Ten chłopczyk nie będzie łajzą

Dzisiaj krótka przypowieść o tym, jak Ojcowie mają wychowywać swoich synów, aby Ci nie byli w przyszłości pokrakami i łajzami. Historia autentyczna, przekazana mi przez moją Rodzicielkę, w formie ustnej. Jestem za wychowywaniem synów przez Ojców, ale jako, że ostatnimi czasy jest wiele rozwodów, obserwuję zniewieścienie gatunku z Marsa. Niestety coraz częściej to na barkach Matek – częstokroć przewrażliwionych na punkcie swoich pociech – spoczywa obowiązek wychowania chłopaka. I niestety finał jest taki, że w wieku 20 lat ten chłopak nie potrafi zagipsować małej dziury, wymienić żarówki czy – o zgrozo – wymienić baterii w pilocie. Za to zajebiście odróżnia kolory i dopasowuje rozmiar rurek do swojej dupy.

Cholernie nad tym ubolewam, bo mnie Ojciec do, powiedzmy, 15. roku życia wychowywał. Matkę mam na szczęście kochaną i nie robiła nic za mnie, a niejednego faceta swoimi umiejętnościami potrafiłaby zaskoczyć. Wymiana kranu, spłuczki, hydraulika, uszczelki, wstawianie drzwi itp. To wszystko potrafi i często wołała mnie, abym patrzył i się uczył.

smutne-dziecko

fot. Lance Nellson (CC)

Coś popsułem? Naprawiam. Coś mi się nie udało? Uczę się na błędach. Nikt tyłka facetowi podcierać nie powinien, bo to facet w przyszłości na barkach będzie nosił ciężar rodziny.

A teraz historyjka

Ojciec jechał z synkiem – na oko w wieku 4-6 lat – na rowerach. Ojciec przodem, obładowany plecakiem i siatkami. Widocznie nie miał już miejsca na wodę w butelce, którą dał synkowi, a który nie mając plecaka trzymał wodę pod pachą.

W tym momencie przewrażliwione matki krzyczą: „Tak nie można! Biedne, wykorzystywane dziecko!„.

Obok mojego bloku jest górka, w jednym jej miejscu chodnik, który w pewnym miejscu kończy się schodami. Obok jest stromy podjazd. Ojciec wjechał, ale mały nie dał rady i zsiadł z rowerka tak nieudolnie, że ten się przewrócił. Na domiar złego wypadła mu butelka z wodą i poturlała się na trawnik.

Co zrobił ojciec?

Co Ty byś zrobił?

Ojciec stał na szczycie podjazdu i nic nie powiedział, tylko miną bez wyrazu spoglądał na potomka. Ten w pierwszej chwili wydawał się być zagubiony, ale chyba zrozumiał powagę sytuacji. Ojciec wydawał się swoją postawą mówić: „Musisz sobie poradzić samemu„.

Maluch podniósł rower, wepchnął go na podjazd i odstawił. Wrócił się po butelkę z wodą, podszedł do roweru i pojechali dalej.

I teraz pytanie

Ile matek albo przewrażliwionych ojców zbiegłoby z pomocą synkowi? Wniosło jego rower wraz z butelką, a go wzięło jeszcze na barana, mówiąc: „Tatuś tu jest i Ci pomoże. Już nie płacz…„.

Otóż tak z młodymi chłopcami się nie robi. Pozwala się rozwiązywać problemy i uczyć się, że najważniejsze to polegać na samym sobie. Jasne, można pomóc, ale w granicach rozsądku. Na przykład podpowiedzieć, aby zostawić butelkę z wodą i wnieść najpierw rower.

Szkoda, że coraz więcej facetów zamiast lutować umie dobierać koszulki do spodni. Zamiast pogrzebać w aucie (jeśli ich to interesuje) – pogrzebać w AppStore. A zamiast oddać komuś w ryj… cóż. Oddać portfel i telefon.

