Dlaczego nie kupuję mocno chmielonych piw zza granicy?

Ile razy zdarzyło Ci się kupić w markecie zachwalane piwo importowane i sromotnie się na nim zawieść? Piękno buteleczki 0,33l z dizajnerską etykietą wzięło górę nad racjonalnym myśleniem. Koniec końców wydałeś kilkanaście, albo kilkadziesiąt złotych na amerykańca, który był jakiś dziwny. Nie pachniał tak jak zapowiadano, nie smakował tak jak zapowiadano, i gdyby nie gruby hajs jaki ubył z Twojego portfela, wypiłbyś tę pozycję z zatkanym nosem. Nie można nawet powiedzieć, że musiałeś przełknąć gorycz porażki. Goryczki prawie nie było…

Kupno świeżego, mocno nachmielonego piwa z Polski w dużym sklepie to raczej dobra opcja. Takie piwa na bieżąco lądują w wózkach sklepowych. Zapasy są przeważnie świeże, dostawy częste, a duża ilość klientów w marketach ułatwia „rotację” na półce. Nawet jeśli trafi się butelka Imperial IPA, która przestała nieruszona kilka dobrych tygodni, strata 6-8 złotych kosztem wyjałowionego aromatu nie będzie tak odczuwalna.

Mamy w Polsce wiele świetnych piw, także tych mocno nachmielonych, które o wiele smaczniejsze są świeże. Wciąż jednak poszukujemy zachmielaczy zza granicy. Dopłacamy co najmniej dwukrotność wartości polskiego craftu – i to za małą butelkę. Nie przeczę, że warto poszukiwać świetnych piw zza granicy. Tylko dlaczego często wybieramy IPA jakościowo zbliżone do polskich „odpowiedników”, wyceniane powiedzmy na 20 złotych?

Półka z piwem zagranicznym

fot. Kerry L (CC)

Jazda po półkach marketowych z zagranicznym craftem przypomina bieg niewidomego przez płotki. Pewne jest, że się wyrżnie. Tak samo pewne jest, że trafimy na „wyleżakowanego” chmielusa, który dawno stracił swój pierwotny aromat. To wina długiego czasu transportu, przestoju w magazynie, a następnie długiego postoju na półce. Cechy wnoszone do piwa przez chmiel szybko z piwa uciekają. Koniec końców otrzymujemy kastrata o wyjałowionym zapachu, a często także i smaku.

Moja rada?

Jeśli do Waszego marketu wjeżdża dostawa zagranicznego craftu, kupujcie szybko nachmielone piwa i starajcie się je na bieżąco wypijać. Nie ma sensu przepłacanie np. za taki Molotov Cocktail z Evil Twina, jeśli po 2 miesiącach na półce wciąż stoją ostatnie 4 butelki. W takim przypadku możemy być niemalże pewni, że płacimy za produkt wybrakowany, wyzbyty aromatu czy smaku. Wiem co mówię, bo sam dałem się kilka razy naciąć. Wspomniany Molotov Cocktail okazał się być zalepiającym, słodkim syropem.

Co opłaca się kupować, bez zerkania na datę przydatności do spożycia? Zdradliwą zresztą.

Piwa, którym leżakowanie niestraszne. Piwa, które dobrze znoszą takie warunki i nie mają nic do stracenia. Wszelkie RISy, portery czy mocne piwa belgijskie. Tutaj niewiele mamy do stracenia, a często markety potrafią zaoferować świetną cenę.

Kupujmy z głową. Jeśli rotacja na półce jest niemalże zerowa, a piwa stoją na niej od kilku miesięcy, warto dwa razy się zastanowić.

No chyba, że masz totalnego jobla i wór kasy.

Chciałbym usłyszeć od Ciebie, jakie jest twoje zdanie na ten temat. Czym kierujesz się przy wyborze piw zza granicy? Komentarze są do Twojej dyspozycji :)

  •  
  •  
  •  
  •  

26 komentarzy

  1. Betelgeuse (@ZuchTomek)

    8 Gru 2014 at 12:13

    Kormoran jasny – najlepsze mocno chmielowe jakie piłem :)

  2. Nie kupuję mocno chmielnych piw z zagranicy więc nie mam tego problemu.

  3. A ja się z autorem nie do końca zgadzam (chociaż nie do końca przebadałem temat piw mocno chmielonych zza granicy). Było tylko 2 piwa mocno chmielone na których się zawiodłem totalnie. 1 z nich to Rooie Dop- Chica americana IPA (nie było przetereminowane)- ZERO chmielu, sam słód z nuta karmelu i to wszystko. Drugą większą porażką był BrewDog- Hardcore IPA… wmiare świeże- sam słód, śliwka i alkohol mocno drażniący.

    Teraz w drugą stronę, Struise- shark pants- piwo wyszło z terminu 30.11.2014, w aromacie nadal czuć chmiel. Viven- imperial ipa (z terminem do maja 2015 (ma ono koło 18-20miesiecy terminu, wiec przypuszczalnie jest z końca2013/poczatku2014)) jest kapitalne, mocno chmielowy aromat.

    Hitem był De Molen- V years 20k (dziwna jakaś nazwa) black ipa (niepasteryzowana, niefiltrowana) z 5letnim terminem. Piłem 2,5roku po butelkowaniu… Szok… chmiel w aromacie z kawą i palonością…

    Co do polskich piw mocno chmielonych, generalnie sporo porażek. Warka warce nierówna, więc szkoda mi kasy na sprawdzanie czy nastepna warka jest taka jaka być powinna.
    Poza tym to piwa mocno chmielone juz mi sie znudziły, więc wogóle już tego nie kupuje :D Nie ma w nich nic co by miało urwać 4 litery….

