśne. Wybitnie się to pije. Wielowymiarowe, intrygujące i nie do poznania, że bezalkoholowe. Na pewno do niego wrócę. Wybitnie mi podeszło.

Ocena: 9/10 (odejmuję punkcik za nieco zbyt dużą słodycz i ciut sztuczny aromat)

Browar Jurand, Bezalkoholowe Sour Ale z rabarbarem

Browar Jurand, Bezalkoholowe Sour Ale z rabarbarem

Aromat zdominowany przez rabarbar. Czuć, że powinno być kwaśno…

I tak też jest! Przy czym nie wykręca gęby. Wyraźnie czuć rabarbar, kwaśność i lekką cierpkość. Jednowymiarowe, bardzo rześkie. Brak elementów zbożowych, może tylko minimalna słodycz w tle. Wyobraźcie sobie porządnie kwaśne, nieco tylko słodkawe, proste i poczciwe sour ale z rabarbarem. Tak właśnie smakuje to piwo. Rewelacyjne na lato.

Ocena: 9/10

Browar Kormoran, Radler Gorzka Pomarańcza

Browar Kormoran, Radler Gorzka Pomarańcza

Prosty zapach. Sok pomarańczowy z nutą ziołową.

Dość słodkie, na szczęście czuć pod spodem piwo. Napewno trudno nazwać to wodą gazowaną z sokiem. Sorbetowe w odbiorze i dość ciężkie. Przypomina soczkowe DDH IPA z dolanym syropem z pomarańczy. Gęste, zawiesiste, pełne smaku, z przyjemną goryczką. Świetnie się to pije, chociaż jak dla mnie trochę zbyt słodkie. Przypomina smak Sunquicka pomarańczowego.

Ocena: 7+/10

Browar na Jurze, Motocyklowe

Browar na Jurze, Motocyklowe

Moje nozdrza przywitała nuta kostki rosołowej zmieszanej z pieprzem ziołowym. Kolendra obecna, ale właśnie wydaniu ziołowo-rosołowym, a nie mydlanym.

Pierwsze skrzypce zagrała kolendra. Wyraźnie wyczuwalna, z ziołowym akcentem, w stronę pieprzu ziołowego. Goryczka krótka, bardzo przyjemna. Pełna, krągła baza słodowa, przypominająca cięższego jasnego lagera, takiego porządnie nachmielonego.

Do tego nutki żywiczne i cytrusowe, głównie grejpfrutowe, co również objawia się w albedowej goryczce. Motocyklowe jest konkret gorzkie, ale ta goryczka współgra doskonale z biszkoptową słodowością. Gęste, nieco zawiesiste i nie do odróżnienia od piwa z alkoholem. Unikatowa pozycja.

Ocena: 9/10

Trybunał Zero

Trybunał Zero

Aromat? Ziew. Jasny słód, nuty miodowe, trochę brzeczki i nuta marihuany.

Słodkie, ponownie: jasny słód i miód, z nutami brzeczki. Minimalnie kwiatowe. Brak goryczki. Smakuje jak słodka, gazowana woda z brzeczką i miodem. Da się wypić, ale bez większej przyjemności. Nie wyróżnia się. Jest po prostu kiepskim, brzeczkowym, bezalkoholowym piwem. Mimo to wolę taką przewidywalną prostotę, niż coś, po czym cofa…

Ocena: 4/10

Jan Olbracht, Zero Stresu APA

Jan Olbracht, Zero Stresu APA

Pierwsze skojarzenia powędrowały w kierunku Książęcego IPA. Landrynki i nuta świerkowa. Aromat słaby, wyjałowiony, jakby wykastrowany. Landrynki, liczi i muśnięcie świerku. Po ogrzaniu pojawia się chemiczny, nieco plastikowy zapach.

Smak to bieda straszna. Smakuje jak jeszcze bardziej rozwodnione Książęce IPA. Brak jakiejkolwiek goryczki. Rozcieńczona wodą gazowana brzeczka, z echem landrynek (liczi) i chemicznym posmakiem. Wypić się da, ale przyjemność jest z tego marginalna.

Ocena: 3+/10

Browar Bojanowo, Kwaśna Marakuja Bezalkoholowa

Browar Bojanowo, Kwaśna Marakuja Bezalkoholowa

Pachnie owocowo, choć nie przypomina to ani trochę marakui, a bardziej brzoskwinię. Słodki zapach z kwiatowo-perfumową nutą.

