Tagibrowar

Małe browary wchodzące na drogę zła

Wielki lament, krzyki wniebogłosy i płacz, kumulują się często w komentarzach dotyczących browarów rozbudowujących się. „Kiedyś to był mały browar z pysznym piwem, a teraz to jest koncern!” – zdają się krzyczeć piwosze, którzy gdzieś tam w internetach wyczytali na przykład, że Marek Jakubiak wskrzesza Browar Bojanowo. Albo że przebrzydły już-nie-tak-mały Gontyniec zamyka Browar Konstancin i przenosi instalację do jakiejś wiochy. Wygrażają wtedy ręką Ci mali i Ci duzi, klnąc pod nosem niczym Mietek z czwartego, że po raz kolejny dali się nabrać na marketingową pułapkę, a browar od którego kupują piwo nie jest wcale taki mały. I jeszcze pasteryzują piwo – czym się brzydzą.

Bzdurne artykuły o piwie i browarach. Lepiej czytaj dobre blogi…

Dzisiaj krótko, bo temat jest niezbyt „rozdmuchany”, ale ważny. Od jakiegoś czasu portale internetowe i pseudo dziennikarze umiłowali sobie pisanie o piwnej rewolucji, nowych browarach, piwowarach domowych i browarach regionalnych (nie ma czegoś takiego). Cieszy mnie niezmiernie, gdy ktoś posiadający wiedzę, edukuje innych – nie chodzi tylko o piwa. Problem w tym, że pismacy z bzdurnych portali internetowych takowej wiedzy często nie posiadają…

Czy istnieje coś takiego jak piwo regionalne?

W czasach, gdy prawie każde piwo można kupić w sklepie nieopodal, trudno jednoznacznie zdefiniować pojęcie „piwo regionalne” (czy też „browar regionalny”). Marketingowcy i hipermarkety uważają, że browary regionalne to miejsca, w których piwa warzy się mniej niż w koncernach. Według nich drugim wyznacznikiem regionalności jest miejsce produkcji. Lech nie może być piwem regionalnym, bo warzony jest w dużym mieście. Ale już browar mieszczący się w niewielkim miasteczku jest regionalny. Czujecie to? Nie liczy się miejsce pochodzenia tylko wielkość miasta. Nie tylko ja uważam, że jest to głupota.

W butelkach można było znaleźć szczura — historia browaru w Gdańsku

Wspominam czasy, gdy browar w Gdańsku-Wrzeszczu jeszcze funkcjonował. Piwo Gdańskie czy Hevelius pamiętam do dziś i wątpię, abym miał o nich kiedykolwiek zapomnieć. Budynek browaru wciąż tutaj stoi, nieco odsłonięty przez wyburzone wokoło budowle. Niegdyś często przechodziłem wraz z mamą i babcią ulicami Wajdeloty, Grażyny czy Lelewela, gdzie pomiędzy kamienicami dało się dostrzec ceglanego olbrzyma. Miałem wtedy nie więcej niż 10 lat, zaś sam browar wydawał mi się rzeczą bardzo abstrakcyjną, zamkniętą, wręcz odizolowaną od reszty miasta. Co się z nim tak właściwie stało? Poznaj historię browaru, który w sercach gdańszczan pozostanie jeszcze przez lata.

© 2013-2019 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