    • Jasne, to nie jest reguła. Z drugiej strony z własnego doświadczenia wiem, że jak piwo długo stoi na półce, to traci wiele. Przeważnie dzieje się w to marketach z małą rotacją. Tekst nie ma na celu zniechęcania do kupna takich piw, a raczej do zastanowienia się, czy jest sens.

    • Szacun, że znasz Shark Pants. Ja wciąż jedną buteleczkę trzymam dla sentymentu.

  4. Ja osobiście wole piwa regionalne ponieważ one maja najlepszy smak…..a jak już nie mam wyboru to staram sie brać piwo z danego regionu gdzie jestem ,poniewaz to jest niejaka gwarancja smaku…

    • Zdecydowanie piwa regionalne nie mają najlepszego smaku. Mają smak lepszy od piw koncernowych, często są bardzo smaczne, ale zdarza się wiele po prostu słabych. Co do piw z danego regionu (zakładam, że chodzi o jakieś restauracyjne piwa) to sprawa jest bardziej skomplikowana.

  5. Niektórzy kupują, żeby mieć etykietkę do kolekcji :P

  6. Ja nie mam problemu z piwami z zagranicy,bo ich nie kupuje, jest tyle naszych polskich ze nie da sie wszystkiego sprobowac.

  7. Mam takie same przemyślenia. I właściwie do podobnego wniosku doszedłem też niedawno. Lista piw zagranicznych mocno chmielonych się coraz bardziej wydłuża (Kernel, Hadouken, Bevog, Camba Bavaria, Schonramer, nawet słynne Re Ale Extra z Birra del Borgo) wszystkie były jałowe, utlenione i właściwie zmarnowane pieniądze. Dodałbym jeszcze jedno przemyślenie że jeśli chodzi o piwa zagraniczne to nawet bym wyszedł z ram mocno chmielonych bo nawet Barley Wine ze Struise i La Trappe Quadrupel trafiały mi się zepsute. Generalnie sprawdzam daty ważności dokładnie i ostrożnie jak nigdy i unikam „promocji” piw na końcówkach to takie moje noworoczne postanowienie. Nie jest ono takie łatwe bo serce piwosza nie zawsze słucha jego głowy :D Nie wspominając że MOCNO goryczkowe IPA też mi się powoli przejada. Przyszłością są dla mnie sour’y wszystkie to się prawie nigdy nie zepsuje jak widzę np. na Hanssensie date ważności 2030 rok to aż mi się lżej na sercu robi :)

  8. Przypomina mi sie przygoda z moim zakupem Old World India Pale Ale z BrewDoga. Piwo kosztowało ok 40 złotych i było, co tu dużo mówić TRAGICZNE, koło żadnej IPY, którą znam i lubię nie leżało nawet. Dla porównania RIS z tej serii kosztował tyle samo i był świetny. W związku z tym faktycznie nie kupuję niczego mocno nachmielonego i zagranicznego. Wolę te pieniądze przeznaczyć na przykład na lambika albo dobrą, niemiecką pszenicę :).

  9. szczerze? lubię tatrę i ona zawsze mi smakuje. Poi co kupować takie drogie piwa? Ludie nie macie co z kasą robić?

  10. To glownie problem piw z USA, ktore sa drogie, i droga daleka. Piwa z Europy powinny byc raczej swieze. Wystarczy sprawdzac date produkcji/rozlewu (o ile jest) i przydatnosci do spozycia zeby moc w miare dobrze ocenic czy piwo jest swieze (co oczywiscie nie gwarantuje ze bedzie dobre).

  11. A ja mam pytanko z innej beczki.. Warzysz coś sam w domu lub myślałeś o tym? ;)

    • Myślałem o tym, jednak póki co asystowałem, aby poznać proces. Biję się z myślami od ponad roku i pewnie drugie tyle będę się jeszcze bił.

  12. SmokeHopEveryDay

    9 Gru 2014 at 10:13

    Ja, przy wyborze piw zagranicznych w supermarkecie, zwracam uwagę na kamery i ochronę… ;-) A poważnie nie spotkałem w markecie typu Tesco czy Real naprawdę chmielowych mocarzy w wydaniu spoza Polski więc nie mam takich rozterek. I jeśli już kuszę się na coś spoza Polski to dlatego, że jest dobra cena albo piwo, które ktoś mi polecił.

    • W ten weekend byłem w PL. Cieszyłem się, że kupie swoje pierwsze APA (Żywiec – bo najprostsze do zdobycia). Po wejściu do Tesco w Pile nie znalazłem nic ciekawego. Z braku laku wziąłem 2 portery i Dzikie ALE. A tak poza tym to były albo piwa średnie, albo Niemieckie…

  13. Witam,

    Nie mogę się do końca z tym zgodzić sam piłem ostatnio któreś IPA z Nogne’O i powiem szczerze, że choć piwo stało dobre pół roku na półce nie wiem ile wcześniej w hurtowni było naprawdę świeże jeśli chodzi o nuty chmielowe fakt faktem miało bodajże 9,5% ABV lecz był on świetnie ukryty. Natomiast można się zawieść na piwach z BrewDoga np. HardCore IPA również dość mocna po w sumie niedługim staniu na półce i równie niedługiej drodze od producenta była mocno alkoholowa i czuć było, że aromaty chmielowe uciekły.

    Także wszystko zależy przede wszystkim od browaru, jakości chmieli oraz importerze który powinien transportować piwo w odpowiednich warunkach.

    Muszę zgodzić się natomiast że butelka nie jest równa świeżemu piwa z beczki :)

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2020 Piwolucja.pl

Theme by Anders Noren