Piwna rewolucja w Polsce zaczęła się od małych i pierwszych. Od małych sklepów, małych browarów i małych hurtowni. Od pierwszych multitapów, pierwszych festiwali, pierwszych blogerów i youtuberów. Smutno byłoby, gdyby ta rozhulana machina — nawet ze wszelkimi jej przywarami i problemami — miała nagle się zatrzymać lub nawet cofnąć. Od dawna widać było tęsknotę do tego, co piwnie bezpowrotne. Mamy to w genach. Kiedyś było przecież lepiej, a Żywiec miał mocarną goryczkę luzującą śruby.
Page 7 of 70
Przegląd Szafy #3 – udana odpowiedź na Imperium Prunum 2017
Prunum A.D. 2017 zapoczątkowało dwa największe peaki spekulacyjne. Warmiński imperialny porter z Suską sechlońską osiągał bowiem rekordowe ceny w drugim obiegu. Birgikojanusze czuli się jak sprzedawcy maseczek w obliczu koronawirusa. Kupujesz butelkę za kilka dych, opychasz za kilka stów. Profit. Aż tu nagle, Manufaktura Piwna — kojarzona wyłącznie z marnym bieda-kraftem dla Biedronki — wyskoczyła z odpowiedzią na olsztyńskie Imperium Prunum.
Wymrażanka 21% alkoholu, styl w Polsce niespotykany, ohydny pastry stout i inne takie piwa…
Nazbierało mi się sporo dziwactw w piwnicy. Odkąd sięgam pamięcią, namawiałem do tego, aby dobrym piwem dzielić się z bliskimi. Hołdując tej zasadzie, zaprosiłem dziewczynę i przyjaciół na niewielki panel degustacyjny. Warunek był prosty — każdy ma dokupić 2-3 piwa, które go zaciekawią. Trafiły się mocarne skurczybyki. Ekipa lubi takie klimaty. Pomyślałem, że podzielę się z Wami wrażeniami i zachęcę do zaaranżowania takiego spotkania.
Cukrzyca w płynie. Kategoria piw pastry, na przykładzie Beeramisu z Deer Beara.
Cukrzyca w płynie. Team (uber)słodyczka. Hiperglikemia na zawołanie. Wymysł dla hipsterów i zniewieściałych lewaków. Ładowanie aromatów, mające zamaskować braki w rzemiośle. Kraft zataczający koło, zjadający własny ogon i targający klamę Tyskiemu z imbirowym sokiem na beach party w Chłapowie. Upodabniający się do miętowego, migdałowego i czekoladowego EDI-ego, które każdy szanujący się birgik zwraca dwa razy — raz na stoisku, a raz w toalecie, robiąc zdjęcie na Fejsa. O czym mowa? O piwach z segmentu „pastry”.
To piwo „to je*ana legenda”. Pliny the Elder z Russian River Brewing.
„Ej, bo nie kumam. Wydajesz hajsy na jakieś gówniane ruskoje sikoje inne pseudokraftowe dziwolągi, które wylewasz do kranu, a nie chcesz kupić piwa, które jest praktycznie nie do kupienia w całej Europie, a nawet w Stanach trzeba specjalnie jechać do browaru i stać w kolejce, żeby je dostać?”. To mi Bartek Nowak pocisnął. Po tym, jak zapytałem barda piwnej blogosfery, czy warto wysupłać trochę grosza na legendarnego Pliny’ego, prawie wpuścił mi spierdol przez Messengera. Nie było innej rady, myśli kawalkady i po 10 minutach zaklepałem butelkę w zaprzyjaźnionym sklepie rzut waflem od domu.
Sprawdziłem, czy z Artezanem jest faktycznie tak fatalnie
W tym teście będę bardzo wymagający. Osoby tworzące Browar Artezan to tuzy polskiego kraftu. Stoją w jednym rzędzie z takimi legendami jak AleBrowar, PINTA czy Pracownia Piwa. Niejednokrotnie pokazywali w przeszłości, że umieją w piwa. Kombinowali, zaskakiwali, mają na koncie kilka piw wielkich, z których najgłośniejszymi były Samiec Alfa, Château i To Young To Be Herod. Nie znać takich klasyków jak Mera IPA, Pacific Pale Ale, Bałwan czy Cymbopogon to jak przegapić kilka ważnych wydarzeń z polskiej sceny kraftowej. Naturalnym jest więc, że od browaru z Błonia będę sporo wymagał.
Starcie klasyków: Pacific Pale Ale VS
A Ja Pale Ale
Pacific Pale Ale zadebiutował w lutym 2013 roku. Śmiało mówić można o nim, jako o jednej z ikon piwnej rewolucji w Polsce. Piwo z Browaru Artezan dostarczało tego, czego podniecona społeczność piwna w tamtych czasach oczekiwała – potężnej dawki nowofalowych chmieli. A Ja Pale Ale polało się po raz pierwszy pod koniec 2014 roku na Poznańskich Targach Piwnych. To już nie były te czasy, gdy kogokolwiek takie piwo jarało. A jednak jest z nami od ponad 5 lat i stanowi trzon piwnej oferty PINTY. Czyli się sprzedaje :)
Ostatnio komentowane