Naprzeciw piwnej nudzie wyszedł w tym sezonie także Browar Amber, który od jakiegoś czasu wyraźnie kroczy w kierunku kolejnego koncernu, nie zmieniającego wiele w swojej ofercie. Próba stworzenia piwa mocno chmielonego spełzła na niczym. To znaczy piwo „Amber Chmielowy” do sklepów trafiło, ale tak okropnie śmierdziało kwasem izowalerianowym (znoszone skarpetki, wyjątkowo cuchnący ser), że po jednej degustacji większość klientów zapewne miała dość. Amber postanowił ponownie dorzucić do piwnych sklepów coś nowego, coś od siebie, coś zaskakującego. Ponownie zresztą nie stworzył nic z niczego…
Czytaj całość
Kategoria: Nie polecam
StaroGdańskie — piwo na podstawie receptury piwowara z Browaru w Gdańsku
Zastanawiałem się jakiś czas temu, czy browary zaczną dokopywać się do starych receptur zakładów już nieistniejących, zamkniętych. Mieliśmy już grodzisza, przychodzi czas na najzwyklejsze jasne pełne, jednak z nutą magii i sentymentu. W Browarze Gościszewo, Pan Lucjan Iwanowicz – piwowar warzący w nieistniejącym już Browarze w Kuźniczkach od 1955 roku (czytaj: „W butelkach można było znaleźć szczura”), postanowił odtworzyć piwo według receptury, używanej w tamtejszych czasach. Jak smakuje taki „powrót do przeszłości”?
Czy Amber robi Was w konia?
Gdy po raz pierwszy usłyszałem plotkę, jakoby Amber robił konsumentów w konia – przeszedłem obok niej obojętnie. Takie „mity” pojawiają się w piwnym światku dość często, więc w pierwszej chwili nie zwróciłem na to uwagi. Gdy jednak znajomi mi blogerzy zaczęli twierdzić, że coś jest na rzeczy – postanowiłem wykonać test piw Amber. Przygotowywałem się do niego dość długo, bo ani nie było okazji, aby wypić 5 piw, ani nikt ze mną nie chciał testu przeprowadzić. Sorry, nie będę upijał się w samotności wątpliwym smakowo piwem. Przyszedł w końcu czas, aby wykonać testy sensoryczne. Pomógł mi w tym mój kolega, Paweł.
Browarze Zamkowy w Radomiu! Dość!
Po raz kolejny, któryś pseudobrowar nadepnął mi na odcisk. Tym razem chodzi o Browar Zamkowy w Radomiu, znany także pod marką Dionizos. O jego niemoralnych praktykach słyszałem już dawno, toteż piw od tego hurtownika nie kupuję, unikam i generalnie odradzam. Jeśli jednak kolejny twór, próbuje wbić się na Trójmiejski rynek i przekonać do nieswojego piwa konsumentów, wciskając im marketingowy bełkot i grając na miłości do ich miasta – należy taki twór nie tyle tępić i napiętnować, co wskazać palcem. Bez wstydu!
Czytaj całość
Okocim Świętojańskie — boss piw bezpłciowych
Rozumiem, że piwa koncernowe muszą być bezsmakowe i bezpłciowe. Bez uronienia łzy przełknę kilka takich napojów – Specjala, Żywca, a w stanie „po trzecim jak leci” nawet Lecha. Nie oburzam się specjalnie widząc, że ktoś wnosi mi do domu dwa sześciopaki Harnasia w puszce i mnie nim częstuję – wypiję. Bo koncerniaki są tak zrobione, aby nie myśląc o nich wiele, dało się je wypić. Jeśli nie ze smakiem, to przynajmniej bez specjalnej odrazy…
Lech Shandy Dry Orange — to może zabić!
Mam okropne zakwasy. Wróciłem na siłownię po pół roku przerwy i ledwo mogę się po tyłku podrapać. W dni treningowe alkoholu unikam, no ale Lech Shandy Dry Orange to nie alkohol, tylko oranżadka. Ostatnio nieco głoduję (ach, dieta), a gdy chcę sobie wypić piwko, to głoduję jeszcze bardziej. Z wątpliwą przyjemnością wyjąłem w ten gorący, parny wieczór, nowy twór Kompani Piwowarskiej. Mam nadzieję, że pójdzie w bica… chociaż mam wrażenie, że raczej w wątrobę…
Gdańskie (Łebski Browar) — marketingowa ściema
Łebski Browar pogrywa sobie dalej z konsumentami, a nawet nie pogrywa, tylko robi ich w bambuko. To, czy wyjdzie im to na dobre w dłuższej perspektywie, jest kwestią sporną. Od lat wiemy, że nas – konsumentów – firmy robią „w wała” na każdym kroku i niewiele wniosków z tego wyciągamy. Dobry marketing to przecież podstawa. Pomijając fakt praw do „Gdańskiego”, które to prawa de facto posiada Grupa Żywiec (chyba, że o czymś nie wiem?), Łebski Browar wypuścił piwo innej firmy. Zmienił tylko etykietę. I zaplanował kampanię reklamową w Gdańsku i kilku nadmorskich kurortach.
Czytaj całość
Ostatnio komentowane