Bo ja mam. Oczywiście związane z piwem – a jakże! Początek nowego roku to ponoć najlepszy czas na postanowienia. Nie sprawdzają się diety (od poniedziałku), mniej picia (od poniedziałku) czy rzucenie palenia (po tej paczce). Stawiam sobie realne cele, na tyle przyjemne, aby wyczekiwać ich „wyegzekwowania”, niczym dawniej prezentów od św. Mikołaja. Bo co przyjemnego jest w rzucaniu palenia, dietowaniu czy odmawianiu napicia się z przyjaciółmi?

Mam proste postanowienie i chciałbym, abyś postanowił sobie to samo. Oczywiście nie obrażę się, jeśli Twoim celem będzie zarobienie grubego hajsu czy znalezienie fajnej dziewczyny. To też fajne cele, ale bardziej wymagające. W przypadku mojego pomysłu, jest to dość banalne i bardzo edukujące.

Cel: jeden nowy gatunek/styl piwny w miesiącu

Tydzień to mogłoby być za często, a póki nie jestem bogatym blogerem, nie stać mnie na tak powtarzalne przyjemności. Tym bardziej, że niektóre piwa osiągają zawrotne jak na moją kieszeń ceny. Wiem, że inni blogerzy wydają krocie na piwo. Niektórzy nie zwracają na cenę uwagi. Ja jednak zwracam, bo jestem raczej oszczędny – tym bardziej od kiedy nikt mnie nie utrzymuje.

lindemans-faro

Na pierwszy ogień idzie Faro. Przygodę z lambikami smakowymi mam już za sobą. fot. Adam Jackson

Postanowiłem jednak, że raz w miesiącu mogę pozwolić sobie na wydanie nieco większej sumki aby poszerzać swoje horyzonty. Na cel nie biorę witów-sritów, AIPA i weizenbocków. Chcę czegoś bardziej egzotycznego, w miarę możliwości udziwnionego. Chcę także, jak już pisałem, abyś zgapił ode mnie ten pomysł na noworoczne postanowienie.

Bo cóż jest bardziej przyjemnego od nowych doznań smakowych?

  •  
  •  
  •  
  •