Ilość piwnych premier i piw regularnie widywanych na pólkach sklepów specjalistycznych w Polsce jest wręcz przytłaczająca. Niewielu z nas może pozwolić sobie na luksus próbowania każdej pozycji. Doba jest za krótka, portfel za płytki, a wątroba regeneruje się zbyt wolno. W gąszczu informacji o nowościach pojawiają się jaśniejsze rozbłyski, sygnalizujące piwa, których koniecznie powinniśmy spróbować. Rozbłyski te noszą nazwę „hajpu”.
Page 26 of 70
Panel degustacyjny z okazji #StoutWeek
Stout week za nami. Idea minionego tygodnia była prosta: ochlać się jak największej ilości pysznych stoutów (ewentualnie piw ciemnych). Spróbować jak najwięcej i eksplorować ten często niedoceniany styl. Miałem to szczęście, że rzutem na taśmę udało mi się dołączyć do panelu degustacyjnego w ciemnych klimatach, organizowanego przez gdański Sklepzpiwem.pl. Reprezentacja zacna, co zresztą widzicie na poniższym zdjęciu. Jak wypadły degustowane piwa?
Łódź i Młyn — gęsty RIS z jarzębiną od Piwoteki i De Molena
Blisko 2 tygodnie temu odwiedziłem po raz pierwszy w życiu Łódź. Na prapremierę najnowszego piwa Browaru Piwoteka zaprosił mnie Marek Puta. Wraz ze wszystkim dobrze znanym De Molenem stworzyli prawdziwe monstrum. Imperial Stout z jarzębiną, o morderczych parametrach 29,7° Plato i 13,8% alkoholu. Do picia malutkimi szklankami. Jak wyszło premierowe piwo i czy inne piwa goszczące tego dnia na kranach były smaczne?
Hopkinsowa Vendetta w trzech odsłonach
Dwa pilsy, zachęcające wprost do ich porównywania. Wersja niemiecko-polska i wersja typowo polska. Proste chmiele i zamysł, aby piwo skonstruować tak, aby przyjemnie się je piło. Postanowiłem sprawdzić dwa dość nowe piwa z Browaru Hopkins. Kraftowe pilsy, mające stanowić odskocznię od codziennych „ciekawostek”. Karty na stół. Sprawdzam!
7 rzeczy, które każdy piwosz powinien już dawno zrozumieć
Blisko 4 lata blogowania o piwie to spora lekcja pokory. Moje nastawienie do piwa zmieniało się w tym czasie diametralnie. Od kraftowego krzykacza i moralizatora, przez obojętnego snoba, po blogera ze zdrowym oglądem na ulubiony trunek. Ten, kto nie zmienia swoich poglądów, stoi w miejscu. Nasze podejście do pewnych aspektów życia ulega zmianom tak długo, jak otaczająca nas rzeczywistość nas do tych zmian popycha. Uporządkowałem więc kilka spraw, które każdy piwosz powinien już dawno zrozumieć.
Starcie klasyków: Atak Chmielu VS
Rowing Jack
Marzec 2011 roku. Powstaje premierowa warka Ataku Chmielu. Niedługo później pierwsi zainteresowani mogą spróbować nareszcie w miarę dostępnego polskiego AIPA. To wydarzenie do dzisiaj uznawane za przełomowe na polskim rynku piwa, wprowadzające mocno goryczkowe wyroby „na salony”. Konsumenci oczekują kolejnych wysokich dawek alfa-kwasów i takie funduje im przede wszystkim AleBrowarowy Rowing Jack, z premierą w maju 2012 roku, podbijając serca piwoszy w całej Polsce.
Rowerowe lato (prawie) bez kraftu, czyli dlaczego tak rzadko pisałem
Pchałem rower pod górę, przez zarośnięte pole. Na plecach kilkunastokilogramowy górski plecak, na nogach skarpetki, które przemokły po minucie marszu. Plecak ni w ząb nie pasował do roweru. Nie powinien być taki duży i tak wypchany. „Mogłem ogarnąć te sakwy” – pomyślałem, kiedy zdyszany niczym beergeek w kolejce po ostatnie krople Samca Alfa, doczłapałem się do krzyża przy kamienistej szosie. Czekało mnie jeszcze 60 kilometrów na siodełku, z plecakiem ważącym prawie tyle, co mój rower. Co gorsza, nie przestawało padać…
Ostatnio komentowane