32 Komentarzy

  1. Zamiast zrobić piwo to kupuje w sklepie.

  2. Tłum wstaje i bije brawo:)
    A Ty jak się dorobisz dziecka-wtedy pogadamy…
    Ciekawe co zrobisz- jak będziesz szedł  dzieckiem-albo 2 dzieci w tym jedno w wózku-i naskoczy 3 z nożami..zaraz zaraz-dasz ” komuś w ryj? Chłopie opanuj się. 
    A facet z opowiastki to BARAN do potęgi. Bo jak można dać dziecku butelkę pod pachę-nie zastanowiłeś się czym to grozi? Daj w siatce-na kierownicy-ok. 
    Dzieci wychowywać mądrze- a nie bezstresowo- ale tez z głową. Ja mojego bym nie posadził w wieku 6 lat za kierownica gokarta-ale Kubica tak jeździł…
    javiki

    • Javiki, za Twoje sarkazmy poleci zaraz ban. Ostrzegam.

      • Chłopie- płakał nie będę. Jak już pisałem-Twój dom -masz takie prawo.
        Ale jak Ty piszesz głupoty -to ja Ci odpiszę. Historyjkę podałeś -dla mnie przynajmniej w połowie bez sensu-i mam dać Ci okejkę? Napisz tylko-żebym więcej nie pisał-zniknę. W końcu to przecież nie problem-nawet bana mi nie trzeba.
        javiki

        • Po prostu nie znoszę zaczepnych komentarzy. Można pisać bez sarkazmu.

          • W którym miejscu był zaczepny?
            Wybacz ale mi akurat nie zależy na zaczepianiu-czy „dawaniu w ryj”.
            Twój tekst niesie ziarnko prawdy -ale i mase bezsensu. Ja z moim synem jak miał 6 lat chodziłem po górach-ale na Rysy bym nie poszedł, wspinałem się po skałkach-ale lekkich, a zakupy dawałem ponieść-ale nigdy na rowerze. Kolega stracił dziecko -„Niech się nauczy jeździć na rowerze po ulicy” i 7 latek wpadł pod samochód…. Mój syn od małego jeździ w kasku -czy to dziecko miało kask? Wiem pierdoła-tyle że jak zobaczysz dziecko znajomych w śpiączce po wywrotce na rowerze -bo się akurat uderzyło w krawężnik -inaczej podchodzisz do takich detali. Butelka pod pachą -duża nieodpowiedzialność.
            javiki

          • Łukasz,  z całym szacunkiem, w którym miejscu komentarz javikiegi jest zaczepy lub sarkastyczny? Chłop napisał swoje zdanie.  Co więcej na dużo racji. Ale to jeszcze nie sarkazm  To ty prowokujesz ģównoburzę. Co jest tym słabsze, że to twój blog. 

  3. zpizdowacenie nie jest winą rozwodów, a ojciec dobrze zrobił, nad dzieckiem nie można się spuszczać w każdej sytuacji, tylko pozwolić mu samemu radzić sobie z problemami i uczyć samodzielności pod Twoim okiem – chociażby z górki.

  4. @Javiki: Z drugiej strony dziecko nie powinno nigdzie wychodzić, bo jeszcze mu coś na głowę spadnie. Rany, bez przesady.

    No nic javiki, nie dogadamy się. Szanuję Twoje zdanie (o ile jest bez sarkazmów i zaczepek), ale mam odmienne, aczkolwiek bez przesady. W Rysy samego dziecka nie puszczaj. Ale już na trzepaku niech się buja.. :)

    • Naprawdę-miej to pierwsze dziecko -wtedy wiele spraw się zmienia. Znam ludzi którzy mówili mi jak mam wychowywać dzieci (mam 2 ) -a jak sami mają pierwsze-to chuchanie i dmuchanie. Bardzo łatwo powiedzieć że ojciec ma uczyć-tyle ze czasy się zmieniły troszkę-od tego co było kiedyś…
      Miej syna – który w szpitalu ląduje w inkubatorze, przechodzi zapalenie płuc-bardzo ciężkie. Potem co jakiś czas choruje. Miej dziecko które ma problemy z zachowaniem równowagi. Mogę mnożyć-w końcu trochę tych rodziców się zna. I staraj się później znaleźć w tym wszystkim miejsce na wychowanie dziecka.
      Co do wychodzenia- mój syn rozwalił sobie głowę o stół w domu, i miał przecięte ucho drzwiami od balkonu-więc i w domu dzieją się cuda :) Po prostu teoretyzujesz jak ksiądz o życiu w rodzinie…
      javiki

      • Przecież to logiczne, że dziecka na przykład z Zespołem Downa tak nie wychowasz. Chodzi mi o sposób podejścia do zdrowego dziecka. Gdybym miał się tak rozwarstwiać to by mi internetu nie starczyło.