Pierwszy problem: nie jest kwaśne. Na początku bardzo słodkie, później muśnięte jakąkolwiek kwaśnością. Ma charakter taniego piwa ze słabej jakości sokiem. Mocno musuje, pozostawia w ustach „brudny” posmak – trochę jak kibel, brudna szmata czy tanie piwo. Później zrozumiałem, że smakuje rzygowinami.

Niesmaczne z kilku powodów:

  • słodkie i cukrowe,
  • prawie nie jest kwaśne,
  • marakuja smakuje jak sok ze starej brzoskwini,
  • smakuje dziwnie, nieznośnie, przypomina rzygowiny

Ocena: 2+/10 (bo nawet nieźle pachnie)

Browar Gryfus, Rusałka

Witbier

Browar Gryfus, Rusałka

Cytrusowy aromat, nieco też zbożowy z delikatnymi nutami kolendry.

Ależ rześkie to jest piwo. Wyczuwalne subtelne nuty cytrusowe (niekoniecznie pomarańczy), bardzo dobrze zbalansowane ze zbożową bazą, przypominającą ciasteczka z nutą brzeczki. Do tego delikatna goryczka. Kolendra obecna, ale nie dominuje i nie wnosi posmaku mydła. Piwo lekkie, orzeźwiające, puszyste, przypominające kolendrowego witbiera z nutą cytrusów. Nie dość, że brak w nim brzeczki, to wyłapać można nawet nutki wanilii.

Ocena: 8/10

W sklepie dorwałem też Rusałkę z niebieską etykietą (na rynek zagraniczny?). Smakowało niemalże identycznie. Jedyna różnica to ciut wyższa goryczka i nieco więcej kolendry. Brawa dla browaru za powtarzalność!

Funky Fluid, Free Gelato Szarlotka

Piwo dostałem w prezencie od CoffeeDesk

Funky Fluid, Free Gelato Szarlotka

Aromat na pół pokoju. Intensywnie jabłkowy, przypominający sok NFC z antonówek. Jednowymiarowy.

Kamień z serca, że to piwo nie jest słodkim ulepem. Smakuje jak musujący sok jabłkowy NFC z dodatkiem cynamonu. Nieco kwaśne, w posmaku pojawia się delikatna słodycz, prawdopodobnie od laktozy. Nadaje mu to nieco mlecznego charakteru.

To by było na tyle.

Taki twór, ponownie, trudno nazwać piwem. Jest smaczny, bo soki są raczej smaczne. Kiedy jednak weźmie mnie ochota na sok jabłkowy, to za te same pieniądze mogę kupić w Lidlu 2 duże szklane butelki od Braci Sadowników.

Ocena piwna: 3/10

Ocena nie-piwna: 7/10

Funky Fluid, Free Gelato Berries & Cream

Piwo dostałem w prezencie od CoffeeDesk

Funky Fluid, Free Gelato Berries & Cream

Aromat przypominający gumę owocową Fruitella o smaku owoców leśnych, głównie malin. Pachnie bardzo słodko, jak malinowa Mamba.

Po pierwszym łyku smak szybko znika z podniebienia, nie pozostawiając żadnego finiszu, oprócz słodyczy od laktozy. Ta laktoza wprowadzać ma rzeczone „cream”, więc się udało. Browar wspomina też o piankach marshmallow, ale tych nie sposób wyczuć. Całość przypomina bardziej wodę gazowaną z dodatkiem nieco cierpkiego soku malinowo-porzeczkowego. Po przełknięciu, w ustach, zostaje pustka.

Absolutnie bezsensowne piwo i skok na kasę. Można je wypić, ale równie dobrze można kupić wodę gazowaną i sok/mus malinowy dobrej jakości.

Ocena piwna: 3-/10

Ocena nie-piwna: 5/10

AleBrowar, Free Way

India Pale Ale

AleBrowar, Free Way

Aromat w dobrze nam już znanym klimacie brzeczkowo-miodowym. Tym razem z nutą granulatu, lekko herbaciany, przypominający z daleka Miłosława IPA.

Ech… i znów to samo. Słodka, gazowana brzeczka (brzeczka zawsze jest słodka), na to echo granulatu. Brak goryczki, brak czegokolwiek odchmielowego. Pozostawia cukrowy finisz. To już lepiej sobie kupić zerówkę z koncernu, gdzie przynajmniej czasem coś się dzieje. Padaka na maksa i wstyd, AleBrowar.

Ocena: 3/10

Browar Waszczukowe, Zero Ale

Browar Waszczukowe, Zero Ale

Nalało się masą farfocli. I to nie jest jego największy problem. To piwo absolutnie nie pachnie. Niczym.

