Hemp&Brew z Browaru Tarnobrzeg. Piwo z olejkiem CBD. Czyli z marihuaną.

Jedynym piwem z CBD, jakiego miałem nieprzyjemność spróbować, był jakiś gniot dla turystów zwieziony z Czeskiego Cieszyna. O ile można mówić o tym, że jakikolwiek Polak przekraczający granicę na Olzie, chce mianować się turystą przebywając po tej „zachodniej stronie” miasta (no c’mon!). Wiemy, jak to jest z tematami konopnymi w naszym cudownym kraju, rządzonym przez lata przez kolejne bandy ignorantów, z umysłami zakorzenionymi w zacofanej komunie. O tyle dobrze, że CBD, z racji braku działania psychoaktywnego, jest legalne. I można infuzować takie piwo olejkiem CBD, chociażby. Nikt nie robi problemów, a brać piwna może sprawdzić, czy taki dodatek będzie wyczuwalny i czy da jakiekolwiek subiektywne psychosomatyczne odczucia.

Recenzja Hemp&Brew, Browar Tarnobrzeg & Kanopio Trade

Do zainfuzowania piwa użyto olejku 30% full spectrum z konopii siewnej Cannabis Sativa L. Full spectrum gwarantuje najintensywniejsze doznania aromatyczno-smakowe, dzięki zachowaniu terpenów i flawonoidów w procesie produkcji.

„surowy, uzyskany w niskiej temperaturze wyciąg z konopi włóknistych. Posiada najszerszy profil chemiczny, ponieważ posiada nie tylko kannabinoidy, ale również flawonoidy i terpeny. Występujące w nim kwasowe formy kannabinoidów posiadają unikalne właściwości. Najefektywniejszą metodą uzyskania takiego produktu jest wykorzystanie ekstrakcji nadkrytycznym CO2, która umożliwia wyciągnięcie z rośliny kwasowych form kannabinoidów. Olejki z pełnym spektrum kannabinoidów można nazwać esencją z konopi, ponieważ zawierają wszystkie naturalnie występujące w roślinie składniki. Produkty full spectrum gwarantują występowanie efektu otoczenia, który wynika z obecności wszystkich kannabinoidów i terpenów”.

Źródło: https://fullspectrum.pl/blog/rodzaje-olejkow-konopnych-full-spectrum-broad-spectrum-cbd/

Oczywiście nuta do czytania tej recenzji nie może być inna. Hemp Gru – Mary Mary. No bo jak inaczej. Ach… wakacje 2013 w Sianowie… ;)

Piwo koloru ciemnej pomarańczy, wyraźnie mętne.

Aromat to przede wszystkim mieszanka różowego grejpfruta i tropików, w kierunku mango. Bardzo przyjemny, podszyty wyraźną drożdżowo-chlebową nutą. Co do zapachów związanych z konopiami – to trochę nieoczywista rzecz. Piwo nie pachnie wyraźnie świeżym zielskiem, jakie zna każdy, kto kiedykolwiek wyszedł z piwnicy (albo był w gimbazie). Ten element zbliżony jest bardziej do nut leśnych, ale – co ciekawe – nie żywicznych i trudno byłoby go zdefiniować jednoznacznie jako Mary Jane.

Hemp&Brew nie chmielono na zimno, a mimo to, pachnie intensywnie. Twórcy chcieli wydobyć z olejku CBD wszystko, co najlepsze. Zamiast przysłaniać te nuty chmielem, starano się wywlec je na wierzch. Im bardziej piwo się ogrzewa, tym bardziej grejpfruta zastępują klimaty trawiasto-leśne z nutką kwiatów. Każdy łyk to coraz intensywniejsze ziołowe odczucia i z początkowych „nieoczywistych” elementów, wszystko układa się w całość.

Na języku czuć gładkość, choć wysycenie jest dość wysokie. Pierwsze akcenty kładzione są na ciasteczkową słodowość, być może nieco niepasującą do książkowego „pale ale”. Mnie to pasuje, jest inne. Po przełknięciu do głosu dochodzi nieco ostra i lekko piekąca, ziołowo-grejpfrutowa goryczka. Cytrusy pozostają na podniebieniu, tutaj już bardziej grejpfrut, niż mango. Goryczka trochę sucha.

Ponownie czuć zielone wtrącenia i zdecydowanie bardziej idą one w kierunku gryzionej łodyżki z topu, niż lasu. Trudno mi powiedzieć, czy w ciemno bym skojarzył klimaty. Mając świadomość tego, że w piwie zagościł olejek CBD, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że czuć dodatek związany z konopiami. Nie jest on przytłaczająco wyraźny, dla niektórych osób będzie nieoczywisty, ale bez problemu do wychwycenia. Same odczucia smakowe pochodzą oczywiście z aromatu wnoszonego przez terpeny, więc jest to poniekąd złudzenie „smaku”.

No dobra. A kopie?

Olejki CBD, czy ogólnie CBD, nie mają właściwości psychoaktywnych. Co więcej, teoretycznie, CBD nie przypisuje się żadnych odczuć tego typu. Z drugiej strony, często pojawiają się informacje o dość mocnym odprężeniu, ułatwionym zasypianiu, lepszej jakości snu, redukcji stresu i regeneracji powysiłkowej. Wszystko to, co po blancie, ale bez zamułki i tej lekko psychotycznej fazki. Moim znajomym zdarzało się palić susz CBD, kolega korzysta z olejków CBD, miałem również okazję spalić z kolegą legalnego gibona i wydaje mi się, że coś w tym jest. Na pewno nie ma po CBD fazy, ale czuć delikatną zmianę nastroju.