        • Ale przecież ja nie mówię o drastycznych chorobach. Ale o zwykłym w miarę przeciętnym dziecku-które może mieć choroby dziecięce-a potem ma jakieś delikatne problemy. I wtedy masz syndrom chuchania i dmuchania.  Miej dziecko które po zjedzeniu czegoś-ląduje w szpitalu z powodu zatrucia- potem chuchasz i dmuchasz na każde jedzenie. Tak można wiele wymyślać. Tylko nie o to chodzi. Ty podałes przykład. Spoko. Ja mam kontrę-ale nie dlatego że Ciebie nie lubię-tylko dlatego że piszesz o czymś o czym nie do końca masz pojęcie.
          javiki

  5. Tak na rozluźnienie to moja teściowa do córki szwagra : Zosia co ty tam robisz w porzeczkach, chodź bo cię jaszczurka ugryzie. Paranoja.

  6. javik, opierdzielasz Łukasza, że napisał kontrowersyjny artykuł o wychowywaniu syna, która mija się z prawdą, a sam za swoje argumenty dajesz kosmiczne przykłady jak wspinaczka na Rysy, czy jazda dzieci na rowerze bez kasku( gdzie w ogóle nie było nic o czymś takim wspomniane), a Ty takim gadaniem, dajesz obraz, jakby to jadące dziecko, za przeproszeniem wyjebało się na autostradzie, nie dość, że bez kasku, to prosto pod koła tira:) taka trochę manipulacja „łapiącymi za serce) argumentami:)

    • Uwaga długo i bez sensu -ale skoro tyle naklepałem zostawiam. Łukasz może wykasować.

      Nie manipulacja-po prostu chłopak napisał-to co mu się dzisiaj wydaje. I dlatego napisałem BRAWA. Ale jednocześnie podałem proste przykłady z życia gdzie to nie do końca tak jest. Wejście z dzieckiem na Rysy-przykład z ostatniego tygodnia w prasie. Dzieci jeżdżące bez kasku -wyjdźcie przed blok-większość tak jeździ (I znów czy to źle-pewnie nie-ja tak jeździłem -ale tu znów inny argument-kiedyś nie było abs i pasów bezpieczeństwa dzisiaj są). Podał przykład dziecka które musi podjąć decyzję bez pomocy-za to Brawo. Podał że miało butelkę pod pacha-za to minus. Niestety wychowanie dzieci zaczyna się rozumieć… przy 2 dziecku. Dopóki ich się nie ma- można pogdybać. Łukasz pogdybał-moim zdaniem nie do końca dobrze.
      Ja się starałem syna wychować-żeby się nie przejmował gadaniem ludzi, pierdołami. I tak jest. Ale jednocześnie ma to swoje minusy- chcę go wyciągnąć na spacer/basen/rower-gdy on nie ma ochoty-się nie uda…Ale już w szkole nie ma problemu z kolegami-typu zrób to bo inaczej…-ma na to wywalone. 
      Nie manipuluję -tylko wychowując widzę różne sprawy od innej strony. On tego nie widzi-bo nie ma jak widzieć. Jeśli już nie mieszka z rodzicami-wychowuje się z partnerką- a jak mieszka-to jeszcze rodzice mają na niego wpływ. Po prostu jeszcze jest młody. To jak z pisaniem o butach u kobiet, makijażu-ma prawo pisać-i za to ma lajki. Nie każdy się z tym zgadza-więc są komentarze. 
      No i jeszcze tylko odniosę się do argumentów łapiących za serce. Dobry kolega ma dziecko. teraz ma 8 lat. Chłopiec chuchany i dmuchany. Dla osoby z zewnątrz -dzieciak taki co to sam chlebka nie weźmie, wodę do kubeczka trzeba nalać.  Ale dla wiedzącego-to ten chłopiec-całkiem normalny już 4 razy prawie odjechał-z powodu rozcięcia paluszka, uderzenia w główkę itp.
      Inni mają malca -7 lat -chodzi na Orliki pukać piłkę -coś tam czasem kopnie -jak mu podadzą – dla osoby z zewnątrz-TRAGEDIA, dla wiedzącego-chłopak który cudem żyje z dnia na dzień. 
      Ale po drugiej stronie są ludzie którzy mając 24 lata na studiach nie wiedzieli jak działa odkurzacz- w sensie do czego służy. Że trzeba pościel zmieniać, samemu prać rzeczy, iść do sklepu po coś na kolację. I jak rozumiem ten tekst miał o takich mówić. Ale jako skrzywiony dziećmi musiałem po swojemu skomentować- zaczepnie i z sarkazmem (to było drugie upomnienie o banie-więc następny komentarz zakończy moje pisanie:) )
      javiki