Na szczęście w smaku cokolwiek się dzieje. Jest jasny słód, trochę brzeczki, jakby herbaty. Sporym problem to jego niedogazowanie. To sprawia, że Zero Ale jest… mulące, co w połączeniu z nieco cukrowym finiszem, potęguje ten efekt. Goryczka ratuje sytuację, konkretna, mocna, przyjemna.

Da się to piwo wypić, ale trzeba się do tego trochę zmuszać.

Ocena: 4-/10

Browar Grodzisk, Grodziskie Mango Ale Bezalkoholowe

Browar Grodzisk, Grodziskie Mango Ale Bezalkoholowe

Nie trzeba wyraźnie pochylać się nad aromatem, aby od razu wyłapać pulpę mango i trochę marchewki. Po ogrzaniu do głosu dochodzą chyba „amerykańce”, wtrącając nieśmiałe cytrusy.

To piwo ma jedną zasadniczą wadę. Jest rozklekotane i mulące. Dobra, to są dwie wady. Ale po kolei.

Pierwszy łyk to miks słodu, brzeczki i na to nakłada się dopiero pulpa mango. Taka trochę odklejona. Ziołowa goryczka „odmula” całość. Werdykt: dość zbożowe piwo, na które ktoś wrzucił pulpę mango, aby to przykryć. Co gorsza, w smaku, ta pulpa wchodzi w przecier marchewkowy. Do tego, po przełknięciu, pojawia się nieprzyjemny posmak. Coś jak gnijące wodorosty czy brzeg kwitnącego brudnego jeziora. Posmak brudnej wody z jeziora. A kiedyś wypiłem kilka kieliszków wódki zmieszanej z jezioranką i zapamiętam to doświadczenie do końca życia. Nie pytajcie, ale jak chłodzicie wódkę w akwenie wodnym, to dobrze ją zakręcajcie…

Goryczka bardzo dużo tutaj ratuje, bez niej byłoby kiepsko.

Ocena: 6/10

Browar Jana, Bezalkoholowe 0%

Browar Jana, Bezalkoholowe 0%

Pachnie delikatnie bliżej niezidentyfikowanymi owocami. Mango i marakuja, może trochę ananasa?

Raczej soczkowe, sorbetowe wręcz. Sorbet mango, trochę ananasa, trochę marakui. Wybitnie tropikalny miks z przyjemną goryczką w klimacie „typowe albedo”. Odbija się mango i ananasem. Minimalne pieczenie od chmielu wyłapać można dopiero po kilku łykach. Takie bezalkoholowe soczkowe IPA aż chce się pić. A wiecie dlaczego? Bo nie zamula i nie jest słodkie, tylko rześkie, wytrawne i atakuje konkretną goryczką. Zero zboża, zero brzeczki. Super rzecz i mega zaskoczenie, bo prosta etykieta skrywała świetne piwo.

Ocena: 8+/10 (popracować nad wonnością, wyeliminować delikatne pieczenie)

Perła Bezalkoholowa

Perła Bezalkoholowa

Tak, wiem, to nie jest mały browar. Wrzucam je tu na przekór, bo niektórzy nadal myślą, że Browary Lubelskie to niewielki regionalny przybytek.

Ogólnie Perełka Bezalkoholowa jest całkiem do wypicia. Prawie nie czuć w niej zboża. Przyjemnie słodowa, zaatakowała nawet jakąkolwiek goryczką. Wytrawna i zaskakująco zbliżona do „pełnoprawnej” Perły. Przy tym — w mojej opinii — smaczniejsza. Nie jest tak słodkawa i muląca jak Perła Eksport czy Chmielowa (tak je kojarzę). Wytrawna, gorzkawa, z fajną słodowością, nieco ziołowa.

Ocena: 6/10

Nepomucen x KawePale, Isotonic Beer

Oat Cream IPA z dodatkiem kawy

Nepomucen x KawePale, Isotonic Beer

To piwo zostawiłem sobie na koniec. Przede wszystkim dlatego, że zawiera kofeinę, a ja te wszystkie bezalkoholowe popijałem raczej popołudniami i wieczorami. Leżało w lodówce, gdzieś na dnie, ale i na nie przyszedł czas.

No cóż. Ostatni będą pierwszymi.

Rewelacyjny aromat jasno palonej kawy. Świeże cold brew z nutami ziemistymi, drewna, czekolady i kwiatów. Na kawę nachodzą zgrabnie cytrusy od chmielu, nieco schowane, bardziej w tle. Słodkie klimaty: ananas, mango, może trochę melona.

