Wrzucanie piwa do szafy i zapominanie o butelkach stało się moim nawykiem. Dostaję sporo piwa, sporo go też kupuję. Nie mam czasu pić wszystkiego, więc mocniejsze egzemplarze trafiają do poczekalni. Blisko jej jednak do tej w NFZ-owskiej przychodni, więc nierzadko robiłem wielkie oczy, gdy odkopywałem piwo, o którym zapomniałem na kilka lat. Czas zbudzić Ducha Szafy, przetrzebić zapasy i zrobić miejsce dla nowych mocarzy.