Jest grupa osób, która uwielbia nowości. Nie ważne, czy jest to nowy Kasztelan za dwa z groszem w Biedronce, czy jakieś piwo z małego japońskiego browaru, na które trzeba odkładać trzy miesiące. To normalne, że ciągnie nas do nowości. Szczególnie, gdy cała otoczka poparta jest solidną kampanią reklamową. Po raz kolejny sięgamy po nowinkę od koncernu i – przeważnie – po raz kolejny się zawodzimy. Dlaczego więc przejmować się wymysłami molochów, skoro jest to strata kasy?
(więcej…)