Kiedy wspominam moje pierwsze spotkania z Baliosem z Browaru Roch, robi mi się niewymownie sentymentalnie. Pamiętacie jeszcze ten przybytek, warzący w Kotlinie Jeleniogórskiej? Swego czasu do dorwania w wielu miastach Polski, obecnie na kraftowym marginesie. Nawet będąc w Karpaczu i okolicach, nie spotkałem się z jego piwami. Płachty reklamowej Rocha nad kolorowymi jeziorkami w Rudawach Janowickich nie liczę. Będę w ten weekend w okolicy i moją misją jest dorwanie właśnie Baliosa – pierwszego szeroko dostępnego piwa z gałązkami świerku, w stylu Forest Bomb Black IPA. Taki napis widniejący na etykiecie, jeszcze kilka lat temu poruszał wyobraźnię. Tym bardziej że na rynku piw z dodatkiem świerku czy sosny za bardzo nie było. Albo go kochałeś, albo omijałeś łukiem jak psiego „przebiśniega” pod koniec marca na trawniku.
Kategoria: Felietony
Twoja opinia liczy się bardziej niż opinia innych. Bo to Tobie piwo ma smakować.
Obejrzałem niedawno cały najnowszy odcinek podcastu Podsiadło & Kotarski. Panowie rozmawiają między innymi o piwach kraftowych. Formuła mi bardzo podeszła. Godzina zleciała jak zimny pilsik latem na molo w Brzeźnie. Radek zrobił Dawidowi mały test na ślepo. Wybrał trzy portery bałtyckie, więc styl trudny.
Czytaj całość
Czym różni się RIS od porteru bałtyckiego? Różnice na przykładzie nowości z Cieszyna.
Większość stylów piwnych — o ile sensownie dobrać pary — da się odróżnić po jednym spojrzeniu, niuchu czy łyku. Świat piwa obejmuje niesamowicie różnorodny zbiór. Pośród tej różnorodności można jednak trafić na nazwy, których organoleptyczne odróżnienie od siebie graniczy z cudem. Dajmy na to American Stout i Black IPA. Bywają też style bardzo zbliżone, różniące się kilkoma kwestiami, czasami niuansami. Zdarza się, że ich granice się przecinają. Takimi są RIS (Russian Imperial Stout) i Porter Bałtycki, zwany piwowarskim skarbem Polski. Weźmy pod lupę dwa z bardziej wymagających stylów, rozbierzmy je do gołego słodu, a na koniec sprawdźmy, jak wypada przedstawiciel jednego z nich, spod ręki Browaru Zamkowego w Cieszynie.
Mogę wypić trzy piwa do wpisu, albo skorzystać z jutra
Tomasz Kopyra poruszył na kanale bardzo ważny temat, powiązany w pewien sposób wypaleniem blogowym, bezsensownością robienia czystych degustacji i brakiem „perspektyw”. Tomek powiedział kilka kwestii, które siedzą we mnie od wielu miesięcy. „Zabrnąłem w ślepą uliczkę z tymi degustacjami. […] Tylko po co? To zabiera czas”. – jak to ujął.
Aromatyczna Zupa Pho [KUCHENNE PIWOLUCJE]
Miniony rok, z racji wprowadzanych ograniczeń i okresowego zamykania nas w czterech kątach, spowodował zwiększenie spożycia alkoholu w Polsce. Od stycznia do listopada 2020 r. sprzedaż mocnych trunków w litrach, w porównaniu rokiem poprzedzającym, wzrosła o 3,8%. Pod względem wartości sprzedaży odnotowano wzrost aż o 10,8% – tak wynika z danych Nielsena. Kiedy więc wielu z nas umilało sobie minione miesiące czymś mocniejszym i powolutku wpadało w objęcia alkoholizmu, niektóre osoby postanowiły realizować plany i pomysły kiełkujące w nich od dawna. Mojego Fejsa zasypały zdjęcia pieczonych chlebów, bułek, pizzy, egzotycznych potraw, kiszonych warzyw i owoców – ogółem, handmade’u. Bo zamiast chlać co wieczór, można nabyć praktyczne umiejętności, podszlifować się w kuchni, doedukować i finalnie zeżreć coś dobrego, domowego.
Starcie klasyków: Imperium Prunum 2020 Enhanced VS Porter Podbity Śliwką 2017
Trochę późno się Jabłonowo ocknęło, wypuszczając prześmiewcze w stosunku do rywala piwo dopiero na początku 2017 roku. Legenda polskiego kraftu, prosto z serca Warmii, zadebiutowała na rynku rok wcześniej. Kiedy do sklepów trafiała pierwsza warka „Podbitego”, naturalnie zestawiano ją z Imperium Prunum. Co najciekawsze, w stosunku jakość do ceny, nie tylko moim zdaniem, kładło kormoranowy kartonik na boku i zasadzało mu buta na kapsel. Przy drugiej warce Prunum zaczęły się spekulacje, wykupywanie piwa po to, aby odsprzedać je o wiele drożej i inne patologiczne zagrania polskiej sceny piwnej. Za dwie butelki Prunum można było kupić kawałek ziemi pod Morągiem i zostało jeszcze na używanego Golfa IV.
Przesłodzeni soczkami? Czas na powrót na zachodnie wybrzeże – trzy podejścia do klasycznych IPA
Przepiły wam się owocowe, soczkowate, mętne jak woda po praniu gaci ipki? Ciocia Mariola coraz chętniej wychyla z wami krafcika, pod warunkiem, że będzie smakował kwaśnymi żelkami o smaku papai, gujawy, banana i marcepanu? Każdorazowe otwarcie imperial stoutu powoduje, że w kolejce do waszych drzwi ustawiają się dzieci z drobnymi na bajaderki? Żarty na bok, chociaż ze sceny piwnej łatwo i przyjemnie drzeć łacha, sypiąc memami z czeluści dysku twardego. Jeżeli obecna sytuacja na półkach z kraftem komuś nie odpowiada, to takiego stanu rzeczy doszukiwać należy się przede wszystkim w nas samych.
Ostatnio komentowane