      • Facetowi ludzie w rurkach przeszkadzają. Nie mam pojęcia dlaczego. Ci w rurkach zazwyczaj mają tyle hajsu, że hydraulika czy montera sobie wynajmą. Nie muszą się bić pod knajpą po sześciu browcach, bo mają ciekawsze zajęcia, a te cholerne kobiety zamiast docenić prawdziwych mężczyzn – wolą z nimi iść na wino. I tu chyba wyczuwam pewien delikatny ból pana. ;)

        • Czyli lepiej być łajzą w rurkach, niż prawdziwym facetem, który ogarnia jak się coś naprawia? Lepiej być słabym i mieć hajs, niż męskim i mieć go mniej?
          Chyba gdzieś się zgubiłem po drodze w męskiej ewolucji nowego millenium…

        • Ci w rurkach najczęściej mają hajs rodziców, nie swój. Jak go zabraknie to zaczyna się płacz i zgrzytanie zębów. Nie teoretyzuję, sytuacje z życia wzięte. Z resztą dotyczy to też kobiet-słodkich laleczek, tylko w ich przypadku jest o tyle łatwiej, że nawet jak zabraknie hajsu rodziców, to mogą sobie znaleźć bogatego męża/kochanka/sponsora.

  7. Jako ojciec dwójki 7 i 9 lat tylko mogę przyklasnąć Autorowi.

  8. Umarłam ze śmiechu. Jestem dziewczyną. Umiem naprawić spłuczkę. Nauczyłam się tego od… mojej mamy. Mój facet umie gotować. Umie wygniatać ciasto. Nauczył się tego od… swojego ojca. Zapewne wyda Ci się pizdą, a ja jakąś rozwydrzoną feminisią, ale zaręczam Ci, że możesz się w swej ocenie nieco przesunąć ze świata rzeczywistości do fantazji.
    Jedyne, w czym przyznaję Ci rację – to to, że nie ma co z dzieci robić ofiar losu i wszystkiego zań robić. Nie chłopców – wszystkich dzieci. Ale z drugiej strony nie warto ich też uczyć, że jak się przewrócą, to nikt im nie przyjdzie z pomocą, jeśli jej potrzebują. Przytulane dzieci wbrew pozorom są bardziej odporne na stres niż takie, których rodzice pozostawiali je samym sobie. Przemyśl to, zanim odkryjesz, że Twój syn nie chce w wieku 4 lat lutować, tylko woli bawić się lalkami. Zmusisz go do lutowania? Nie sądzę :)

    • Lavinka – po primo, jesteś keszerką. Masz ulgę :)

      Ale proszę Ciebie. Czytaj ze zrozumieniem i nie próbuj wmówić mi, że chodziło mi o coś, o co mi nie chodziło. Nigdzie nie napisałem, że złe jest odwrócenie roli, albo że jak umiesz zrobić ciasto jako facet, to jesteś pizdą. No napisałem to gdzieś?

      Po drugie – nie napisałem, że nie ma się takiemu dziecku pomagać. Por: „Jasne, można pomóc, ale w granicach rozsądku. Na przykład podpowiedzieć, aby zostawić butelkę z wodą i wnieść najpierw rower.”. To jest jeden tylko przykład. Nie napisałem, że małego trzeba zostawić i jechać dalej, co to to nie.

      Wiele osób czytających ten tekst mocno go nadinterpretuje, a ja tylko zwracam uwagę na to, że nie można na dzieci chuchać i dmuchać, bo robi się im krzywdę, co skutkuje nieudolnością w przyszłości. 

