Latem 2015 roku wrzuciłem na Fejsa zdjęcie składu amberowego Remusa. Widniał tam przeciwutleniacz E300. Dla kogoś, kto nie zna takiego oznaczenia witaminy C, jakieś tam „E” może prowadzić do wniosku, że browar do piwa ładuje chemię. Nawet gdy wiedziałem, co kryje się za tym kodem, zdjęcie wylądowało na fanpage’u. Nie rozumiałem sensu pakowania przeciwutleniacza do piwa, skoro inne browary rzadko to robią. Takim triggerem dla bardziej wtajemniczonych piwoszy jest natomiast składnik, chociażby włoskiej polenty — grysik kukurydziany, utożsamiany z koncernowym cięciem kosztów.

(więcej…)