Tagigdańskie

ŁebskiGate — Ci to mają jaja

Artykuł, w którym Artur Jabłoński obnaża kolejne niecne praktyki Łebskiego Browaru ukazał się co prawda wczoraj, ale dopiero dzisiaj afera ŁebskiGate nabrała rozpędu. Na tyle, że sam pseudobrowar znalazł się po raz kolejny nie tylko na ustach ludu, ale także na głównej na Wykopie. Można przymknąć oko na medale, przysługiwanie sobie w sfingowanych konkursach, ale nieudolny marketing szeptany to grubsza sprawa. Rozumiem WOMM, wiem jak wygląda to od drugiej strony, ale o ile ktoś na tym nie ucierpi, nie widzę w tym nic złego. W tej sprawie mamy jednak do czynienia z działaniem na szkodę i hamowaniem zmian w umysłach odkrywających nowe smaki piwoszy. A tego nie można popuścić płazem…

StaroGdańskie — piwo na podstawie receptury piwowara z Browaru w Gdańsku

Zastanawiałem się jakiś czas temu, czy browary zaczną dokopywać się do starych receptur zakładów już nieistniejących, zamkniętych. Mieliśmy już grodzisza, przychodzi czas na najzwyklejsze jasne pełne, jednak z nutą magii i sentymentu. W Browarze Gościszewo, Pan Lucjan Iwanowicz – piwowar warzący w nieistniejącym już Browarze w Kuźniczkach od 1955 roku (czytaj: „W butelkach można było znaleźć szczura”), postanowił odtworzyć piwo według receptury, używanej w tamtejszych czasach. Jak smakuje taki „powrót do przeszłości”?

W butelkach można było znaleźć szczura — historia browaru w Gdańsku

Wspominam czasy, gdy browar w Gdańsku-Wrzeszczu jeszcze funkcjonował. Piwo Gdańskie czy Hevelius pamiętam do dziś i wątpię, abym miał o nich kiedykolwiek zapomnieć. Budynek browaru wciąż tutaj stoi, nieco odsłonięty przez wyburzone wokoło budowle. Niegdyś często przechodziłem wraz z mamą i babcią ulicami Wajdeloty, Grażyny czy Lelewela, gdzie pomiędzy kamienicami dało się dostrzec ceglanego olbrzyma. Miałem wtedy nie więcej niż 10 lat, zaś sam browar wydawał mi się rzeczą bardzo abstrakcyjną, zamkniętą, wręcz odizolowaną od reszty miasta. Co się z nim tak właściwie stało? Poznaj historię browaru, który w sercach gdańszczan pozostanie jeszcze przez lata.

Piwa, których już w sklepach nie ma…

Zapewne osoby starsze ode mnie doskonale pamiętają Żywca w starych butelkach czy piwa 10,5, Hevelius, Gdańskie oraz – teraz już tylko eksportowane – EB. Często wspominacie, że dawniej to były taaaakie dobre piwa. Że teraz, to już nie to samo. Odnoszę wrażenie, że dawniej piwa smakowały podobnie, a jedynie zatarte wspomnienia odżywają w nieco jaśniejszych kolorach. Przypomnijmy sobie kilka browarków, których w sklepach dostać już nie można. Mam nadzieję, że uzupełnicie tą listę w komentarzach.

Gdańskie (Łebski Browar) — marketingowa ściema

Łebski Browar pogrywa sobie dalej z konsumentami, a nawet nie pogrywa, tylko robi ich w bambuko. To, czy wyjdzie im to na dobre w dłuższej perspektywie, jest kwestią sporną. Od lat wiemy, że nas – konsumentów – firmy robią „w wała” na każdym kroku i niewiele wniosków z tego wyciągamy. Dobry marketing to przecież podstawa. Pomijając fakt praw do „Gdańskiego”, które to prawa de facto posiada Grupa Żywiec (chyba, że o czymś nie wiem?), Łebski Browar wypuścił piwo innej firmy. Zmienił tylko etykietę. I zaplanował kampanię reklamową w Gdańsku i kilku nadmorskich kurortach.

© 2013-2019 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