Ajajajajajaj… jakież to jest gładziutkie, słodkawe nieco, kremowe.. Tropiki połączyły się rewelacyjnie z tą ziemistością kawy, lekką również kwiatowością. Daje się wyczuć minimalną słoność, która fenomenalnie podbija owocowe aromaty. Cold brew, kremowe IPA, mocno tropikalne. W idealnych proporcjach. Nic nie wchodzi sobie w drogę, nie wypycha z kolejki i nie przeszkadza sobie. Nic nie pali, zero zboża. Goryczka w punkt.

Jestem oczarowany.

To jest dla mnie zwycięzca zestawienia i — nie boję się tego napisać — jedno z najlepszych piw, jakie w życiu piłem, w ogóle.

Ocena: 10/10

Gdybym miał wybrać TOP3 poza Isotonic Beer…

Amber Bezalkoholowe IPA

Powtórzę się: obecnie to najlepsze bezalkoholowe IPA na rynku. Kropka. Cytrynkowe, soczyste, rześkie, crispy. Zero pieczenia, zboża, miodu. Świeżutkie, turbopijalne. Piwo, którego nie pijesz, tylko je pochłaniasz.

Miłosław Bezalkoholowe Pszeniczne

Kiedy kończę pisać ten tekst, wypijam czwartą butelkę w ciągu 2 dni. W Lidlu kupiłem ich tyle, ile zdołałem unieść. Tak doskonały jest to bezalkoholowy witbier. Rześkie, cytrusowo-kolendrowe, puszyste i zwiewne. Jedno z niewielu piw, które dałbym radę wypić duszkiem w upale. Po czym odpalił kolejną butelkę.

Browar Revolta, Earl Grey IPA Lemon Zero ex aequo Browar na Jurze, Motocyklowe

Obydwa piwa są wybitne. Obydwa nietuzinkowe. Przy tym obydwa dostarczają innych wrażeń.

Lubisz cytrusy, herbatę, puszystość i herbacianą goryczkę? Revolta ma coś dla Ciebie.

Wolisz nieco cięższą słodowość, a nawet zawiesistość? Do tego klimaty owocowo-przyprawowe i fest goryczkę? Bierz to, co uwarzył Browar na Jurze.

A najlepiej kup obydwa, bo obydwa są genialne.

Na kolejnych miejscach uplasowały się…

  • Browar Profesja, Rowerzysta [9/10] 
  • Browar Jurand, Sour Ale z rabarbarem [9/10] (istnieje podejrzenie, że Rowerzysta z Profesji to to samo piwo)
  • Browar PINTA, Mini Maxi IPA [9/10] 
  • Trzech Kumpli, Unpluggd Nitro Stout [8+/10]
  • Browar Jana, Bezalkoholowe 0% [8+/10]
  • Browar Miastolas, Sowa na rowerze [8+/10]
  • Browar Miastolas, Sęp na szosie [8/10]
  • Browar Gryfus, Rusałka [8/10]
  • Browar Za Miastem, Dobry Nastrój z konopiami [8/10]
  • Trzech Kumpli, Unpluggd IPA [8/10]
  • Browar Nepomucen & FAM, Free Fam Desire [8/10]
  • Browar Nepomucen, Simple & Easy [8/10]
  • Browar Nepomucen, Ole [8/10]
  • Browar Cieszyn, Lager Bezalkoholowy [8/10]

Uwaga na żołądek przy chmielinach

Chciałem jeszcze przedstawić wam największych przegranych tego turnieju. Nie będę kopał leżących. Niektórym browarom powinno być po prostu wstyd, że za 10 złotych sprzedają taką szmirę. Dobre bezalkoholowe piwo nie musi być kosmicznie drogie. Wystarczy, że będzie porządnie zrobione, a nie na odpierdol i wrzucamy na półkę.

Zamiast tego zwrócę waszą uwagę na kwestię chmielin w piwie? Niestety, niektóre bezalkoholowe APA/IPA pieką w przełyku. To niechlubna zasługa chmielu, a dokładniej chmielin. Z jednej strony jest to nieprzyjemne samo w sobie, z drugiej może wywołać problemy żołądkowe. Przekonałem się o tym na własnej skórze, kiedy wypiłem dwa czy trzy takie piekące IPA z rzędu, a kolejne 2 godziny walczyłem ze skurczami żołądka i nocnym refluksem. Piekące chmieliny to nie jest przyjaciel „żołądkowców”.

