Gdy po raz pierwszy usłyszałem plotkę, jakoby Amber robił konsumentów w konia – przeszedłem obok niej obojętnie. Takie „mity” pojawiają się w piwnym światku dość często, więc w pierwszej chwili nie zwróciłem na to uwagi. Gdy jednak znajomi mi blogerzy zaczęli twierdzić, że coś jest na rzeczy – postanowiłem wykonać test piw Amber. Przygotowywałem się do niego dość długo, bo ani nie było okazji, aby wypić 5 piw, ani nikt ze mną nie chciał testu przeprowadzić. Sorry, nie będę upijał się w samotności wątpliwym smakowo piwem. Przyszedł w końcu czas, aby wykonać testy sensoryczne. Pomógł mi w tym mój kolega, Paweł.
Kategoria: Felietony
Czym są jednostki IBU? [PIWNA EDUKACJA]
Osoby pijące Tyskie, Warkę i od czasu do czasu Ciechana Miodowego mogą być zaskoczone faktem, że piwo nie tylko ocenia się pod względem zawartości alkoholu, zapachu, smaku, wysycenia, jakości i zachowania piany czy odczucia w ustach. Piwo to także przynajmniej dwa dodatkowo mierzalne wskaźniki — koloru (EBC) oraz goryczki (IBU). Dzisiaj o IBU, czyli International Bittering Units (Międzynarodowe Jednostki Goryczy) – czymś, co przeciętnego piwosza niezbyt interesuje, ale warte jest odnotowania.
Bzdurne artykuły o piwie i browarach. Lepiej czytaj dobre blogi…
Dzisiaj krótko, bo temat jest niezbyt „rozdmuchany”, ale ważny. Od jakiegoś czasu portale internetowe i pseudo dziennikarze umiłowali sobie pisanie o piwnej rewolucji, nowych browarach, piwowarach domowych i browarach regionalnych (nie ma czegoś takiego). Cieszy mnie niezmiernie, gdy ktoś posiadający wiedzę, edukuje innych – nie chodzi tylko o piwa. Problem w tym, że pismacy z bzdurnych portali internetowych takowej wiedzy często nie posiadają…
Pij i daj pić innym…
Kiedy już zmolestowałem moich znajomych i przyjaciół, wciskając im piwa, które pijam, a oni nadal siorbią Specjala z puszki – odpuszczam sobie. Nie chodzi nawet o to, że gra jest niewarta świeczki. Widocznie ich gusta smakowe są inne i wolą nacieszyć się wątpliwym smakiem Lecha Premium, aniżeli kosztować Kormorany, PINTY i inne Zawiercia. Uwierzcie mi, że w ich wyborze nie ma nic złego.
Czytaj całość
Jak smakuje piwo uwarzone w domu?
Nie wiem, czy ktoś z Was miał kiedykolwiek szansę napić się piwa uwarzonego w domu. Ja taką szansę ostatnio dostałem. Ucieszyłem się jak pojony koncerniakami, statystyczny bloger piwny, widzący wreszcie ukochane IPA. W przekładzie na język zrozumiały: baaaardzo się ucieszyłem. Sebastian Łęszczak przysłał mi swoje dwa wyroby: Smoked Dry Stout (Stout na słodzie wędzonym) oraz Imperial India Pale Ale (pisałem już o tym stylu). Trunki czekały na mnie ponad miesiąc, aż w końcu postanowiłem zabrać je w ciekawszy niż sypialno-miejski plener. Trafiłem do Cieszonka k. Sianowa, na Kaszubach.
Dlaczego uważam, że piwo EB wróci do sprzedaży?
Od kilku tygodni krążą plotki, jakoby ukochane piwo wszystkich piwoszy lat 90-tych i początku nowego millenium, miało wrócić do „normalnej” sprzedaży. Napój reklamowany niegdyś przez samego Jeana Reno (Leon Zawodowiec) jest możliwy do zdobycia, jednak w stosunku cena do jakości przegrywa chyba tylko z lagerami importowanymi z Mozambiku czy innej Ugandy. Z tego co udało mi się dowiedzieć, jeśli sklep chce mieć w swojej ofercie EB, musi je importować z innego kraju (np. Rosji). Bo EB jest piwem tylko eksportowym. W dodatku bardzo słabym.
Od drogiego piwa oczekuję, że będzie wybitne…
Uwielbiam dostawać prezenty, szczególnie piwo. Otrzymałem od przyjaciela trzy buteleczki z logotypem BrewDoga. W Gdańsku, piwo od Szkotów kosztuje ponad 10zł za butelkę o pojemności 0,33l. A więc na język typowego piwosza: „Panie, ja mam za to cztery Lechy i lizaka dla dziecka„. Odpowiadam: „Panie, a ja mam za to prawdopodobnie niezapomniane przeżycie i o wiele więcej smaku„. Warto wydawać tyle kasy na takie piwa?
Ostatnio komentowane