Tak też olejki reklamują sklepy z produktami konopnymi. Niestety, nie jestem użytkownikiem CBD i posiadam niewystarczającą wiedzę, aby przytoczyć wam konkrety. Piszę więc troszeczkę z autopsji, a troszkę z opowiadań znajomych.

Czy poczułem coś po wypiciu półlitrowej butelki „piwa z marihuanen”?

Tak.

Alkohol.

Faza po paleniu – przynajmniej u mnie – jest zbliżona do fazy po wypiciu jednego czy dwóch piw. Dlatego nawet gdybym cokolwiek poczuł, to odczucia te duplikuje alkohol. Z drugiej strony, po tym piwie, poczułem się… nieco inaczej. Bardziej odprężony, jakby CBD stymulowało mój układ nerwowy. Klimat dobrze znany pijącym yerba mate.

Ale ja jestem ekstremalnie wrażliwy na THC, więc nawet malutka (legalna) ilość zawarta w olejku może mnie nieco poklepać ;)

Ile może być warte takie piwo?

Olejki CBD są kosmicznie drogie. Ekstrakt 30%, za buteleczkę 10 ml, to koszt rzędu 500 zł i więcej. Nie mam pojęcia, ile kosztować będzie to piwo na rynku, jednak chcę wam coś pokazać :)

Firma, w której pracuję, co roku w okresie świątecznym organizuje pracownicze aukcje charytatywne.  Pracownicy wystawiają przedmioty i doświadczenia na licytację, a reszta podbija stawkę. W tym roku licytację kilku najciekawszych przedmiotów (i teleturniej online przed nimi) poprowadził Zygmunt Chajzer. Powaga :)

Miałem okazję porozmawiać z Mr. Ziggim na żywo i opowiedzieć nieco o piwie w trakcie prezentacji. Nikt mi za to nie zapłacił, po prostu pomyślałem, że butelkę czy dwie oddam na cel charytatywny. Nie wiedziałem nawet, że wszystko poprowadzi Pan Chajzer, który był niespodzianką!

Dwie butelki Hemp&Brew wykręciły największą kwotę spośród wszystkich licytacji, przebijając jazdę motorem po torze motocrossowym czy trening strzelecki na strzelnicy z różnych rodzajów broni (pozdrawiam moją teamleaderkę ;)).

Podwojona kwota z licytacji, 2 400 zł, trafi do jednego z gdańskich hospicjów. Browar Tarnobrzeg bardzo się z tej licytacji ucieszył. Warto robić dobre rzeczy w szczytnym celu. Piszę o tej akcji nie po to, aby się pochwalić, tylko aby zachęcić do robienia podobnych samemu. Zbliżają się chociażby licytacje w ramach WOŚP, możecie wspierać domy dziecka, hospicja czy – do czego namawiam, bo sam wspieram ze znajomymi w tym roku – schroniska i ostoje dla dzikich zwierząt.

Trzymajcie się ciepło :)

PS > Ponoć Janusz Palikot także planuje wypuścić piwo z CBD. Najpierw niech zapłaci faktury Pawłowi Piłatowi. #pdk

PSS > Rok temu, na licytację trafiły RIS-y leżakowane na balkonie w falowcu, które wykręciliśmy z Bartkiem Nowakiem w 2017 roku. Dwie butelki poszły za bodaj 60 lub 80 złotych, stąd uznałem, że piwa z Tarnobrzegu wykręcą maks 100 złotych.

PSSS > Okazuje się, że Browar Tarnobrzeg nie był pierwszy. AleBrowar w swoim Chill Guru CBD Edition jako pierwszy użył takiego dodatku to zainfuzowania piwa.

  •  
  •  
  •  
  •  

3 komentarzy

  1. Kupa bzdetów. W piwie podobnie jak w innych produktach żywnościowych nie może być CBD bo jest to zakazane na poziomie Unii Europejskiej. Więc albo browar oszukuje podając zawartość CBD w piwie, albo jest ono nielegalne( co jest mało prawdopodobne).
    Bardzo dobrze Palikota i spółkę zdemaskował Przemek Zawadzki udowadniając poprzez zbadanie w laboratorium że ich piwo nie zawiera CBD. Typowe żerowanie na nieświadomych konsumentach i próba nieuczciwego zarobienia na modzie na CBD które niewątpliwie jest godne polecenia ze względu na swoje działanie terapeutyczne.

    • W BUH-u nie ma ani słowa o tym, że w piwie jest CBD, ekstrakt czy cokolwiek zawierającego CBD. Nie porównuj jednego do drugiego, bo to jak mówić, że w Tyskim nie ma prawie chmielu, więc w IPA też go nie ma, bo tam przecież go nie ma w Tyskim, no…

      W przypadku Browaru Tarnobrzeg taka informacja się pojawia, sam producent pisze też wprost, ze piwo jest infuzowane olejkiem CBD, mamy też informację o dostawcy, wszystko idzie prześledzić. Zakładam też, że zdobyto odpowiednie zgody, chociaż nie wiem dokładnie jak to wygląda z punktu prawnego. Zawsze możesz porozmawiać z browarem i dopytać.

  2. A od kiedy to CBD jest zakazane? Chyba Piter pomylileś CBD z THC.
    CBD jest ogolnie dostępne już od kilku lat na Polskim czy Europejskim rynku w różnych produktach spożywczych: od herbatek, suszy do waporyzacji po oleje, słodycze.
    Bardziej by mnie interesowała faktyczna zawartość w tym piwie CBD, bo o ile wiadomo, to olej CBD nie rozpuści się w piwie, więc albo piwo jest poddane modnemu procesowi marketingowemu, albo faktycznie producent dodaje CBD ale z rozpuszczalnikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2021 Piwolucja.pl

Theme by Anders Noren