Page 56 of 70

Zrobię co mi każecie

Pierwsze urodziny bloga zbliżają się wielkimi krokami, budząc mój lęk niczym premiera radlera z dyskontu. Postanowiłem pójść w ślady pomysłu Bartka, jednak oczekując czegoś bardziej hardkorowego – daję Wam swobodę w wymyślaniu dla mnie tortur. To będzie nieco jak chrzest bojowy, albo gimnazjalne kocenie. Zagłosujcie w poniższej ankiecie i zdecydujcie, czym chcecie mnie otruć albo w jaki sposób ośmieszyć.
Czytaj całość

Czy masz jakieś noworoczne postanowienie?

Bo ja mam. Oczywiście związane z piwem – a jakże! Początek nowego roku to ponoć najlepszy czas na postanowienia. Nie sprawdzają się diety (od poniedziałku), mniej picia (od poniedziałku) czy rzucenie palenia (po tej paczce). Stawiam sobie realne cele, na tyle przyjemne, aby wyczekiwać ich „wyegzekwowania”, niczym dawniej prezentów od św. Mikołaja. Bo co przyjemnego jest w rzucaniu palenia, dietowaniu czy odmawianiu napicia się z przyjaciółmi?
Czytaj całość

Małe browary wchodzące na drogę zła

Wielki lament, krzyki wniebogłosy i płacz, kumulują się często w komentarzach dotyczących browarów rozbudowujących się. „Kiedyś to był mały browar z pysznym piwem, a teraz to jest koncern!” – zdają się krzyczeć piwosze, którzy gdzieś tam w internetach wyczytali na przykład, że Marek Jakubiak wskrzesza Browar Bojanowo. Albo że przebrzydły już-nie-tak-mały Gontyniec zamyka Browar Konstancin i przenosi instalację do jakiejś wiochy. Wygrażają wtedy ręką Ci mali i Ci duzi, klnąc pod nosem niczym Mietek z czwartego, że po raz kolejny dali się nabrać na marketingową pułapkę, a browar od którego kupują piwo nie jest wcale taki mały. I jeszcze pasteryzują piwo – czym się brzydzą.
Czytaj całość

16 najważniejszych wydarzeń piwnych roku 2013

Rok 2013 obfitował w wiele wydarzeń, które warto mieć w pamięci. Nowe inicjatywy okołopiwne, browary, afery, zamieszania, w końcu same piwne premiery – było tego sporo, jednak nie sposób przytoczyć wszystkiego. Specjalnie dla Was zebrałem te ważniejsze. Zdarzenia, które poruszyły polską sceną piwną i zostawiły na jej obliczu bruzdę, mającą zostać tam na kilka kolejnych lat.
Czytaj całość

Imperator Bałtycki — teraz żałuję, że kupiłem tylko jedną butelkę

Na to piwo czaiłem się jak wąż w pomidorach. Dotychczas palmę pierwszeństwa – jeśli chodzi o moją atencję i wyczekiwanie premiery – miał Golden Monk, który ostatecznie nieco mnie zawiódł. Mam to do siebie, że potrafię ubzdurać sobie smak piwa już przy odtajnianiu etykietki. Zdarza się, że przy zetknięciu z danym stylem czuję zawód i chlipię w mojego różowego misia, oglądając „M jak Miłość” i popijając ciepłe Tyskie z puszki. No dobra… koniec pitolenia. Otwieramy Imperatora Bałtyckiego od PINTY.
Czytaj całość

Piwo przyszłości

Iskierka motywacji roznieca mój wewnętrzny płomień i napełnia mnie weną, dzięki tekstom takim jak ten, który zainspirował mnie do tego wpisu. Adam Przeździęk napisał dzisiaj o Świętach w niedalekiej przyszłości. Prekognicja i próba przewidywania tego, co będzie za x lat to jedna z ulubionych zabaw ludzi, o ile nie wyznają tej głupiej zasady „Carpe diem”. „Carpe diem” Cię nie nakarmi, nie zbuduje kariery, nie kupi Ci mieszkania na Mokotowie i nie ustrzeże przed obudzeniem się w kiblu PKP z bolącym tyłkiem i trzema naćpanymi murzynami po 45cm w bicu. Każdy, kto jest w miarę normalny, w większym lub mniejszym stopniu stara się przewidzieć wydarzenia przyszłości. Spróbujmy więc zagrać w tę grę i przewidzieć, jak to będzie z piwem za 5, 10, może nawet 20 lat.
Czytaj całość