Page 8 of 70

Czym dla mnie właściwie jest cały ten kraft?

Kiedy w drugiej połowie 2012 roku biłem się z myślami, czy założyć bloga o piwie, nastroje i podejście do raczkującego kraftu różniły się diametralnie od tego, co widzimy 7 lat później. We wczesnych miesiącach, a może i latach działalności, moją misją było dość agresywne nawracanie, co przejawiało się częstymi starciami z komentującymi. Brakowało mi dystansu do mojej nowej pasji. Bany latały niczym scyzoryki w Kielcach. Broniłem krafciku jak żul zasiłku z MOPS-u, a każdego, kto zamykał się na prawdy objawione, byłem gotów ukamienować butelkami z gwoździami po Raciborskim. Bądź utopić w akwenie, po którym wiosłuje Rowing Jack.

Czytaj całość

Co tak jebie!? Oto najbardziej przykre zapachy w piwie.

Spróbujcie opowiedzieć o wadach w piwie gronu osób, które nie siedzi w temacie. Abstrakcja totalna, głównie ze względu na fakt, że piwo jest bodaj jedynym alkoholem „szczycącym” się opasłym katalogiem niechcianych zapaszków. W produktach spożywczych nie klasyfikuje się wad (wyjątkiem są kawa i wino), toteż takie określenie niewielu coś mówi. Piwo wydaje się również za proste. Takie podejście to jednak błąd. Doszukiwanie się niechcianych aromatów to jeden z ważniejszych elementów piwnego szkolenia sensorycznego. Warto wiedzieć, że napój ten może pójść w pewne klimaty. Nie warto jednak oceniania piwa od wad zaczynać, o czym pisałem lata temu.

Czytaj całość

Aventinus Eisbock, pradziadek wszystkich wymrażanek [PIWNA KLASYKA]

Ja już tak mam, o czym wspominałem przy okazji opisywania Alaskan Smoked Porteru, że im dłużej czaję się na konkretne piwo, tym dłużej będę zwlekał z jego zakupem. Przez koszyk zakupowy, lodówkę i wreszcie moje trzewia przelecą litry przeróżnych piw, a kilka klasyków będę brał w sklepie w dłonie i po chwili odnosił na półkę. Czy chodzi o cenę, a może stoi za tym jeszcze inny aspekt psychologiczny?

Czytaj całość

Przegląd Szafy #2 – pierwsza polska wymrażanka, 2,5 roku po premierze

W dzisiejszym zestawieniu znalazły się dwa piwa-ikony i porter, który kilka lat temu wychwalałem, a teraz nie wiem, czy mam to odwołać, bo tak pokręconym piwem po kilku latach się okazał. Leżakowanie piwa ma to do siebie, że trudno przewidzieć, co z tej zabawy wyjdzie. Są jednak granice przyzwoitości i normalności, które ukraiński ciemny dolniak przekroczył na pełnej, jadąc po pijaku starym kombajnem. Zapraszam do zapoznania się z drugim zestawieniem w cyklu Przegląd Szafy!

Czytaj całość

Lubelski, Marynka, Sybilla, Izabella. Te polskie chmiele trzeba znać.

O polskich chmielach mówimy zdecydowanie zbyt mało. Rynkowe piwa rzadko kiedy chwalą się od sklepowej półki wykorzystaniem Marynki, Sybilli, Iungi czy Puławskiego. Przyjęło się twierdzić, że polska lupulina to nuda i jest właściwie nieobecna w piwnej przestrzeni. To krzywdzące, bo rodzimych gatunków mamy ponad 10, wliczając choćby polskie Cascade czy Chinook. Są jednak odmiany „wiekowe”, których nie znać nie wypada. Wraz z Pawłem Piłatem z PolishHops pochyliliśmy się nad nimi i scharakteryzowaliśmy dla Was w ramach cyklu #PolskieChmiele. Powitajcie wielką czwórkę. Na resztę również przyjdzie czas :)

Czytaj całość

Juicy, Fruit, Brett, Nitro, Brut, DDH, Milkshake – podgatunki i wariacje IPA

Ewoluujący rynek piw rzemieślniczych nie pozwala się łatwo nadgonić. Odnoszę nierzadko wrażenie, że tworzy podgatunki tylko dlatego, aby coś się działo. Ledwo wychodzimy z jednej wariacji IPA, a na kranach lądują kolejne. Osobie niesiedzącej w temacie mogą mówić one tyle, co mi pojęcia związane z awiacją czy nawożeniem rododendronu. Przyjrzyjmy się zatem z bliska wszelkim możliwym wariantom IPA — kwaśnym, dzikim, jasnym, mlecznym czy pierogowym. Tak. Pierogowym.

Czytaj całość

Rzeczy, które o Pilsnerze mogliście zrozumieć opacznie. Plus kilka ciekawostek.

Ostatni wpis powstały we współpracy z marką Pilsner Urquell jest ukłonem w Waszą stronę, drodzy Czytelnicy. Podczas naszej dwumiesięcznej współpracy komentowaliście uszczypliwie niektóre elementy browaru, marki czy działań marketingowych. Postanowiłem wyprostować pewne zagadnienia i odnieść się do niektórych kąśliwych uwag. Nie po to, aby kryć markę, ale przede wszystkim po to, aby uświadamiać, że nie zawsze warto rozdmuchiwać małe sprawy do rangi wielkich problemów.

Czytaj całość