Zgaga będzie waszym najmniejszym problemem. U osób z zapaleniem żołądka, wrzodami czy refluksem może dojść do pogorszenia stanu. Jeśli cierpicie na któreś z powyższych, rozważcie oddanie takiej piekącej ipki komuś obok. To są moje własne obserwacje, w razie obaw konsultujcie się z dietetykiem czy lekarzem.


PS Średnia piw wyniosła ~6/10, co uważam za całkiem niezły wynik!

14 Komentarzy

  1. Drapieżny Chomik

    12 lip 2024 at 08:25

    Świetne zestawienie, wielu piw nie znałem i chętnie teraz na nie zapoluję, jako, że ostatnio (zwłaszcza przy upałach) nie sięgam już prawie po piwo z procentami. Ciekawi mnie, czy jest w planach też test koncernowych i dyskontowych piw (perlenbacher i nieuchwytny już chyba argus 0) w duchu prowodyra tego zamieszania, czyli Mirosława bezalkoholowe IPA?

    • Stary, daj odpocząć, wódki się napić czy coś xD A tak serio – w sumie, czemu nie :)

    • Zestawienie bardzo fajne, szkoda tylko ze wiekszosc tych piw to pozycje niedostepne na stale w szerokiej dystrybucji.

      Informacja dla @Drapieżny Chomik (moze dla innych tez), jesli tesknicie za Argusem 0 to polecam sprobowac Zatecky 0,0 (w moim odczuciu smakuje tak samo, a nawet bardziej intensywnie) – dla mnie to wlasnie glowne „piwo” codzienne – ma wszystkie trzy porzadane cechy: dobry smak, niska cene i szeroka dostepnosc. Kupuje tez czesto Ksiazece Pszeniczne 0,0 i oczywiscie Ambera jesli akurat jest.

  2. Brakująca pozycja nr 50 – Raciborskie Bezalkoholowe. Zaskakująco dobre jak na Racibórz i (o dziwo!) niesłodkie ;)
    Dodatkowo coraz częściej spotykane w sklepach z Raciborskim i Twierdzowym.

  3. Chodzi mi o plywajace w butelce syfy. Najczesciej sa w miroslawie. Przestalem kupowac bo ile mozna wylewac. Na 5 butelek ze 3-4 maja syf. Jedna zerowka za 35 zl to przegiecie. Nie wiesz moze skad ten syf, czy to szkodzi i czemu nie ma w kazdej butelce? Pozdrawiam

    • Średnia reklama tej zdrowej pianki. Wszedłem do sklepu by zamówić twoje top 3 i nie mają ani Ambera ani Mirosława. Zmarnowana reklama :/

      • Zdrowa Pianka zaopatyrzyła mnie w około połowę z testowanych piw. Byłoby manipulacją z mojej strony, gdyby wygrały akurat te, które są u nich w sklepie, nie sądzisz? Wygrały te, które były najlepsze, ale sporo bardzo dobrych z TOP mają w ofercie :)

  4. Ciekaw jestem opinii na temat nadbużańskiego 0% z browaru koneser. Trafiłem na to piwo przypadkiem w jednej knajpie i nie chce już pić nic innego :D

  5. lycaon pictus

    13 lip 2024 at 19:58

    Przy Her0% to chyba jakaś przypadkowa wada, bo dla mnie to było najlepsze noalko jakie piłem.

  6. Brakuje mi Browar Cornelius Hazy Apa. B.dobre. 8/10

  7. Skoro była perełka, to brakowało mi też ciemnego Kozela bezalkoholowego. Ja bardzo lubię tą ciemną gorycz, z jednej strony przypomina Guinessa, z drugiej lekko karmelowe nuty piwa Karmi, ale nie były one dominujące. Na ciepło/letnio nie smakuje, tylko zimne. Dobry był też Miłosław sygnowany wizerunkiem Makłowicza, zarówno IPA jak i APA. Próbowałeś kiedyś?

    O wielu piwach tutaj przedstawionych nawet nie słyszałem i nie widziałem w sklepach (na ogół Lidl, czasem coś innego). Niemniej dałeś mi motywację, aby rozejrzeć się za czymś nowym, zamiast kupować w kółko to samo :D
    Czekam na ew. uzupełnienie testu :)

    PS. Jezioranka wygrała xD

    • Makłowicze to alkoholowe pozycje. Ciemnego Kozela bezalko w życiu nie widziałem, widziałem tylko niebieskiego, jasnego.

      Myślę, że uzupełnię test za jakiś czas, dzięki za pomysł :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *