Strona 2 z 68

Mogę wypić trzy piwa do wpisu, albo skorzystać z jutra

Tomasz Kopyra poruszył na kanale bardzo ważny temat, powiązany w pewien sposób wypaleniem blogowym, bezsensownością robienia czystych degustacji i brakiem „perspektyw”. Tomek powiedział kilka kwestii, które siedzą we mnie od wielu miesięcy. „Zabrnąłem w ślepą uliczkę z tymi degustacjami. […] Tylko po co? To zabiera czas”. – jak to ujął.

(więcej…)

Aromatyczna Zupa Pho [KUCHENNE PIWOLUCJE]

Miniony rok, z racji wprowadzanych ograniczeń i okresowego zamykania nas w czterech kątach, spowodował zwiększenie spożycia alkoholu w Polsce. Od stycznia do listopada 2020 r. sprzedaż mocnych trunków w litrach, w porównaniu rokiem poprzedzającym, wzrosła o 3,8%. Pod względem wartości sprzedaży odnotowano wzrost aż o 10,8% – tak wynika z danych Nielsena. Kiedy więc wielu z nas umilało sobie minione miesiące czymś mocniejszym i powolutku wpadało w objęcia alkoholizmu, niektóre osoby postanowiły realizować plany i pomysły kiełkujące w nich od dawna. Mojego Fejsa zasypały zdjęcia pieczonych chlebów, bułek, pizzy, egzotycznych potraw, kiszonych warzyw i owoców – ogółem, handmade’u. Bo zamiast chlać co wieczór, można nabyć praktyczne umiejętności, podszlifować się w kuchni, doedukować i finalnie zeżreć coś dobrego, domowego.

(więcej…)

Starcie klasyków: Imperium Prunum 2020 Enhanced VS Porter Podbity Śliwką 2017

Trochę późno się Jabłonowo ocknęło, wypuszczając prześmiewcze w stosunku do rywala piwo dopiero na początku 2017 roku. Legenda polskiego kraftu, prosto z serca Warmii, zadebiutowała na rynku rok wcześniej. Kiedy do sklepów trafiała pierwsza warka „Podbitego”, naturalnie zestawiano ją z Imperium Prunum. Co najciekawsze, w stosunku jakość do ceny, nie tylko moim zdaniem, kładło kormoranowy kartonik na boku i zasadzało mu buta na kapsel. Przy drugiej warce Prunum zaczęły się spekulacje, wykupywanie piwa po to, aby odsprzedać je o wiele drożej i inne patologiczne zagrania polskiej sceny piwnej. Za dwie butelki Prunum można było kupić kawałek ziemi pod Morągiem i zostało jeszcze na używanego Golfa IV.

(więcej…)

Przesłodzeni soczkami? Czas na powrót na zachodnie wybrzeże – trzy podejścia do klasycznych IPA

Przepiły wam się owocowe, soczkowate, mętne jak woda po praniu gaci ipki? Ciocia Mariola coraz chętniej wychyla z wami krafcika, pod warunkiem, że będzie smakował kwaśnymi żelkami o smaku papai, gujawy, banana i marcepanu? Każdorazowe otwarcie imperial stoutu powoduje, że w kolejce do waszych drzwi ustawiają się dzieci z drobnymi na bajaderki? Żarty na bok, chociaż ze sceny piwnej łatwo i przyjemnie drzeć łacha, sypiąc memami z czeluści dysku twardego. Jeżeli obecna sytuacja na półkach z kraftem komuś nie odpowiada, to takiego stanu rzeczy doszukiwać należy się przede wszystkim w nas samych.

(więcej…)

Hemp&Brew z Browaru Tarnobrzeg. Piwo z olejkiem CBD. Czyli z marihuaną.

Jedynym piwem z CBD, jakiego miałem nieprzyjemność spróbować, był jakiś gniot dla turystów zwieziony z Czeskiego Cieszyna. O ile można mówić o tym, że jakikolwiek Polak przekraczający granicę na Olzie, chce mianować się turystą przebywając po tej „zachodniej stronie” miasta (no c’mon!). Wiemy, jak to jest z tematami konopnymi w naszym cudownym kraju, rządzonym przez lata przez kolejne bandy ignorantów, z umysłami zakorzenionymi w zacofanej komunie. O tyle dobrze, że CBD, z racji braku działania psychoaktywnego, jest legalne. I można infuzować takie piwo olejkiem CBD, chociażby. Nikt nie robi problemów, a brać piwna może sprawdzić, czy taki dodatek będzie wyczuwalny i czy da jakiekolwiek subiektywne psychosomatyczne odczucia.

(więcej…)

7 piw bezalkoholowych, po które sięgam najczęściej

Skumulowane problemy żołądkowe ciągnące się za mną latami… o rany, jak często o tym wspominam? W każdym razie, przez pewien czas nie mogłem za bardzo wlewać w siebie alkoholu. Nawet Grodziskiego. Wymuszony detoks pociągnął za sobą pewne obserwacje dotyczące apetytu na słodycze i regulacji rytmu posiłków w ciągu dnia. Coś tam wypić już mogę, chociaż tak konkretnie skuć ryj to chyba dopiero na trzydziestkę w kwietniu. Toteż po bezalko sięgam regularnie, a zresztą lubię takie piwa i strasznie triggeruje mnie ujmowanie im uroku. Nie ma nic lepszego po konkretnym treningu czy meczu w piłę, niż zimna ipka bez procentów wychylona na parapecie Żabki. Przepijanie „zwykłych” kraftów piwkami bez procentów to mniejszy kac rano i brak zgona. A nawet jeśli ten zgon nadciągnie, to o wiele, wiele później.

(więcej…)

Kwak. Piwo z najdziwniejszym „szkłem” na świecie. [PIWNA KLASYKA]

Z piwami belgijskimi jest pewien kłopot. Trudno jednoznacznie opowiedzieć się za nimi lub przeciwko nim. Gros świadomych konsumentów uważa „Belgi” za nudne i niezbyt intensywne. Czasami postrzega się je jako nieciekawe „mózgojeby”. Za to jak ktoś nie ogarnia za bardzo tematu i trzyma się utartych ogólników czy stereotypów, to piwa belgijskie będzie wynosił na piedestał. Wiecie, na zasadzie „W Belgii to dopiero majo piwo!”. Większość pijących piwo kojarzy znane marki i sprawnie łączy je z luksusem lub wysoką jakością. Nierzadko dlatego, że tak się w kręgu utarło lub ktoś przywiózł takie rewelacje, wracając zza granicy. Zresztą jakoś tak łatwiej umniejszyć zasługi piwowarstwa nadwiślanego, a pogilgać jąderka tuzów zagranicznego. Czy słusznie? To zależy od konkretnej pozycji. Postanowiłem więc sprawdzić, czy warto kupić belgijskiego reprezentanta, którego wyróżnikiem jest jedno z najdziwaczniejszych naczyń do piwa. Bo o szkle ciężko tutaj mówić.

(więcej…)

© 2021 Piwolucja.pl

Theme by Anders Noren