  9. Ja mam syna i zgadzam sie z autorem w 100%!!

  10. No cóż -„bez obrzucania się gównem” – jak dla mnie poza komentarzem. Wybacz że napisałem cokolwiek u Ciebie. Twój blog Twoje rozważania. Ja dziękuję. Pozdrawiam. Baw się dobrze.
    javiki

  11. na co dowodem jest noszenie rurek i znajomosc podstaw mody meskiej, takich jak odpowiedni dobor kolorow? nie przesadzasz przypadkiem?
    >prawdziwy facet
    ma posiadac tylko pragmatyczne zdolnosci, porzucajac calkowicie wszystkie kwestie estetyki? sztuka tez sie nie powinien interesowac, bo w tym czasie moglby sie uczyc lutowania i naprawiania kranu?

  12. A mój komentarz został usunięty…… Jeżeli mi tego logicznie nie wytłumaczysz to żegnam się z Twoim blogiem… 

  13. „Szkoda, że coraz więcej facetów zamiast lutować umie dobierać koszulki do spodni.”
    Ale to się zmienia… Mój dziadek (notabene człowiek, który potrafił dobrać koszulę do spodni i rozumiał, że męsko się wygląda w garniturze a nie z gołymi kolanami) zabrał swojemu synowi lutownicę, bo stwierdził, że to zabawa dla maminsynków, którzy boją się prawdziwych narzędzi. Skąd ta uwaga? Bo przez chwilę mi przeszło przez myśl, żeby zażartować, że korzystasz z WP zamiast chociażby napisać porządny generator stron statycznych i zaoszczędzone zasoby wykorzystać na sensowny system komentarzy. Jak mówiłem, męskie rozrywki zmieniają się z modą, ale pamiętaj, że bycie podporą dla rodziny nie polega na dawaniu w ryj i naprawianiu zlewu. Twoje dziecko będzie wolało jak będziesz nawet chodził w rurkach i płacił za wymianę uszczelki, ale spędzał z nim czas, zamiast siedzieć w garażu.

    Tak z ciekawości, jak ktoś Ci się przyznaje, że tej uszczelki nie umie wymienić to proponujesz, że go nauczysz?

  14. Nie umiem zagipsować ściany, nie naprawię kranu, nie zrobię elektryki ani w samochodzie ani w domu. I nawet nie mam potrzeby się tego uczyć, skoro po serwis można po prostu zadzwonić. Ale bez problemu umiejętnością „odróżniania kolorów” i zmysłem estetycznym utrzymuję siebie, i rodzinę jak trzeba będzie tez utrzymam.

    Wpis wzięty z tyłka, to nie te czasy. W epoce naszych ojców może i trzeba było być fachowcem od wszystkiego, ale dziś wystarczy dobra specjalizacja żeby sobie wszystkie usługi kupić.

  15. Zgadzam się z lavinka i dm. Javiki swoją drogą trochę przekoloryzował, ale popieram jego tok myślenia.

    Co do całego artykułu to absolutnie nie zgadzam się z hasłami, że to mamusie robią zniewieściałych chłoptasiów ze swoich synków. W większości wypadków robi to moda. Nawet nie pieniądze, bo te zawsze się znajdą (miałem kiedyś znajomych, którzy odkładali każdą złotówkę żeby kupić modny pasek do spodni za 40zł).
    Dzieciaki same się tak robią (zawsze się tak działo)! Rodzice biegają do pracy – wychodzą o 7-8 i wracają o 19-20. Dziecko jest zostawione same sobie! Wspomniani wyżej znajomi byli skejtami, bo była moda na hiphop. Dzisiaj nosili by rurki!

    To co napisała lavinka – dzieci przytulane są bardziej odporne na stres. Życie jest niebezpieczne i dzieci trzeba chronić. Okej… jak mój najmłodszy chce dotknąć gorącego kubka to mu pozwolę zbliżyć rękę do niego. Ale złapię ją zanim się poparzy.

    Autor patrzy na ten temat z dobrej strony, ale ze zdecydowanie złego punktu. To trochę jak mylenie nacjonalisty i skina z patriotą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *