Tagiimperator bałtycki

Przegląd Szafy #2 – pierwsza polska wymrażanka, 2,5 roku po premierze

W dzisiejszym zestawieniu znalazły się dwa piwa-ikony i porter, który kilka lat temu wychwalałem, a teraz nie wiem, czy mam to odwołać, bo tak pokręconym piwem po kilku latach się okazał. Leżakowanie piwa ma to do siebie, że trudno przewidzieć, co z tej zabawy wyjdzie. Są jednak granice przyzwoitości i normalności, które ukraiński ciemny dolniak przekroczył na pełnej, jadąc po pijaku starym kombajnem. Zapraszam do zapoznania się z drugim zestawieniem w cyklu Przegląd Szafy!

Imperator Bałtycki Sherry Oloroso BA vs Komes Porter Bałtycki Sherry Oloroso

Gdy w grudniu 2013 roku na rynek wyszedł Imperator Bałtycki, omal nie obsikałem pieluchomajtek. To była jedna z większych kraftowych podniet w moim życiu. Nawet Samiec Alfa czy przehype’owana druga warka Imperium Prunum nie dostarczyły mojemu organizmowi takiej dawki noradrenaliny i endrofin. Wyrosłem później z rzucania się na wszystkie nowości niczym złomiarz na starą pralkę, więc wersja Imperatora Sherry Oloroso dostrzeżona na WFP w 2017 roku podniosła mi tętno (i nie tylko) jedynie nieznacznie.

Imperator Bałtycki — teraz żałuję, że kupiłem tylko jedną butelkę

Na to piwo czaiłem się jak wąż w pomidorach. Dotychczas palmę pierwszeństwa – jeśli chodzi o moją atencję i wyczekiwanie premiery – miał Golden Monk, który ostatecznie nieco mnie zawiódł. Mam to do siebie, że potrafię ubzdurać sobie smak piwa już przy odtajnianiu etykietki. Zdarza się, że przy zetknięciu z danym stylem czuję zawód i chlipię w mojego różowego misia, oglądając „M jak Miłość” i popijając ciepłe Tyskie z puszki. No dobra… koniec pitolenia. Otwieramy Imperatora Bałtyckiego od PINTY.

© 2013-2019 Piwolucja.pl

Theme by Anders NorenUp ↑