Znam wiele osób, które bardzo szybko stają się fanami pewnych koncepcji, firm czy marek. Spójrzcie na Beats Audio czy Apple. Urządzenia mają niekoniecznie najlepsze, w swojej klasie cenowej przegrywają z Xiaomi MI4 czy jakimiś Sennheiserami. Z drugiej strony ludzie kochają te marki i są w stanie zapłacić za nowe słuchawki w cholerę zielonych, byleby tylko je zdobyć – nierzadko jako pierwsi. Te marki nawet nie próbują budować poczucia elitarności ich produktu. W „magiczny” sposób powodują, że chcemy ich produkty mieć, nosić, używać. Czujemy się wtedy częścią jakiejś grupy i na swój sposób ubóstwiamy te firmy. Dlaczego podobnych odczuć nie miewamy w stosunku do browarów?