Tagibrowary regionalne

5 ogólników na temat piwa, z którymi się nie zgadzam

Po niektórych zapewne spływa to jak po kaczce. Ale nie po mnie. Chodzi o ogólniki. Stwierdzenia niemające realnego pokrycia. Bzdury, padające nie tylko z ust osób obytych w piwnym świecie. Chcących chyba podkreślić swoją zajebistość i „ąęctwo”. Zresztą nie tylko piwosze wyższego stopnia potrafią palnąć bzdurny ogólnik. Wszyscy to robią. Sprostujmy kilka rzeczy.

Czy istnieje coś takiego jak piwo regionalne?

W czasach, gdy prawie każde piwo można kupić w sklepie nieopodal, trudno jednoznacznie zdefiniować pojęcie „piwo regionalne” (czy też „browar regionalny”). Marketingowcy i hipermarkety uważają, że browary regionalne to miejsca, w których piwa warzy się mniej niż w koncernach. Według nich drugim wyznacznikiem regionalności jest miejsce produkcji. Lech nie może być piwem regionalnym, bo warzony jest w dużym mieście. Ale już browar mieszczący się w niewielkim miasteczku jest regionalny. Czujecie to? Nie liczy się miejsce pochodzenia tylko wielkość miasta. Nie tylko ja uważam, że jest to głupota.

Kocham Perłę i inne, regionalne piwa z małych browarów

Mierzi mnie próba wypozycjonowania się dużych browary jako małych, regionalnych czy wręcz rzemieślniczych inicjatyw. Potrafię zrozumieć, że taki wizerunek kreuje się na potrzeby marketingu. Powoduje to jednak zamieszanie i prowadzi do niewiedzy. Oczywiście nie wszystkie duże browary tak robią. Tak, jak nie wszyscy wiedzą, że pijąc na przykład Perłę, wcale nie wspomagacie małego browaru z Lublina, a dwa wielkie molochy: Marconia Enterprises i Royal Unibrew. Czas nieco Was doedukować.

© 2013-2020 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