Apetyt na Życie warto kupić

W czwartym kwartale tego roku, przynajmniej dwa browary postanowiły zabrać się za słód żytni. Pracownia Piwa uwarzyła „6 Joseph’s Street„, czyli niesamowicie smaczny stout żytni. Browar PINTA poleciał z grubej rury, serwując żytnią premierę podwójną. Do sklepów i beczek trafiły Żytorillo (Ciemne Żytnie IPA – tutaj recenzja) i Apetyt na Życie (Roggenbier, Niemieckie Piwo Żytnie). Obydwu miałem już okazję kosztować wraz z Tomkiem i Bartkiem. Postanowiłem jednak raz jeszcze, na spokojnie przysiąść do tego z dwóch piw, które mi bardziej smakowało.

Co wnosi słód żytni?

Słód żytni charakteryzuje się tym, że zawiera więcej beta-glukanów, polisacharydów nadających piwu lepkości, gęstości. Piwa z udziałem słodu żytniego w składzie są więc bardziej gęste, oleiste, treściwsze, zaś piana w tych piwach jest zazwyczaj bardziej trwała. Są też nieco ostre, pikantne, przyprawowe.

Łukasz Matusik Piwolucja 2013

Ten rodzaj słodu nadaje piwu także jeszcze jedną cechę. Napitek staje bardziej kwaskowy, co zresztą nie każdemu może odpowiadać. Moim znajomym nie podobała się właśnie ta „kwaśność”, gdy próbowali innego piwa żytniego, z Konstancina.

Apetyt na Życie, Browar PINTA

Piwo ma kolor mocnej herbaty, jest gęste, ale przesadą będzie twierdzenie, że nalewa się je niczym rozwodniony kisiel, pulpę czy olej do smażenia. Nie zaserwowałem go z pianą, czego bardzo żałuję, ale na potrzeby zdjęcia lałem „po ściance”. Zebrał się kożuszek. Polecam wlewać zdecydowanie, aby utworzyć kremową pianę. Będzie robić wrażenie.

W aromacie dominują ostre nuty goździków, które przykrywają czające się w tle banany. Gdzieś w oddali woła chmiel dający aromat cytrusowy, ale jest go tak mało, że ociera się o granice autosugestii. Piliście zapewne piwo pszeniczne, na przykład Paulanera? Apetyt na Życie pachnie podobnie, ale dominują w nim goździki.

PINTA Apetyt Na Życie 2014

Smak jest genialny. Drożdżowość miesza się z mocną nutą przyprawowoą (goździki) i delikatną kwaskowością. Piwo jest ostre, drapiące i rozgrzewające. Bynajmniej nie od alkoholu (5%), a od tej ostrości właśnie. Najlepsza jednak jest goryczka, która miażdży system. Delikatna, zrównoważona, jednym słowem i-de-al-na. Nie zalega długo, stanowi miły i stonowany dodatek. Bardzo mi się spodobała i podniosła ogólną ocenę piwa o dwa oczka. Poezja.

Apetyt na Życie miał być orzeźwiającym wariantem. Okazuje się jednak, że nie pasuje absolutnie do parnego, upalnego lata. Dziwiliśmy się, gdy PINTA ogłosiła wypuszczenie Roggenbiera zimą. I wiecie co? Pasuje do aury panującej za oknem! Wpisuje się w chłodne wieczory idealnie, bo rozgrzewa i jest dość ostre. Zastąpi mi portery, bo smakuje mi bardziej od nich.

PINTA Apetyt Na Życie Roggenbier

Genialne piwo. Pędźcie do sklepu i wykupcie zapas na zimę. Jak nie zasmakuje to odkupię.

1 Komentarz

  1. Miałem niedawno okazję skosztować tego piwa „z kija”. Rewelacyjne, niesamowicie mnie urzekło. No i nie jest takie typowo piwne jeśli można tak to określić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *