Tagimiód pitny

Dwa tak odmienne od siebie braggoty – Bartnik i Oh, Honey…!

Czy piwa typu braggot można określić modą, podobną do tej na DDH, milkshake czy (chwilowo, uff!) brut IPA? W moim odczuciu są to wciąż koncepcje eksperymentalne*, cieszące o tyle, że Polska słynie z miodów pitnych i warto je promować na wszelkie sposoby. Nie jest przecież tajemnicą, że polskie miodosytnie — wielokrotnie wygrywające międzynarodowe konkursy — poszczycić się mogą najlepszą jakością wyrobów. Kiedy więc polski browar rzemieślniczy bierze miód [pitny] na tapet i łączy go z piwem, naturalne jest, że oczekujemy rozpierdzielu w synapsach i spustoszenia kubków smakowych.

Czy miód pitny może zachwycić piwosza?

Coraz chętniej zwracam uwagę na alkohole inne niż piwo. Szczególnie mocno ciągnie mnie do single malt whisky i miodów pitnych. Już jakiś czas temu zamarzyła mi się współpraca z destylarnią, miodosytnią albo sklepem specjalistycznym. Mamy najlepsze miody pitne na świecie, a mimo to rzadko po nie sięgamy. Butelki z półtorakami, dwójniakami i trójniakami stoją na półkach sklepowych, pomijane przez klientów. Z tego co się orientuję, tylko 3 osoby w Polsce piszą na blogu o miodach, przeważnie poza wpisami o innych trunkach. Okazuje się, że miód pitny potrafi zachwycić piwosza. Na tyle, że zastanawiam się, czy na dłużej się z nim nie związać.

© 2013-2019 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